Załóż bloga Zaloguj się



Porady :)

Troche o mnie:))

aniolekdiabelek | 24 Sierpień, 2008 21:24

Strach jako przeciwieństwo miłości

aniolekdiabelek | 16 Sierpień, 2008 18:27

Strach

Strach to podstawowe uczucie łatwo zauważalne u wszystkich wyższych form życia ze względu na emocje, które wywołuje. U człowieka w swojej naturalnej postaci występuje już od urodzenia1 i towarzyszy mu aż do śmierci. W miarę upływu lat zasoby ludzkiego strachu powiększają się o wciąż nowe jego odmiany. Uczucie to nierzadko wywołuje trudne do przewidzenia skutki, czasem mobilizuje do ratowania życia, a innym razem popycha do zabójstwa. Jest jednym z podstawowych przeżyć psychicznych i oprócz miłości nie ma nic innego, co by przewyższało strach w intensywności. Uczucie to może być niekiedy przejawem miłości. Jednak często wywołuje efekty szkodliwe, a nawet niszczące. Z powodu strachu ludzie dopuszczają się czynów haniebnych. Może on również prowadzić do wielu innych wtórnych uczuć negatywnych, jak gniew, nienawiść, zazdrość, itp. Badacze „tamtej strony życia” twierdzą, że strach może być odczuwany nawet po śmierci, zwłaszcza na niskich poziomach niefizycznej egzystencji.

Istnieją najrozmaitsze rodzaje strachu, które mogą mieć różne stopnie nasilenia. Jest więc strach naturalny i nienaturalny, mobilizujący i paraliżujący, przewlekły i paniczny. To uczucie może ograniczać się tylko do niewielkiego niepokoju lub obawy, ale czasem przybiera postać wielkiej trwogi, przerażenia czy grozy.

Strach naturalny

Strach naturalny jest wszczepiony we wszelkie przejawy życia, pełniąc rolę strażnika bezpieczeństwa. Ludzka zdolność do jego odczuwania jest wrodzona. Tego typu strach jest powodowany zawsze wyłącznie uświadomieniem sobie realnego zagrożenia. Poczucie zagrożenia może być wywołane zarówno faktycznym, przynoszącym niebezpieczeństwo wydarzeniem, jak również tylko możliwością jego wystąpienia. Stymuluje organizm do stawienia jemu czoła. Powiększa zdolność koncentracji, wyostrza zmysły, ułatwia kontrolę nad własnym ciałem i wzmacnia precyzję ruchów. Pod wpływem tego rodzaju strachu następuje ogólny wzrost wydolności organizmu, co ma związek m. in. ze wzmożonym wydzielaniem adrenaliny.

Jeżeli niebezpieczeństwo jest tylko potencjalne i przybrało jedynie postać ryzyka wydarzenia się czegoś złego, niepokój spowodowany możliwością jego urealnienia się owocuje działaniami prewencyjnymi mającymi na celu zmniejszenie tego ryzyka. Niepewność przyszłości i to co nieznane mogą być również źródłem lęku2. Nawet tylko zwykła obawa przed negatywnymi skutkami nieprzemyślanych kroków i decyzji powoduje, że każdy czyn nie w pełni przewidywalny w skutkach jest przedtem starannie analizowany pod kątem możliwych efektów niepożądanych. Naturalny strach odgrywa więc pozytywną rolę jako stymulator ostrożności.

Jeżeli stajemy oko w oko z realnym niebezpieczeństwem wymagającym szybkiej decyzji, strach mobilizuje do podjęcia takich kroków, które przyczyniłyby się do jego zmniejszenia. Najczęściej prowadzi to do jednego z trzech możliwych działań: poddania się, walki lub ucieczki. Poddajemy się zwykle wtedy, gdy takie rozwiązanie jest najbezpieczniejsze, tj. gdy np. zagrożeniem jest uzbrojony człowiek lub grupa ludzi, a my na zwycięstwo w walce lub skuteczną ucieczkę nie mamy żadnych szans. Poddawanie się nie ma sensu, gdy chodzi o ratowanie się przed żywiołem czy katastrofą. Rezygnacja z jakichkolwiek działań oznacza wówczas niemal zawsze przegraną. Lepiej więc w takich sytuacjach robić cokolwiek niż nie robić nic. Walkę podejmujemy najczęściej, gdy oceniamy wysoko szanse jej wygrania. Gdy nie ma innego wyjścia, stajemy do walki nawet wtedy, gdy nadzieje zwycięstwa są nikłe. W sytuacji, gdy walka nie jest konieczna, a szansa ucieczki jest duża, dajemy zwykle nogi za pas lub wciskamy mocno pedał gazu.

Naturalny strach, który występuje w sytuacji rzeczywistego zagrożenia, ma zwykle działanie aktywizujące, mobilizujące, zwiększając prawdopodobieństwo podjęcia właściwej decyzji i skuteczność jej realizacji.

Inne rodzaje strachu

Strach to nie tylko reakcja wrodzona, można się go również nauczyć. Zachowania lękowe mogą być wytworzone przez otoczenie lub przekazane przez rodziców. Przykładem może być sytuacja, gdy kilkuletniemu dziecku chodzi po ręce pająk, a ono przygląda się temu z ciekawością. Gdy zauważy to matka, zaczyna krzyczeć: „Pająk! Pająk!” i szybko strąca tego owada z ręki dziecka. W ten sposób zaszczepia mu reakcję lękową wobec pająków. Odtąd maluch będzie reagował nerwowo na pająki, a nawet gdy dorośnie będzie omijał je z daleka. Według opisanego schematu uczymy się bać dentysty. Może nas nawet nie boli, lub ból jest bardzo niewielki, ale gdy widzimy, że koś inny podskakuje na fotelu, uczymy się tak reagować i potem robimy to samo. W ten sposób nabywany jest również lęk przed zastrzykami i innymi zabiegami medycznymi.

To zjawisko programowania obaw i niepokojów ma znacznie szerszy zasięg, niż mogłoby się to na pozór wydawać. W tzw. cywilizacji zachodniej wszyscy już od wczesnej młodości są nauczani do życia w strachu. Mówi im się, że przeżywają tylko jednostki najlepiej przystosowane, że zwyciężają najsilniejsi, że sukces odnoszą najsprytniejsi. Stałe podsycanie pragnienia rywalizacji, oraz mroczna wizja porażki powodują, że wszyscy starają się zwyciężyć w tym wyścigu szczurów. Jednak przeważająca większość z nich nie jest w stanie dorównać ogłaszanym wzorcom. Pojawia się obawa przegranej, wzmocniona przekonaniem, że ten kto nie zaliczy tej gonitwy, jest skończony. W końcowym rezultacie powstaje przewlekły, choć nie zawsze w pełni uświadomiony lęk, który jednak ma decydujący wpływ na wszelkie podejmowane działania. Uczymy bać się nie tylko tego, co na Ziemi. Niektóre religie programują w nas różne bojaźnie metafizyczne, w tym lęk przed Bogiem.

Jednym z najbardziej typowych przejawów strachu nienaturalnego jest strach nadmierny, nieadekwatny do niebezpieczeństwa. Może być spowodowany fałszywą oceną sytuacji, gdy zagrożenie rzeczywiste jest dużo mniejsze niż spodziewane, ale bywa również zaszczepiony przez innych, jako efekt straszenia. Tego rodzaju lęk jest często określany jako gwałtowny, niepokonany, obezwładniający, paniczny, potworny, śmiertelny, zwierzęcy, itp. Mówi się o nim, że chwyta za gardło, jeży włosy, odbiera mowę, ściska komuś serce, tamuje oddech. Jego ekstremalną formą jest panika, która często ogarnia nie tylko pojedynczych ludzi, ale również całe zbiorowości. O ile strach umiarkowany poprawia zdolność postrzegania, usprawnia myślenie i zwiększa wydolność całego organizmu, o tyle strach nadmierny, a zwłaszcza panika, ma działanie odwrotne. Nierzadko następuje zmniejszenie wrażliwości sensorycznej, zaburzenia poznawcze i adaptacyjne takie jak utrata możliwości koncentracji, czy zdolności racjonalnego myślenia. W efekcie końcowym może niekiedy nastąpić nawet pełne wyłączenie się. Zewnętrzne objawy takiego stanu to zwykle zwiększenie napięcia mięśniowego, przyspieszenie tętna, oddechu, zmiana głosu, zaburzenie mowy, niecelowe zachowanie. W skrajnych przypadkach wielkiego przerażenia prowadzić to może albo do całkowitego paraliżu, albo do panicznych działań bezsensownych.

Strach może wystąpić również przy całkowitym braku jakichkolwiek zagrożeń zewnętrznych, a nawet przybrać postać chorobową, w postaci nerwicy lękowej czy fobii. Większość tych patologicznych postaci strachu spowodowana jest błędnym myśleniem. W ich usuwaniu dużą rolę odgrywa psychoterapia, która polega na przeprogramowaniu umysłu.

Rola strachu w manipulowaniu ludźmi

Strach bywa powszechnie wykorzystywany jako narzędzie manipulacji. Zdarza się, że jest to środek wymuszania określonych zachowań. Mechanizm takiego działania jest zwykle dość prosty. Najpierw wzbudza się w kimś lęk, a potem oferuje mu się sposoby jego uśmierzania, które jednak silnie uzależniają od straszącego i skłaniają przestraszonego do robienia tego, czego sobie straszący życzy. Niejednokrotnie doświadczają tego już małe dzieci. Bywa, że np. matka straszy swojego synka: „Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie pan policjant (czarownica, diabeł, wilk, smok, itp.) i cię zabierze”3. Jeśli dziecko w to uwierzy, to powodowane strachem zacznie się zachowywać tak jak chcą tego rodzice. W szkole strach jest używany jako środek mobilizujący do nauki i do przestrzegania zasad regulaminowych. Atmosfera rywalizacji połączona ze grożeniem konsekwencjami ocen negatywnych na wielu rzeczywiście wpływa aktywizująco, choć sporadycznie bywa przyczyną załamań. Młody mężczyzna w wojsku uczy się określonych zachowań przede wszystkim poprzez strach. Umacnianie poczucia obowiązku i uderzanie w patriotyczną nutę nigdy nie jest tak skuteczne, jak obawa przed różnymi represjami, poczynając od drobnych, w rodzaju czyszczenia kibla poza kolejnością, dodatkowej musztry za karę, czy zakazu opuszczania koszar, a skończywszy na sądzie wojskowym. Zjawisko „fali” dopełnia reszty prowadząc do zastraszania nowo powołanych do służby żołnierzy, tzw. „kotów”.

Strach jest również narzędziem władzy. W dawnych czasach był środkiem na wymuszenie bezwzględnego posłuszeństwa i lojalności, a nawet absolutnej uległości, zwłaszcza dlatego, że niewypełnienie woli władcy nierzadko kończyło się utratą głowy. Był on i jest nadal sposobem podporządkowywania ludzi przez totalitarną władzę, dla której podstawowym środkiem zastraszającym są więzienia4. W państwach demokratycznych sankcje karne są nadal środkiem oddziaływania na społeczeństwo, ale mniejszy jest zakres ich stosowania, z uwagi na większe swobody obywatelskie. Jednak również i w takich krajach są zwolennicy surowego karania, uzasadniając to efektem odstraszającym. W krajach demokracji parlamentarnej manipulowanie strachem odbywa się także w sposób bardziej subtelny i zakamuflowany. Rządzący tymi państwami starają się pozyskać pełną wiedzę na temat tego, czego ludzie się obawiają, a następnie kreują się na obrońców przed tym, co mogłoby być źródłem strachu, a więc np. przed bezrobociem, wzrostem przestępczości i różnymi patologiami społecznymi, klęskami żywiołowymi, atakiem z zewnątrz, terroryzmem, itp. Z drugiej strony taka władza ciągle podkreśla realność tych zagrożeń, co podsyca strach i przekonuje społeczeństwo o jej przydatności. Oferując konkretne rozwiązania, programy pomocy, itp. łagodzi lęki obywateli, ale przez to ich od siebie uzależnia. Ten proces przekonywania i uzależniania odnosi się szczególnie do władzy sprawowanej przez partie populistyczne. Rozpoczyna się on już w czasie kampanii wyborczej i w mniejszym lub większym stopniu trwa przez całą kadencję.

Głównym sposobem oddziaływania na społeczeństwo są środki masowego przekazu. Jest to skuteczne narzędzie do zasiewania strachu, wykorzystywane nie tylko przez rządy, ale także przez wiele innych podmiotów; posługują się nimi np. środowiska biznesowe, medyczne, firmy farmaceutyczne, firmy ubezpieczeniowe, itp. Wywoływanie lęku uzyskuje się przez nierzetelny sposób podawania informacji, w którym uwypukla się pewne aspekty złożonej prawdy, a pomija się inne. Tak więc np. firmy ubezpieczeniowe roztaczają różne katastroficzne wizje niepomyślnego biegu zdarzeń, a następnie oferują swoje usługi jako skuteczne zabezpieczenie przed ich skutkami. Jednak najbardziej typowym przykładem wywierania wpływu środowisk medycznych na społeczeństwo w środkach masowego przekazu, a zwłaszcza w telewizji, jest umacnianie poczucia zagrożenia nowotworami, a szczególnie nowotworem piersi u kobiet, czerniakiem, rakiem gruczołu krokowego czy jelita grubego. Do wytwarzania lęku służą również rozmaite choroby zakaźne, począwszy od AIDS i wirusowego zapalenia wątroby typu C, a kończąc na zwykłej opryszczce. W okresie letnim postrachem jest borelioza, czy bąblowiec.

Oczywiście działalność oświatowa w dziedzinie ochrony zdrowia jest czymś pożądanym. Edukacja społeczeństwa w zakresie podstawowej wiedzy o różnych chorobach jest pomocna w profilaktyce i gdy jest przeprowadzana tak, że wyzwalany dzięki niej strach nie przekracza granic zwykłej ostrożności, przyczynia się do poprawy zdrowotności i zmniejszenia zachorowań. Tak zwykle działają, niestety dość rzadko oglądane5, telewizyjne czy radiowe audycje oświatowe lub popularnonaukowe. Programy informacyjne, nadawane zwykle w porze dużej oglądalności, funkcjonują zupełnie inaczej. Tam potrzebna jest atmosfera niezwykłości, sensacji, czy nawet zagrożenia. Informacje są podawane skrótowo i pomija się te ich składowe, które nie służą tworzeniu takiej atmosfery. Straszy się więc np. kobiety guzami piersi, ale nie podaje się, że tylko kilka procent takich guzów to nowotwory złośliwe. Mówi również, że „nieleczone zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu C oznacza przeszczep wątroby”6, co mija się z prawdą, bo choroba ta nie zawsze prowadzi do powikłań w rodzaju marskości czy raka wątroby. Zdarza się, że przebiega ona bezobjawowo, bez żadnych negatywnych skutków dla zarażonego, który może dożyć nawet sędziwego wieku. Straszy się także wszystkich konsekwencjami wycieczki do lasu w postaci okropnych powikłań w przebiegu boreliozy, a pomija się to, że nie każdy kleszcz jest nosicielem tej choroby, nie każde „ukąszenie” kleszcza prowadzi do zarażenia, nie każde zarażenie prowadzi do rozwoju choroby i nie każdy przebieg choroby prowadzi do wystąpienia powikłań. Nie mówi się też, że same powikłania zdarzają się rzadko. Pomija się również to, że są miłośnicy lasu, grzybiarze czy nawet pracownicy leśni, którzy spędzili tam dużo czasu przez wiele lat, a czasem nawet całe życie, i nigdy nie zachorowali na boreliozę. Przede wszystkim nie podaje się rzetelnych statystyk po to, aby wywołać większy efekt lękowy. Jeszcze gorzej jest w przypadku telewizyjnych reklam różnych leków. Najpierw niepokoi się ludzi zawałem serca, a następnie oferuje się wspaniały środek, który ma im przeciwdziałać7. Niektóre reklamy firm farmaceutycznych, jak np. oferujące środki na przerost gruczołu krokowego, są tak sugestywne, że niejeden zdrowy mężczyzna po obejrzeniu takich reklam zaczyna odczuwać objawy choroby prostaty. Najsmutniejsze jest to, że stosuje się celowo pewne uproszczenia na granicy mijania się z prawdą. Np. mówi się, że „co drugi mężczyzna ma problemy z prostatą”8, co jest generalnie nieprawdą, a nabiera dopiero cech prawdziwości, jeżeli odniesiemy to stwierdzenie do określonej grupy wiekowej lub do całości przebiegu życia męskiej populacji.

To prawda, że pobyt w ciele fizycznym nie jest wieczny i że istnieją różne zagrożenia zewnętrzne. Jednak nie można żyć w ciągłym strachu. Gdyby człowiek chciał dokładnie monitorować wszystkie możliwe zagrożenia chorobowe w swoim organizmie, to musiałby przynajmniej raz na tydzień wykonywać serię skomplikowanych badań i analiz. Gdyby chciał uniknąć ryzyka wypadku komunikacyjnego, musiałby przebywać z dala od ruchu ulicznego, nigdy nie jeździć samochodem, pociągiem czy nie latać samolotem. Gdyby chciał wykluczyć możliwość wypadku przy pracy, musiałby nie pracować. Faktem jest, że człowiek musi umrzeć, ale to nie znaczy, że ma traktować swój pobyt w świecie fizycznym jako śmiertelne zagrożenie. Życie to nie jest „śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. Życie to doświadczenie, które ma nam służyć, a nie szkodzić. Zresztą śmierci nie ma, jest tylko przemiana energetyczna. Straszenie ludzi chorobami i innymi zagrożeniami, wbrew przepełnionym hipokryzją deklaracjom, nie jest dla ich dobra, ale dla dobra środowiska medycznego i firm farmaceutycznych, które na tym strachu zarabiają. Ludziom należy się rzetelna wiedza o tym co może ich spotkać, jednak przepełniona miłością, a nie strachem. Strach nigdy nie wspomaga leczenia, zdarza się natomiast, że zabija.

Lęk jest środkiem, którym posługuje się wiele systemów religijnych, począwszy od małych sekt, aż po wielkie kościoły. Typowym sposobem jest straszenie piekłem, szatanem, wiecznym potępieniem, itp. Równocześnie podkreśla się grzeszność i niegodność człowieka, a nawet obciąża się go winą jego praprzodków. Bóg jest kimś, kogo należy się lękać najbardziej, przez co bogobojność staje się jedną z ludzkich cnót. Jednakże te same ugrupowania religijne głoszą: „Nie lękajcie się, bo nasz system ma środki bezpieczeństwa, które was zbawią od złego. Musicie tylko trwać przy nas i wykonywać nasze zalecenia. Nie próbujcie się jednak odłączać, bo poza naszym kościołem nie ma zbawienia”. Takie działania bardzo przywiązują niektórych do swojej grupy wyznaniowej, a o to przecież w tym wszystkim chodzi. Konsekwencją tego staje się uzależnienie od systemu, które jest zaprzeczeniem wolności.

Strach jako przeciwieństwo miłości

W Najwyższym Wymiarze Tego Co Jest, w Świecie Absolutu, w Boskiej Rzeczywistości, jest obecna tylko Wszechogarniająca Bezwarunkowa Miłość, która jest Wszystkim Co Istnieje. Jednak w świecie relatywnym, który jest polem doświadczalnym dla Najwyższego, nic nie może zaistnieć bez swojego przeciwieństwa, więc aby można było zaznać miłości, musi istnieć układ odniesienia w postaci czegoś, co miłością nie jest. Tym czymś, co Wielki Kreator powołał na początku przystępując do tworzenia świata, jest strach9. Zatem w rzeczywistości relatywnej istnieją dwa podstawowe, naturalne uczucia: miłość i strach, które stanowią biegunowe przeciwieństwa. Wszystko co się dzieje na tym świecie, ma w nich swoje źródło. Za każdym czynem, za każdym słowem, a nawet za każdą myślą kryje się jedno z tych dwóch podstawowych uczuć. Wszystkie inne uczucia są na nich oparte.

Chociaż tzw. „uczucia pozytywne” zakorzenione są w miłości, to na niektóre z nich strach może także mieć wpływ. Np. miłości romantycznej może stale towarzyszyć lęk związany z możliwością jej utraty. Stale powracające pytanie, czy on (ona) mnie jeszcze kocha, jest charakterystyczne dla tego rodzaju związków. Innym przykładem jest radość uwarunkowana, dla której typowa jest obawa wyczerpania się jej źródła. Podobnie jest z „uczuciami negatywnymi”, na które w mniejszym lub większym stopniu może mieć wpływ tez miłość. Strach naturalny, podyktowany zagrożeniem bezpieczeństwa własnego, rodziny, ojczyzny, czy nawet całego rodzaju ludzkiego, wręcz wypływa z miłości. Niektóre uczucia, jak smutek, zazdrość mogą się wiązać z brakiem, lub utratą miłości. Zdarzają się również ambiwalentne stany psychiczne, gdzie uczucia pozytywne i negatywne współistnieją ze sobą, tworząc nową jakość, którą trudno z czymkolwiek porównać. Przykładem może być szczęście tak wielkie, że aż boli, lub radość tak ogromna, że wyciska łzy.

Strach i miłość to leżące na przeciwnych biegunach uczucia podstawowe, które są fundamentem wszelkich uczuć, a ponieważ każde działanie jest oparte na jakichś uczuciach – także wszelkich działań. Stanowią ukrytą sprężynę, motor napędowy każdej decyzji i każdego czynu, a przez to każdego ludzkiego doświadczenia. Każde z tych uczuć wywołuje przeciwne skutki: strach zamyka, miłość otwiera; strach odpycha, miłość przyciąga; strach zataja, miłość ujawnia; strach gromadzi, miłość rozdaje; strach więzi, miłość uwalnia; strach niszczy, miłość buduje; strach przeklina, miłość błogosławi; strach jątrzy, miłość koi; strach zadaje ból, miłość przynosi rozkosz; strach odrzuca, miłość akceptuje; strach potępia, miłość usprawiedliwia.

Niszcząca rola strachu

Jak już powiedziano, strach naturalny odgrywa pozytywną rolę w życiu człowieka. Wszystkie inne jego postacie są w mniejszym lub większym stopniu szkodliwe. Ludzie, u których lęk jest motorem działania, dokonują nierzadko czynów nieracjonalnych, nieprzemyślanych, a czasem nawet podłych i okrutnych. To strach wyzwala postawy nietolerancji, nacjonalizmu, antysemityzmu. To strach jest ukrytą sprężyną działań terrorystów. To strach jest skutecznym narzędziem sprawowania totalitarnej władzy. To strach paraliżuje ludzką wolę sprawiając, że godzi się on na czyny haniebne. To strach każe milczeć, gdy dziele się krzywda. To strach wyzwala niezamierzone okrucieństwo, a niekiedy prowadzi nawet do zabójstwa. To strach jest źródłem gwałtu i przemocy.

Destruktywne działanie strachu przejawia się nie tylko na zewnątrz, ale wywołuje również skutki wewnętrzne. Wyzwala w organizmie człowieka pewne reakcje biochemiczne, które są szkodliwe dla organizmu. Silny strach grozi wylewem krwi do mózgu lub zawałem serca. Długotrwały stan lękowy może wywoływać różne przewlekłe dolegliwości fizyczne; w skrajnych przypadkach może doprowadzić nawet do powstania choroby nowotworowej.

Strach ma jeszcze jedną nieprzyjemną właściwość, wynikającą z naturalnego prawa, które brzmi: „podobne przyciąga podobne”. Strach przyciąga to wszystko, co jest jego powodem, potęgując sam siebie. Wiemy z własnego doświadczenia, że najczęściej zdarza się nam to, w co mocno wierzymy. Jeżeli wiara nasza oparta jest na miłości, to przyciąga ona wszystko to, co jest z tą miłością związane. Jeżeli powodowani strachem przejawiamy defetyzm, to przyciągamy do siebie wszystko to, czego się boimy. Zwolennicy teorii, że „świadomość określa byt”, idą jeszcze dalej. Twierdzą oni, że strach może wpływać na bieg przyszłych wydarzeń. Tak, jak pozytywna wiara „czyni cuda” i „góry porusza”, tak wiara negatywna oparta na strachu wywołuje nieszczęścia. Coś w tym jest, więc lepiej wystrzegajmy się strachu zmieszanego z czarnowidztwem.

Czy strach można pokonać?

Podjęcie walki ze strachem jest zwykle skazane na niepowodzenie. Dzieje się tak dlatego, że stawianie oporu nadaje realność temu, czemu się przeciwstawiamy, i tylko to umacnia. Strach naturalny sam znika, gdy ustaje jego przyczyna. Jednak bywają również lęki z powodu będącego nieprawdziwym wymysłem lub nawet bez uświadomionej przyczyny, które utrzymują się bardzo długo i których nie da się przezwyciężyć ani skutecznie stłumić. Próby przełamywania istniejącego strachu, niezależnie od jego rodzaju, nie usuwają go, a wręcz przeciwnie, czynią to uczucie bardziej intensywnym. Nie można strachu pokonać przez stawianie mu oporu. Udaje się niekiedy wyprzeć go ze świadomości na pewien czas. Jednak długotrwałe wysiłki w tłumieniu strachu lub zaprzeczaniu mu prowadzą w końcu do jego wybuchu ze zwielokrotnioną siłą, często w postaci paniki.

Jeśli strachu nie da się zwalczyć, to co można zrobić, aby go nie odczuwać, lub przynajmniej zmniejszyć jego poziom i przez to uczynić go bardziej znośnym? Po pierwsze – nie traktować go jako swojego wroga. W przypadku strachu naturalnego można zrobić jeszcze więcej: uczynić zeń swojego sprzymierzeńca, a nawet się z nim zaprzyjaźnić. Jest to przecież strach dla naszego dobra, więc dlaczego by go nie polubić?

Po drugie, mimo że nie da się zwyciężyć samego strachu, można zmierzać do usunięcia jego przyczyn. Likwidacja powodów strachu prowadzi do jego wygaśnięcia. Gdy wynika on z realnego zagrożenia zewnętrznego, wystarczy skuteczne działanie w celu zmniejszenia ryzyka, zastosowanie dodatkowych środków ostrożności - i poziom lęku maleje. Całkowita eliminacja zagrożenia prowadzi do pełnego wyeliminowania niepokojów i obaw. Niestety, zdarza się dość często, że przyczyny lęku są nieznane, a lęk jest nieokreślony. Jeżeli nawet wiemy, czego się boimy, to często nie wiemy dlaczego odczuwamy strach. Tak więc aby pozbyć się strachu, trzeba niejednokrotnie najpierw rozpoznać jego powody. Najczęstszą przyczyną strachu patologicznego jest przekonanie o realności zagrożenia, które jest w gruncie rzeczy urojone. Fałszywa ocena sytuacji jest spowodowana błędnym zaprogramowaniem przez otoczenie: rodziców, nauczycieli, kolegów, różne subkultury, złych doradców, polityków, uznane autorytety, przywódców, itp. Duży wpływ na postrzeganie świata mają też środki masowej komunikacji: radio, telewizja, Internet, itp. Odpowiednie przeprogramowanie widzenia rzeczywistości jest czasem możliwe samodzielnie, niekiedy z pomocą ludzi mądrych i życzliwych; jednak najczęściej sięgamy po pomoc profesjonalistów – lekarzy, psychoterapeutów.

Po trzecie istnieje jeszcze prostsza droga pozbycia się strachu, choć niewielu potrafi ją zastosować. Zdolność do jej użycia mają jedynie ludzie kreatywni, rozwinięci duchowo. Ich stany wewnętrzne nie są reakcją na wydarzenia zewnętrzne; sami decydują o tym, co mają odczuwać. Zauważają, że chociaż nie można strachu pokonać czy skutecznie stłumić, to można go odsunąć od siebie jako nieprzydatne narzędzie w tworzeniu swojego życia. Po prostu nie wybierają strachu – wybierają miłość.


Odwaga nie polega na braku strachu. Nie bać się w obliczu realnego zagrożenia może tylko albo człowiek głupi i bez wyobraźni albo taki, który znajduje się na wysokim poziomie rozwoju duchowego. Ci, których zawód wiąże się z dużym ryzykiem, jak saperzy, kaskaderzy, itp., nie ukrywają tego, że się boją. Jedyną rzeczą, która ich wyróżnia jest to, że nie pozwalają aby strach nimi kierował. Potrafią zapanować nad sobą nie dopuszczając, aby destruktywne uczucia i związane z nimi emocje mogły im przeszkodzić w realizacji postawionego zadania. Nie boją się tylko ci, którzy znając zagrożenie równocześnie wiedzą, że nic im nie zagraża, nawet gdyby mieli stracić wszystko, łącznie z własnym ciałem. Tego rodzaju wiedza nie pochodzi jednak z tego świata i dotyczy, jak na razie, niewielu ludzi.

Co nam daje seks?

aniolekdiabelek | 16 Sierpień, 2008 18:21

Seks jak życie ma wiele twarzy. Może być drogą do poznania partnera, wyrazem uczuć, jakie do niego żywimy, sposobem na poczęcie dziecka lub przykrym obowiązkiem. Bywa uważany za środek prowadzący do osiągnięcia określonego celu, np. zdobycia partnera lub zatrzymania go. Można też jednak prościej do niego podchodzić- ponad 80% Polaków twierdzi, że seks warto uprawiać głównie dla przyjemności
Seks to nie tylko czułe pieszczoty, bycie we dwoje lub zmysłowa przyjemność. Oprócz tego, że wprowadza na szczyt rozkoszy, jest lekiem czy - jeśli ktoś woli - dobroczynnym balsamem dla duszy i ciała.

14 powodów, dla których warto się kochać

Namiętny masaż wygładza cerę
Jeśli po miłosnych uniesieniach spoglądamy w lustro, z miłym zaskoczeniem dostrzegamy w nim inną, piękniejszą twarz: bez sińców pod oczami, bez pryszczy i zmarszczek. Seks działa jak wizyta u kosmetyczki. Poprawia ukrwienie, osuszają gruczoły łojowe, a mięśnie dobrze napinają skórę.

Seks łagodzi ból, zapobiega przeziębieniu
Regularne współżycie uaktywnia system odpornościowy, namiętni kochankowi rzadko miewają grypę i katar. Gdy na miłosne igraszki wybrali noc - ryzyko zachorowania spada do minimum, gdyż system immunologiczny działa wtedy najintensywniej. W czasie aktu miłosnego aktywniej pracują nadnercza, wydzielając substancje hamujące stany zapalne. Seks rozluźnia mięśnie, rozgrzewa, przez co łagodzie bóle reumatyczne i migreny.

Amory potęgują i przyspieszają zarost
Mężczyzna, który chce zapuścić brodę lub wąsy, powinien intensywnie się kochać. Wydzielający się w czasie aktu miłosnego testosteron sprawia, że zarost staje się równy i gęsty.

Orgazm opóźnia proces starzenia się
Kobieta, która prowadzi regularne życie seksualne i często przeżywa
orgazm ma mniej zmarszczek niż koleżanki, które rzadko się kochają. Lekarze są zdania, że seks powstrzymuje biologiczne objawy starzenia się. Co więcej, uważają, że usatysfakcjonowani kochankowie czują się także młodsi psychicznie. Nic tak nie poprawia formy, jak chęć bycia atrakcyjnym seksualnie.

Miłosne uniesienia wprowadzają w stan euforii
Partnerzy, którym seks przynosi zadowolenie, kochają się często i chętnie. Udane życie erotyczne jest dla nich dynamicznym impulsem: planują, działają, wszystkie zamierzenia doprowadzają do końca. Chcąc podzielić się swoją radością - obdarowują się erotycznym spełnieniem. Tworzy się koło: nie błędne, lecz dopingujące. Badania wykazały, że osoby usatysfakcjonowane seksualnie prawie nigdy nie popadają w depresję.

Częste stosunki pojędrniają pośladki
Jeśli chcemy, by ten atrybut kobiecośi wzbudzał pożądanie, nie musimy męczyć się w siłowni. Wystarczy regularnie się kochać. Podczas stosunku mięśnie pośladków rytmicznie napinają się i rozluźniają - jak przy ćwiczeniach gimnastycznych.

Słodkie igraszki nie pozwolą utyć
Łakocie wprowadzają w stan błogiego zadowolenia. Seks działa tak samo. Kto więc nasyci się uprawianiem miłości, nie tęskni już za słodyczami.

Spełnienie seksualne uwalnia od lęków
Chyba, że jest to lęk przed seksem. Gdy czujemy się pożądani, odrzuacamy wszelkie obawy. Ramiona ukochanej osoby z jednej strony chronią przez złem tego świata, z drugiej dodają pewności, że pokonamy zły los.

Regularne współżycie łagodzi stres
Pieszczoty działają podobnie jak rozluźniający
masaż, pocałunki - wprawiają w stan błogości. W organizmie zapanowuje równowaga hormonalna, co sprawia, że mamy dobry nastrój, jesteśmy odprężeni i zadowoleni.

Zbliżenia podnoszą sprawność intelektualną
W czasie stosunku płciowego mózg, zostaje odpowiednio ukrwiony, dopływa do niego potężna dawka tlenu, co w istotny sposób polepsza naszą zdolność logicznego myślenia.

Podniecenie dodaje blasku włosom
Aktywne życie seksualne pobudza wydzielanie hormonów i stabilizuje ich stężenie we krwi. Ten skomplikowany proces ma pozytywny wpływ na urodę włosów i paznokci: lepiej rosną, są zdrowe, błyszczące, nie łamią się i nie rozdwajają.

Pieszczoty wyostrzają refleks
W sypialni nasze zmysły pracują na wysokich obrotach. Jesteśmy wrażliwi na dotknięcia, pocałunki odbieramy nawet delikatne muśnięcia kosmykiem włosów. Nauczeni tego, poza łóżkiem reagujemy w podobny sposób: lepiej wiedzimy, słyszymy, potrafimy skoncentrować się na drobiazgach.

Ekstaza rozbudza wyobraźnię
Orgazm działa jak narkotyk: odrywa od ziemi, sprawia, że przez tych kilka cudownych sekund przestajemy myśleć i analizować. Uaktywnia się za to nasza wyobraźnia - widzimy fantastyczne obrazy przemierzamy nierealny świat. I mimo, że orgazm mija, pamięć o tym, co przeżyliśmy, zostaje.

Namiętny kochanek pomaga w karierze
Seks jest fizycznym okazywaniem miłości, ale także psychologiczną grą. Jeśli potrafimy osiągać sukcesy w miłości, czujemy się silniejsi i bardziej wartościowi. A od pewności i wiary w siebie do sukcesu zawodowego droga niedalek

Miłość jak narkotyk

aniolekdiabelek | 16 Sierpień, 2008 18:17


"Kto unika miłości, jest chory." Eurypides. Romantyczna, szalona, występna... Miłość niejedno ma imię. Dla fizjologa jest grą substancji chemicznych, które niczym narkotyki najpierw wyzwalając euforię, a potem uzależniają. Choć nie chce się spać ani jeść, choć serce ściska niepokój to przecież zakochanych roznosi energia i przepełnia radość.
Miłość i uzależnienie są tak blisko ze sobą spokrewnione, że niemal tożsame. Miłość dostarcza organizmowi takich samych bodźców jak amfetamina. Kto choć raz był zakochany, wie doskonale, że stan ten nie trwa wiecznie. I dobrze, bo musiałby doprowadzić do zniszczenia człowieka. W końcu bilans energetyczny ma swoje prawa.
Powszechnie uważa się, że pierwszy kryzys nadchodzi nie później niż po trzech latach, a pośredniego dowodu na to dostarczają statystyki rozwodowe.

Kiedy stan zakochania przekształca się w dojrzałą miłość, endorfiny zapewniają poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Zakochanie może się przekształcić w głęboką, spokojna miłość potocznie nazywaną przywiązaniem.
Uczucie miłości jakże często nadaje sens ludzkiemu istnieniu, jednak nie przestało być nieprzenikniona tajemnicą. Czym jest, jak umiera - na te pytania nadal nikt nie potrafi odpowiedzieć. Z pewnością nie dlatego pojawia się, że mózg wytworzył jakieś substancje chemiczne. Odwrotnie - najpierw rodzi się uczucie i dopiero pod jego wpływem mózg zmienia swą aktywność biochemiczną.

Dla większości ludzi problem miłości tkwi przede wszystkim w tym, żeby być kochanym, a nie w tym, by kochać, by umieć kochać.
Pierwszy krok, jaki należy zrobić, to uświadomić sobie, że miłość jest sztuką, tak samo jak sztuką jest życie; jeżeli chcemy nauczyć się kochać, musimy postępować w sposób identyczny jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkolwiek innej sztuki, powiedzmy muzyki, malarstwa.

Niemal całą naszą energię zużywamy na to, aby się nauczyć osiągać te cele, natomiast prawie nic nie robimy, aby nauczyć się sztuki miłości. A to nie jest łatwe uczucie.
Zainteresowanym zgłębienia tej wiedzy polecam książkę Ericha Fromma "O sztuce miłości", która zyskała wielka popularność. Zacytuję z niej kilka ważniejszych myśli:

"Miłość jest zjednoczeniem uwarunkowanym zachowaniem intergralności człowieka..., jest aktywną siłą w człowieku. W miłości urzeczywistnia się paradoks, że dwie istoty stają się jedną, pozostając mimo to dwiema istotami. Miłość to działanie, a nie bierne doznawanie. Kochać to przede wszystkim dawać, a nie brać. Zawsze występują w niej pewne podstawowe składniki, są to: troska, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie i poznanie. Kochanie kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia - to również decyzja, osąd, obietnica".

Nikt nie wymyślił definicji miłości. Najlepiej chyba opisują ją wiersze, bo przemawiają do uczuć, a nie do rozumu.
Jak różnorodnie pojmowana jest miłość, jak wiele jest koncepcji i definicji miłości, niech świadczy kilka zacytowanych myśli, wybranych głównie z dzieł literatury pięknej różnych epok:

"Miłość i kwiaty trwają jedną wiosnę." - Pierre de Ronsard

"Im większy jest człowiek, tym głębsza jego miłość." - Leonardo da Vinci

"Miłość jest poetycznym złudzeniem." - Józef Kraszewski

"Z prawdziwą miłością jest jak z pojawieniem się duchów; wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział." - La Rochefoucald

"Miłość jest mgła, która wytwarza się w głowie." - Henryk Sienkiewicz

"Miłość jest najwyższym sensem istnienia." - Ernest Hemingway

"Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują; mężczyźni by wygrać, kobiety by nie przegrać." - Alfred Hitchock

"Miłość poznaje się tylko po cierpieniu." - Zofia Nałkowska

Podsumuwując: Czy miłość w ogóle istnieje? Gdy patrzymy na rozpadające się związki, na ludzi, którzy nie mogli bez siebie żyć, a teraz się nienawidzą.. zaczynamy wątpić. Ale czy to problem istnienia miłości? A może raczej kwestia nauczenia się czym ona jest? Miłość jest czymś większym, głebszym niż uczucie. Miłość to siła łącząca dwoje ludzi na całe życie. A być ze sobą przez całe życie wcale nie jest łatwo. Dlatego czas jaki mamy spotykając się, powinien być poprzedzony na poznanie siebie nawzajem. Dlatego, jeśli marzysz o miłości na całe życie, musisz się do niej przygotować. Oboje musicie się jej nauczyć. Przez długie rozmowy, żebyście mieli o czym ze sobą rozmawiać. Przez szczerość, abyście mogli zafascynować się sobą wzajemnie. Przez zaufanie, abyście nie bali się otworzyć na siebie wiedząc, że partner(ka) nie skrytykuje, ale pomoże. Przez rozmawianie o swoich oczekiwaniach, aby nie rozczarować się, że ukochany(-a) idzie w zupełnie inną stronę.

My, ludzie jesteśmy w stanie przeżyć najtrudniejsze chwile, jeśli nie jesteśmy samotni. Jesteśmy stworzeniami społecznymi i emocjonalnymi samotność znosimy równie źle jak Adam, nim Ewa została jego towarzyszką. Kobiety potrzebują mężczyzn, a mężczyźni potrzebują kobiet i jest tak od zarania dziejów.

Istnieje miłość na całe życie. Ale jej trzeba się nauczyć. Trzeba ją wypracować, co wymaga czasu i wysiłku. Nie śpiesz się, a przyjedzie dzień, gdy obchodząc kolejną rocznicę wspólnego życia powiesz: " nie żałuję ani jednego dnia, ani jednej minuty."

Zaburzenia seksualne

aniolekdiabelek | 16 Sierpień, 2008 18:12

Rzadko się zdarza, by podczas długoletniego współżycia nie pojawiły się żadne problemy. Zawsze dotyczą one zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Nie można mówić, że on ma kłopoty, a ona nie. Jej problemy odnoszą się także do parntera, ponieważ prowadzą do niezaspokojenia jego potrzeb seksulanych albo z tej racji, że partner przyczynił się o do ich powstania. Zaburzenia wyrażają się osłabieniem potrzeb seksualnych, niemożnością przeżywania orgazmu lub zakłóceniami w osiąganiu rozkoszy. Ich przyczyny są natury fizjologicznej, ale częściej tkwią w psychice. W jednym i drugim przypadku można zaburzenia wyleczyć lub przynajmniej złagodzić objawy. Potrzebna jest jednak pomoc, a przynajmniej konsultacja seksuologa, czasami też ginekologa.

Kłopoty kobiet


Ból podczas stosunku Wywołuje go napięcie mięśni pochwy w chwili, gdy mężczyzna znajdzie się kobiecie. Moga to być krótkie ukłucia, fala nieprzyjemnych mrowień, może być też ostry i głęboki ból w okolicach narządów płciowych. Nie uniemożliwia on kontynuowania stosunku, nie hamuje doznań partnera, lecz kobiecie takie zbliżenie nie daje żadnej satysfakcji. Nawet wtedy, gdy kończy się
orgazmem. Istnieje kilka przyczyn bolesności: wrodzony defekt anatomiczny pochwy, infekcje pochwy i dróg moczowych, niezręczność partnera, niewłaściwa pozycja lub sposób pobudzania.

Jeśli ból nie jest następstwem schorzenia, można go zmniejszyć między innymi przez: długą grę wstępną; wspomaganie naturalnego nawilżanie - sztuczny; kochanie się w takiej pozycji, by kobieta miała szeroko rozłożone nogi; zwrócenie uwagi, by podczas penetracji nieco parła - dzięki temu mięśnie trochę się rozluźnią


Pochwica. Jest niezależnym od woli kobiety skurczem mięśni pochwy, zamykającym wejście do niej. Utrudnia stosunek lub wręcz uniemożliwia stosunek. Mięśnie kurczą się nie tylko przy próbie zbliżenia, ale nawet na samą myśl o kochanie się. Panie dotknięte tą przypadłością mogą wykazywać podatność na bodźce seksulane, ale odczuwają lęk prze stosunkiem. Pochwica jest bowiem w swej istocie reakcją lękową - odruchową odmową zbliżenia, również wtedy, gdy się go pragnie. Niekiedy winne jest surowe wychowanie. Pochwica może być konsekwencją gwałtu, często też wywołuje ja obawa przed ciążą. Reakcje lękowe pogłębia brak doświadczenia mężczyzny, przedwczesny wytrysk, a także męska nieśmiałość w sypialni.

Terapia jest kilketapowa i polega na obniżeniu napięcia lękowego. Towarzyszą jej ćwiczenia rozluźniające pochwy i nauka tych pozycji, w których kobieta może kontrolować głębokość penetracji ( np. różne odmiany konstelacji "na jeźdźca")


Mała podatność na bodźce seksualne Niektóre kobiety czasami w ogóle nie odczuwają potrzeby spełnienia. Ulegają mężczyźnie, ale w rzeczywistości nie pragną seku, tylko traktują go jak przykry obowiązek. Niezdolność do przeżyć seksualnych często towarzyszy cukrzycy, może wynikać ze schorzeń ginekologicznych lub z nadmiernego uwrażliwienia łechtaczki; jej dotykanie, zamiast podniecać, sprawia przykrość. Przyczyną zaburzenia mogą byc też wady rozwojowe narządów płciowych lub zbyt wąskie wejście do pochwy. Jednak w większości przypadków zaburzenie to ma przyczyny psychologiczne. Wiele pań wstydzi się przyznać, że potrzebują dużo czasu, aby osiągnąć podniecenie, co w efekcie blokuje ich odczucia.

Z oziębłością można się uporać pod warunkiem, że kobieta będzie w stanie skupić się na swych doznaniach. Partner nie powinien więc dopuścić, by martwiła się, czy on osiągnie orgazm lub miała wrażenie, że się ją ponagla. Ważne jest też dla niej długa gra wstępna.


Anorgazmia. Przy tym zaburzeniu kobieta prawidłowo odbiera stymulację seksualną, lecz nie może przeżyć
orgazmu pochwowego. Brak szczytowania warunkują różne przyczyny. Czasami okazuje się, że jest to konflikt rozgrywający się w podświadomości: kobieta karze parntera, odmawiając mu siebie. Poczucie małej atrakcyjności też blokuje w niej dochodzenie do spełnienia.

Lekarze często zalecają pacjentkom, aby nauczyły się osiągnąć orgazm przez masturbację.

Kłopoty mężczyzn


Brak erekcji lub niepełny wzwód. Mimo że mężczyzna jest podniecony i pragnie zbliżenia, jego penis pozostaje w stanie spoczynku. Niekiedy mężczyzna uzyskuje wzwód przed stosunkiem, ale w jego trakcie erekcja ustępuje. Kłopoty z uzyskaniem erekcji dotykają mężczyzn w każdym wieku, ale najczęściej starszych. Zdarza się również, że erekcję hamuje lęk przed stosunkiem w ogóle, a także przed zbliżeniem z kobietą, przy której mężczyzna może się nie sprawdzić, czy też świadomość, że współżyje właśnie z tą partnerką, łamie ważną normę moralną. Przyczyną kłopotów bywa przepracowanie i stres.
Przedwczesny wytrysk. To najczęstsze męskie zaburzenie seksulane. W jego wyniku wytrysk nasienia następuje przed rozpoczęciem właściwego stosunku lub kilka sekund po. Ale bywa i tak, że mężczyzna szczytuje na samą myśl o zbliżeniu, jeszcze zanim się rozbierze. Dotyka on zwłaszcza ludzi młodych. Z czasem, zdobywając coraz więcej doświadczenia, uczą się rozpoznawania oznak zbliżającego się wytrysku, kontrolowania go i opóźniania. Pomocne bywają wtedy odpowiednie techniki współżycia, ale wymagają zaangażowania i pełnej współpracy partnerki.
(Technika ucisku. Rys.). Uciskając członek palcami poniżej żołędzi przez 15-20 sekund, możesz powstrzymać wytrysk nasienia i spowodować chwilowe, nieznaczne ustąpienie wzwodu. Ćwiczenie należy powtórzyć dwa-trzy razy, zanim dopusi się do ejakulacji.
Zaburzenie najczęściej występuje u mężczyzn nerwowych, reagujących bardzo emocjonalnie. Sprzyja temu dłuższa wstrzemięźliwość seksualna, zmiana partnerki lub nowy, nie stosowany dotąd rodzaj pobudzania.
Wytrysk opóźniony. Mimo wielkiej chęci i starań u mężczyzny nie dochodzi do wytrysku, chociaż ma pełen wzwód i stosunek trwa długo. W lżejszych przypadkach orgazm w końcu zostaje osiągnięty, ale po rozciągniętym w czasie i niezwykle męczącym stosunku. Podobnie jak wytrysk przedwczesny, opóźniony ma podłoże psychiczne: obawa o niesprawdzeniu się w roli mężczyzny, obojątność lub nawet odraza wobec partnerki, poczucie winy, że się zdradza.

Opisane przypadki da się wyleczyć, gdy ich przyczyny tkwią w psychice mężczyzny. Istnieją określone techniki psychoterapeutyczne, zalecenie dotyczące pozycji, sposobów pobudzania, pory stosunków, dzięki którym udaje się uzyskać dobre rezultaty. Jeśli jednak kłopoty spowodował np. niedobór hormonów, zażywanie pewnych leków np. przy cukrzycy, kłopoty urologiczne albo krążeniowe, nieprawidłowości neurologiczne lub zabiegi chirurgiczne, które naruszyły unerwienie narządów, wtedy psychoterapia nie da efektów bez usunięcia lub złagodzenia przyczyn fizycznych.

Seksualna premiera

aniolekdiabelek | 16 Sierpień, 2008 18:07


Ten pierwszy raz jest dla młodych ludzi wielkim wydarzeniem, ważnym wstępem do całego życia intymnego. Powinni się więc do niego odpowiednio przygotować.

Pierwszy stosunek powinien być jak wykwintne danie, które jemy bez pośpiechu, którym się delektujemy. Gdy masz wątpliwości, czy już to zrobić, to znaczy, że lepiej jeszcze poczekać. Gdy z partnerem nie łączy cię miłość, przyjaźń i zaufanie, tym bardziej zastanów się głęboko. Ale jeśli się już zdecydujesz, pamiętaj, że kochać się należy w miłym, estetycznym otoczeniu, w poczuciu bezpieczeństwa i czułości.

Obawy dziewcząt

Lękają się przede wszystkim tego, że pierwszy raz może okazać się bolesny. Jednak przeważnie ból jest niewielki, a krwawienie minimalne. Zależy to od typu błony dziewiczej. Ta zamykająca wejście do pochwy tkanka najczęściej ma kształt pierścienia, choć czasem zdarza się, że przypomina sitko. Pierwszy stosunek jest bardzo bolesny, a krwawienie dłuższe, gdy dziewczyna ma grubą błonę dziewiczą. Jeśli jest obfite i trwa dłużej niż dwie godziny, trzeba iść do lekarza. Dziewczęta obawiają się również, że zajdą w ciążę.
Uwaga, nawet dziewica może zajść w ciążę, jeśli będzie miała dni płodne, ponieważ błona nie jest zupełnie "szczelna". Pamiętajcie mężczyźni: brak krwawienia przy pierwszym stosunku nie zawsze oznacza, że dziewczyna nie jest dziewicą, wszystko zależy od budowy błony dziewiczej.

Lęki chłopców

Paniką napawa ich myśl o przedwczesnym wytrysku. Ponieważ sytuacja taka często się zdarza młodym kochankom, lepiej gdy dziewczyna przez zbliżeniem pieszczotami doprowadzi partnera do orgazmu. Spowoduje to rozładowanie napięcia i mężczyzna lepiej będzie mógł skupić się na doznaniach partnerki przed i w trakcie właściwego stosunku. Chłopcy są bardzo wrażliwi na punkcie swojego członka. Martwią się jego wielkością, kształtem, czy nie jest zbyt mały lub skrzywiony. Oni także oczekują na czułe słowa, pełne otuchy i akceptacji.

Wybór miejsca

Najlepiej, jeśli jest to dobrze znany wam pokój, w którym czujecie się bezpieczni i rozluźnieni. Komfort zapewni wam wygodne łóżko ze świeżą pościelą i znajdująca się w pobliżu łazienka. Powinniście mieć dużo czasu, by móc jak najdłużej cieszyć się swoją obecnością. Jeśli boicie się rodzicielskich nalotów, to lepiej skorzystać z wakacyjnego wyjazdu, nawet gdyby ten pierwszy raz miał się odbyć pod namiotem. Początek życia seksualnego jest wystarczająco stresujący bez nasłuchiwania, czy ktoś nie otwiera drzwi! Atmosfera jest bardzo ważna. Odwagi doda wam przyćmione światło. A cicha, nastrojowa muzyka pozwoli się rozluźnić. Młode dziewczyny nie są jeszcze oswojone ze swoim ciałem. Wstydzą się więc własnej nagości. Przeraża je także widok dużego, wzwiedzionego członka. Dlatego lepiej, gdy pierwszy raz będziecie kochać się w blasku świec lub w świetle nocnej lampki.

Jak sie zabezpieczyć

Niestety, już za pierwszym razem można się zarazić chorobą lub zajść w ciążę. Chroni przed tym prezerwatywa. Chłopak zakłada ją tuż przed stosunkiem na wzwiedzionego członka pamiętając, by u nasady pozostało nieco miejsca na spermę. Najlepiej kupić prezerwatywę wzmocnioną. Zwykła mogłaby pęknąć podczas przebijania błony dziewiczej. W żadnym wypadku nie może być zleżała, np. taka, którą ukochany nosił w kieszeni dżinsów od roku. Powinna też mieć polski atest. Dziewczyna dodatkowo może zastosować globulkę dopochwową. Działa ona plemnikobójczo i nawilża pochwę, ułatwiając odbycie pierwszego stosunku.

Dla niej

Dla niego

Nie decyduj się na stosunek tylko dlatego, że nie możesz oprzeć się prośbom ukochanego.
Pierwszy raz nie jest dobrą okazją do próbowania skomplikowanych pozycji seksualnych. By ból był minimalny, a przebicie błony jak najszybsze, połóż się na plecach, rozłóż nogi i podciągnij je w kolanach. Pod pośladki podłóż poduszkę. zobacz >>
Nie martw się, jeżeli nie masz orgazmu. Stres, jaki odczuwasz, zmniejsza podniecenie i sprawia, że twoje ciało "milczy". To normalne. Dlatego nie musisz udawać, że osiągnęłaś rozkosz. Po pewnym czasie nauczysz się ją przeżywać.
Masz prawo się rozmyślić w każdej chwili Ale wytłumacz partnerowi, dlaczego mówisz "nie".

Bądź czuły i wrażliwy. Twoja dziewczyna oczekuje pocałunków i komplementów. Zwracaj uwagę na reakcje ukochanej. Jeśli nie ma na coś ochoty, przestań to robić.
Nie spiesz się, ale pamiętaj, że pieszczoty poprzedzające stosunek nie powinny trwać zbyt długo. Trwająca gra wstępna powoduje przekrwienie pochwy, co zwiększa wrażliwość na ból i możliwość krwawienia.
Bądź delikatny. Twój dotyk powinien być ciepły, subtelny i uspokajający. Niech to będzie raczej głaskanie niż ugniatanie ciała partnerki
Jeśli dotykasz palcami wrażliwych okolic łechtaczki i warg sromowych, musisz uważać, aby nie poobcierać tych miejsc.

Strefy erogenne mężczyzny

aniolekdiabelek | 13 Sierpień, 2008 17:31


Na skórze ukochanego nie ma obszarów lepszych i gorszych. Ale wyrafinowane dotykanie niektórych sprawią mężczyźnie wyjątkową przyjemność. Każda kochanka i żona powinna je odkryć i nauczyć się rozbudzać - dla jego i swojej radości

Aby się kochać, mężczyzna musi zareagować na coś, co spowoduje wzwód i pozwoli go długo utrzymać. Mężczyznę podnieca widok nagiej kochanki, jej piersi, nóg, pośladków. Ale do pełnego rozgrzania potrzebuje również pieszczot. Dlatego największą przyjemność sprawia mu, gdy partnerka dotyka, ssie, liże, muska i całuje szczególnie wrażliwe miejsca na jego ciele. Żeby zaprowadziać ukochanego do seksualnego raju, wystarczy poznać topografię czułych punktów i pieścić go tak, jak tego potrzebuje. Najwrażliwszą strefą erotyczną u większości mężczyzn są okolice narządów płciowych. Dotykanie ich dostarcza panom dużo miłych wrażeń, niekiedy prowadzi wprost do orgazmu.

Strefy erogenne kobiety

aniolekdiabelek | 13 Sierpień, 2008 17:24

Jeśli zależy ci na ukochanej, jeśli chcesz, aby czuła się z tobą w łóżku cudow

Doprowadź go do wrzenia

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:22

przeczytałam to na pewnej stronie internetowej i teoche mi się smiać chce z tego... dla mnie niepotrzebne jest opisywanie takich rzeczy, bo uwazam,że od takich rzeczy   są partnerzy... ale dodam to na stronkę. sami oceńcie:

 

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE "Doprowadź go do wrzenia

Mężczyzna dochodzi co najmniej na sześć różnych sposobów. Może nie wszystkie miałaś okazję poznać. Może więc spróbuj kiedyś tak ...


1. Pieść dłońmi jego męskość
2. Jeśli uznasz, że ma ochotę na więcej, włącz w pieszczoty usta - nie bój się miłości francuskiej - prawdziwi kochankowie uznają ją za mistrzostwo ars amandi, czyli sztuki kochania
3. A potem pobaw się jego brodawkami i...
4. ... zajmij się dwoma miejscami jednocześnie - np. drażniąc brodawki powróć do jego męskości - nie pozwól, żeby osłabła
5. Będzie ci wdzięczny, jeśli wprowadzisz go w świat erotycznych fantazji. Możesz spokojnie ”zabrać” go na rajską wyspę albo do ... haremu. I tak będziesz miała nad nim kontrolę
6. A jeśli to wszystko okaże się niewystarczające, nie pozostaje ci nic innego jak wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko pamiętaj, żeby wybrać odpowiednią pozycję - oni uwielbiają kochać się na jeźdźca.
To zadziała nawet na największy sopel lodu!"

 

 

 

A ja to lubię...

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:21

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Mężczyźni za nią szaleją, mimo że nie ma w niej nic z seksbomby. Seks jest dla niej łatwy, chociaż ona do „łatwych” się nie zalicza.

 

  1. Jedz naturalne afrodyzjaki: owoce morza, podroby i drób, cytrusy, banany, melony, brzoskwinie, figi i awokado, kiełki pszenicy, kakao, czekoladę, cynamon, imbir, goździki, lubczyk, selery, pory, pietruszkę, brokuły, szpinak, szparagi, pomidory.
  2. Stosuj erotyczną aromaterapię - pobudzają zapachy: ylang-ylang, drzewa sandałowego i jaśminu.
  3. Uprawiaj sport i tańcz. Amerykańscy naukowcy potwierdzili, że intensywne ćwiczenia 3 razy w tygodniu zwiększają o 30 proc. aktywność seksualną w stałym związku!
  4. Od czasu do czasu zrób coś ryzykownego - dobre jest wszystko, od czego mocniej bije serce. Adrenalina, hormon wydzielany podczas przeżywanych emocji, pobudza reakcje seksualne.
  5. Za obniżenie popędu seksualnego odpowiedzialny jest brak światła. Jesienią i zimą pozwól sobie na solarium. Wymień żarówki na jaśniejsze.
  6. Otaczaj się barwami pobudzającymi seksualną energię: czerwień wyzwala temperament, a kolory pomarańczowy i turkusowy inspirują do pomysłów.
  7. Usuń ze swojego otoczenia fiolet. Nie otaczaj się samą zielenią, bo staniesz się bierna seksualnie. Unikaj niebieskiego - zwiększa dystans między ludźmi.

O seksie trzeba mówić otwarcie. Ważna jest umiejętność wyrażania swoich potrzeb. Trudno poddać się seksualnym doznaniom, jeśli skrywa się żale. Rozmawiaj o problemach poza sypialnią, w momencie gdy nie macie na głowie innych spraw. W łóżku bądź ostrożna z uwagami, bo łatwo go możesz urazić. Chcąc okazać, że czegoś nie lubisz, mów: „Wolałabym, żebyś...” i przejdź do tego, czego oczekujesz. Zanim się dowie, co chciałabyś zmienić, powiedz mu komplement. Opisuj swoje myśli i uczucia w pierwszej osobie: „Ja potrzebuję dłuższej gry wstępnej”, zamiast: „Ty nigdy nie wiesz, na co mam ochotę”.

Kobiety, które przepadają za seksem, nie zawsze mają wybujały temperament. Potrafią jednak, ku obopólnej satysfakcji, czerpać z pożycia intymnego radość i energię. Oto ich sprawdzone rady.

Bez kompleksów

Każda z nas może być dobrą partnerką seksualną, pod warunkiem, że będzie sobą. Seks to spontaniczna i radosna strona związku. Nic nie sprzyja mu tak jak pewność siebie i zdrowa samoocena. Kompleksy potrafią skutecznie odbierać nam tę przyjemność. Jeśli byłyśmy wykorzystywane, poniżane czy krytykowane, nasze ciało blokuje się na odbieranie pozytywnych bodźców. Nie rozpamiętuj więc przeszłości. Nie przyjmuj do wiadomości, że masz wady, jeśli nie jesteś w stanie ich zmienić. Wszystkie nie lubimy czegoś w swoim wyglądzie. Ale te, które to podkreślają, nie mają udanego życia seksualnego: oczekują niewiele, więc niewiele dostają.

Wymagania doskonalą

Zdziwisz się, jak wzrośnie twoje poczucie kobiecości, gdy on, oszołomiony śmiałymi propozycjami, zacznie przechodzić sam siebie. Pokaż mu, co daje ci przyjemność. Twój zdrowy egoizm sprawi, że on będzie cię cenić. Naucz go, jak może się doskonalić w pieszczotach. Pokazuj, jak robisz to sama ze sobą (może to być element gry wstępnej). Proś jednak tak, aby on nie czuł się przyparty do muru, tzn. nie szantażuj go ani nie wyrabiaj w nim poczucia winy.

Tyle samo brania i dawania

Udany seks to sztuka kompromisu. Gdy partner nie odwzajemnia i nie docenia naszych starań, miłosny zapał wygasa. Niekiedy chcemy dawać z siebie tak dużo, że on czuje się przytłoczony. Lub odwrotnie: on przejmuje dowodzenie w sypialni, a tobie pozostaje rola posłusznej wykonawczyni. Zgodnie z utartymi opiniami to mężczyźni powinni być w seksie inicjatorami. Ale to nie oznacza, że większymi dawcami. Dawaniem w seksie nazwać można pieszczoty i czułości, które prowadzą do zaspokojenia potrzeb partnera. A tego nasza kultura wymaga od kobiet. W dobrym związku trzeba więc zachować równowagę między dawaniem i braniem.

Gejzer pomysłów

  • Nie popadaj w rutynę. Nigdy nie odmawiaj spróbowania czegoś nowego tylko dla zasady. A nuż ci się spodoba propozycja partnera? Uprawiajcie seks w plenerze, bawcie się rekwizytami, np. przepaską na oczach czy krawatem do wiązania rąk. Puść wodze fantazji i opowiedz partnerowi coś pikantnego. Twoje podniecenie udzieli mu się i wasz seks stanie się bardziej spontaniczny.
  • Nie mów głośno o tym, czego w sobie nie lubisz.
  • Przyjmuj komplementy z przekonaniem.
  • Kochając się, nie myśl o tym, że on zauważy twój cellulit lub zbędne fałdy na brzuchu. Przestań wierzyć, że on chce ideału.
  • Podobaj się sobie, a spodobasz się innym.
  • Nie spuszczaj wzroku, nie garb się.
  • Kochaj i pozwól się kochać.
Bądź przekonana, że dla obecnego partnera jesteś najcudowniejsza na świecie

Kochanie, poczekaj chwilkę ...

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:20

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Dopiero co zaczęliście się kochać. Minęło dosłownie kilka lub kilkanaście sekund, a dla niego jest już.... po zabawie. Czy jest jakiś sposób, by opóźnić ten przedwczesny finisz?

 

Jeszcze w tym roku na rynku, najpierw amerykańskim ma pojawić się lek, który już dwie godziny po zażyciu skutecznie opóźni ejakulację i zapobiegnie PW. Preparat będzie można stosować zarówno na tzw. żądanie, jak również w ramach dłuższej terapii.

 

Zdaniem Kim Cattrall, znanej z roli Samanty Jones w „Seksie w wielkim mieście”, a jednocześnie autorki książki „Satysfakcja. Sztuka kobiecego orgazmu”, przedwczesny wytrysk może doprowadzić do całkowitej utraty pewności siebie i unikania seksu zarówno u mężczyzny jak i kobiety. – PW był zmorą przez większą część mojego życia, oczywiście jako osoby dorosłej. Czułam się wykorzystana, sfrustrowana i niezaspokojona – twierdzi Kim.


To najczęstsze zaburzenie seksualne na świecie. Według oficjalnych wyliczeń, na przedwczesny wytrysk (PW) cierpi 28 proc. mężczyzn, a tylko w Polsce co trzeci. Ale jeśli jeszcze kilkanaście lat temu PW dotyczył głównie młodych, niedoświadczonych mężczyzn, tak teraz zmaga się z nim coraz więcej panów mających na swoim koncie całkiem sporo doświadczeń seksualnych.
Seksuolodzy mówią o nim: "niezdolność powstrzymania wytrysku przed wspólnym doznaniem przyjemności przez oboje partnerów przed upłynięciem minimum dwóch minut od rozpoczęcia stosunku”. Teoretycznie wystarczy 30 sekund więcej, żeby problemu nie było. W praktyce jednak panie marzą minimum o trzech minutach gry wstępnej.
PW potrafi wyjątkowo uprzykrzyć życie i zniechęcić do jakichkolwiek zbliżeń. - Przez ponad rok spotykałam się z facetem, który na sam widok mojej bielizny dostawał wzwodu i zaraz potem ejakulacji - przyznaje Olga, 31-letnia kadrowa. - Na początku to było miłe, a nawet podniecające, ale z czasem zaczęło utrudniać nam współżycie. No bo jak można wciąż kochać się z mężczyzną, który jest już po? Ja dopiero nabierałam ochoty na seks, a on nie był już do niego zdolny. Próbowaliśmy wszystkiego, ale uznałam, że rozsądniej będzie się rozstać. Nie dałam sobie z tym rady. Może gdybym bardziej go kochała, poszukałabym innych sposobów, ale tak uznałam, że nie ma sensu się męczyć...

Źródła szukaj w psychice

Oznaki PW to przede wszystkim nadmierna wrażliwość na dotyk i bodźce zewnętrzne. Zaniepokoić powinny nas dziwne łaskotki partnera, nagłe reakcje na sceny miłosne, np. w kinie oraz huśtawki nastroju. Mogą to być pierwsze symptomy PW, ale oczywiście nie muszą. Jednoznacznej przyczyny tej wyjątkowo wstydliwej męskiej dolegliwości nie ma. W okresie dojrzewania można tłumaczyć ją burzą hormonów. W dojrzałym wieku PW wynika najczęściej z problemów ze zdrowiem (m.in. nadciśnienia czy cukrzycy), ale również zbyt częstej masturbacji, zbyt długiej abstynencji seksualnej czy dla odmiany częstej zmiany partnerów. Jeśli dołożymy do tego niepewność uczuć, obawę przed ośmieszeniem, stres oraz nadużywanie alkoholu, papierosów czy środków odurzających, to syndrom PW przestanie być już tylko sporadycznym zdarzeniem. Jakby tego było mało, wielu panów ma psychikę, która wręcz predysponuje ich do przedwczesnego wytrysku. Bo sama ejakulacja jak twierdzą seksuolodzy, niemal w 98 proc. bierze się z  psychiki, a nie z fizjologii. Dlatego w leczeniu PW nie chodzi o stosowanie odpowiednich środków, wynajdywanie coraz to nowych pozycji, lecz przede wszystkim o pozytywne nastawienie.

Od alkoholu do maści znieczulającej

Metod radzenia sobie z PW jest bez liku. Od odpowiednich ćwiczeń i reagowania na pierwsze sygnały, aż po stosowanie kilku prezerwatyw naraz czy picie alkoholu przed samym zbliżeniem. Ten ostatni, jak wiadomo rozrzedza krew i opóźnia seksualny finisz. Pomóc mają też grzeczne myśli. Jedni starają się nie myśleć o tym, co ich podnieca, inni zaopatrują się w specjalne kremy znieczulające... Ani jedna ani druga metoda nie jest dobra. No bo jak wyobrażacie sobie stosunek, w którym partner myśli o rozliczeniu się z fiskusem albo o tym, ile wyniesie go doroczny przegląd auta... Znieczulanie domiejscowe też nie jest najfajniejsze. Partnerka może mieć wrażenie, że siłuje się z kłodą drewna, przez co jej libido obniży się niemal do zera. Ostatnio modna stała się metoda APE (Anti Premature Ejaculation) - zestaw wskazówek i ćwiczeń, które pomagają poradzić sobie z przedwczesnym wytryskiem. APE bazuje na naturalnych zachowaniach, a jej stosowanie ma przywrócić mężczyznom normalny czas reakcji, np. na podniecenie czy nagłe zwroty akcji. Podobno wystarczy pół godziny dziennego treningu, żeby zauważyć pierwsze efekty i zapanować nad własnym ciałem. Na pewno sporo zależy tutaj od partnerki i jej odpowiedniego podejścia do ars amandi. Zrozumienie, cierpliwość a przede wszystkim dużo miłości to recepta na satysfakcjonujący i pozbawiony stresu stosunek.
Środki farmakologiczne są ostatecznością i to raczej wtedy, gdy okaże się, że podłożem PW jest tzw. nadpobudliwość nerwu sromowego, nadwrażliwość żołędzi członka (skutek przebytej infekcji) lub napięcie mięśni zwieracza cewki moczowej. Zdecydowanie lepsze efekty niż podawanie preparatów daje terapia kombinowana - czyli połączenie treningu z elektroterapią lub fizjokinezyterapią, stosowana w specjalistycznych gabinetach (zaleca się około 15 zabiegów wykonywanych codziennie).

 

Seks surowo wzbroniony

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:19

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Poważna choroba, okres połogu lub czas po operacji. Są takie dni, tygodnie w życiu kobiety i mężczyzny, kiedy orgazm jest wysoce niewskazany. Ale kto powiedział, że nie można cieszyć się bliskością w inny sposób?

Kiedy zdrowie jednego z partnerów zostaje nadszarpnięte i uniemożliwia współżycie, niektóre pary przysięgają sobie, że będą razem, starając się by wszystko było tak, jak pierwszego dnia po ślubie. Tylko że nie zawsze jest to takie proste. Czasem po prostu nie starcza sił w pełni zdrowemu partnerowi, czasem kryzys bierze się ze zbyt dużych wymagań i frustracji osoby o chwilowo ograniczonej sprawności seksualnej.

Wszyscy jesteśmy stworzeni do seksu. Bez wyjątku, nie ma znaczenia płeć, wiek czy kolor skóry. Zazwyczaj nie ma również znaczenia stan naszego zdrowia, o ile oczywiście jest zadowalający. Zdarzają się bowiem dolegliwości i etapy w życiu, kiedy seks i przeżywanie orgazmu jest wysoce niewskazane. Choroby serca, nadciśnienie, zaburzenia krążenia, nowotwory czy okres połogu.
Jednym z najczęściej występujących problemów, które wpływają na pożycie seksualne są choroby serca. Niejednokrotnie na amerykańskich filmach byliśmy świadkami śmierci mężczyzny (zazwyczaj w średnim wieku), właśnie podczas szczytowania. W przypadku chorób serca, choroby wieńcowej czy przebytego jakiś czas temu zawału, nieodpowiednie i zbyt gwałtowne współżycie może doprowadzić do nieodwracalnych zaburzeń funkcji seksualnych, pogłębienia choroby, a nawet zgonu.

Impotencja po zawale

Świadomość katastrofy sprawia, że „sercowcy” ogarnięci są nieustannym lękiem. Wielu z nich boi się wykonywać codzienne czynności, takie jak chociażby robienie większych zakupów, o porannym lekkim truchcie nie wspominając. Seks jawi im się jako zagrożenie samo w sobie. Niestety w większości przypadków nie są przewrażliwieni, a ich lęki są jak najbardziej uzasadnione.
Po zawale seks jest zabroniony, przynajmniej przez kilka pierwszych tygodni. Jeśli jednak lekarz prowadzący wyrazi zgodę, aby pacjent rozpoczął współżycie, nie należy się obawiać i zapierać rękami i nogami. Seks jest z natury źródłem pozytywnych doznań i energii, a nie bombą z opóźnionym zapłonem czy sposobem na samobójstwo. Im szybciej wrócimy do tej przyjemności (zgodnie z zaleceniami lekarza!), tym łatwiej odnajdziemy się w nowej sytuacji. Może bowiem okazać się, że w przerwie pojawiły się poważne problemy z erekcją. Niestety, zdarza się, że mężczyźni po zawale stają się impotentami, chociaż z fizycznego punktu widzenia powinni jeszcze być w stu procentach sprawni seksualnie. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich „sercowców”. Jeśli chodzi o kobiet z problemami krążeniowymi, często dochodzi u nich do pojawienia się mniej lub bardziej zaawansowanej odmiany anorgazmii, czyli niemożności przeżycia orgazmu i braku satysfakcji z seksu.

Lęk i frustracja

Najlepszym lekarstwem na lęki związane z seksem jest konsultacja nie tylko u lekarza prowadzącego, ale także u psychologa. Być może konieczne będą dodatkowe badania, które wykażą, czy rzeczywiście nie ma żadnych przeciwwskazań do współżycia. Po orgazmie może pojawić się bowiem charakterystyczny ból wieńcowy, uczucie niepokoju i kołatania serca, co nawet u zdrowych osób może prowadzić do paniki.
W przypadku kłopotów z sercem ważne jest też to, by nie uprawiać seksu pod wpływem stresu czy zdenerwowania. Współżycie stres ten tylko pogłębi. Nie wolno także samemu dawkować sobie leków, np. nitrogliceryny, tuż przed stosunkiem. Ale nie należy również ufać „ekspertowi”, który twierdzi, że seks nie jest najważniejszy, a problemy prędzej czy później same znikną. Strach przed seksem może znacznie spowalniać i utrudniać proces zdrowienia. Niepokój, frustracja i kompleksy mogą bowiem podnosić ciśnienie krwi i niepotrzebnie rozdrażniać rekonwalescenta.
Lęki i frustracje pomaga rozładowywać masturbacja, która powoli przygotowuje na ponowne współżycie z partnerem, oswaja rekonwalescenta ze swoim ciałem oraz pozwala pozbyć się niepotrzebnych kompleksów.

Bliskość po porodzie

Masturbacja jest również idealnym sposobem dla „świeżo upieczonych” mam. Niemal połowa kobiet tuż po porodzie nie ma kompletnie ochoty na seks. Zmęczenie, niewyspanie i gojąca się rana w okolicy narządów rodnych sprawiają, że zbliżenia seksualne to ostatnia rzecz, o jakiej chcą myśleć. Z drugiej strony, niemal tyle samo mam przyznaje, że ich pożądanie gwałtownie wzrasta już w dwa tygodnie po porodzie.
Główny problem związany z intymnym pożyciem dotyczy okresu, po jakim kobiety mogą wrócić do życia seksualnego. Martwią się, kiedy mija półtora miesiąca od porodu, a one wciąż nie są gotowe, żeby się kochać. Tymczasem to całkowicie normalne, ponieważ średni czas, jaki musi upłynąć od porodu do rozpoczęcia normalnych stosunków seksualnych to minimum 5–6 tygodni. Właśnie tyle mniej więcej trwa połóg, czyli okres poporodowy, w którym następuje powrót organizmu do stanu sprzed ciąży. W tym czasie mogą pojawić się bóle i skurcze macicy, wydzieliny z dróg rodnych oraz ból w okolicy naciętego krocza. A to wszystko raczej nie sprzyja zbliżeniom. Może się zdarzyć, że sześć tygodni minie, a kobieta wciąż ma krwawienia – wtedy należy dłużej wstrzymać się od współżycia. Zazwyczaj jednak półtora miesiąca po rozwiązaniu można na nowo cieszyć się bliskością.

 

 

 

 

W jakim wieku można rozpocząć współżycie seksualne?

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:15

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

To pytanie pada z dwóch powodów. Jednym są plotki, że właśnie jakaś koleżanka czy kolega pierwszy raz mają już za sobą i pełne lęku pytanie kryjące się za tym: nie za wcześnie?, jaki grom na nią spadnie? Drugim lęk, że już wypadałoby zacząć współżycie, że inni już to robią, a pytający zastanawia się, czy z nim wszystko w porządku, skoro ani na to nie ma ochoty, ani go to nie interesuje, a w ogóle, gdyby zajrzał głębiej w siebie - panicznie się tego boi. Oczekuje uspokajającej odpowiedzi, że jeszcze nie czas. Rzadko kiedy powodem jest chęć rozpoczęcia współżycia i potrzeba otrzymania rozgrzeszenia. Odpowiedź zależy od tego, jak blisko pytający realnie jest tej decyzji. Czasem jest blisko, choć jego wiek budzi niepokój, czasem daleko z powodu ogromnych lęków a nie z powodu braku dojrzałości seksualnej.

Niezależnie od tego, warto wspomnieć, że każdy jest inny, każdy rozwija się fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie, psychicznie w innym tempie, wystarczy spojrzeć po klasie, jak duża jest rozpiętość między ludźmi choćby w wyglądzie.

Każdy poczuje potrzebę współżycia wtedy, gdy będzie gotowy. A czy za nią iść, czy nie, będzie i tak musiał rozważyć w swojej głowie. Nikt za nikogo takiej decyzji nie może podjąć. Rozpoczęcie współżycia to krok poważny, choć nie demonizowałabym, bo i tak mnóstwo strachu wokół rozpoczęcia współżycia: czy podołam, sprostam oczekiwaniom, wymogom o których tyle w czasopismach, czym to się skończy, bo przecież AIDS, ciąża, odpowiedzialność za partnera. Owszem, decyzja jest ważna, choćby z tego powodu, że nie ma stuprocentowej pewności, że nie dojdzie do zapłodnienia. Pójść z kimś do łóżka, to zaryzykować poczęcie. Wszystkie zdobycze nauki i medycyny nie odizolowały całkowicie seksu od prokreacji, choć fakt, znacznie zmniejszyły ryzyko niechcianej ciąży. AIDS na nowo zawrócił nas z beztroskiej drogi seksu z kim się chce. Ale nie to jest najważniejsze. Ważne by od początku nie zubożyć seksualnego obszaru życia. By seksem z byle kim, byle gdzie, bez uczucia przyjemności, bez poczucia bezpieczeństwa, zaufania, otwarcia możliwych tylko w głębokiej więzi z partnerem, nie zafundować sobie traumatycznego pierwszego razu, a potem już tylko lęku i niechęci na myśl o seksie. A do tego potrzebna jest pewna dojrzałość, i fizyczna i psychiczna. Więc kiedy? Kiedy ta dojrzałość, która bezpiecznie przeprowadzi przez seksualne początki?

Mam na to dwie historyjki. Jedną o trzech częściach siebie, których trzeba zapytać, drugą o trzech schodkach.

Peany na temat seksu w kolorowych magazynach więcej budzą lęku, poczucia bycia gorszym niż zachęcają. Większość ludzi nie jest w stanie sprostać wykwintnej sztuce kochania, nie ma w sobie takiej otwartości na seksualne przeżycia, mnóstwo w nich wstydu i zahamowań. Nie mówiąc o ludziach młodych, którzy dopiero mają zacząć! Często młode entuzjastki (sama taka byłam) wychowania seksualnego popełniają ten błąd - przestraszają zachwytem nad seksem. Można podejść do tego inaczej. Przypominając naukę jazdy na rowerze, pływania czy choćby obserwacje maluchów jedzących łyżeczką (bo to rzadko kto pamięta w swoim wydaniu). Każde pierwsze razy są trudne ale i sprawiają radość. Odbywają się metodą prób i błędów, stąd tak ważne, by towarzyszył w tym ktoś, kto nie wyśmieje, nie upokorzy, gdy coś się nie uda za pierwszym czy drugim podejściem. Kogo się nie wstydzi, nie boi jego oceny, kto jest bliski. Bo pierwsze niepowodzenia to rzecz normalna. To reakcja na potknięcia, z jaką się ktoś spotka, ma decydujący wpływ na dalsze podejście do seksu i właściwie do wszystkiego. Nerwice seksualne, przedwczesne wytryski czy brak wzwodu z partnerką, choć sam na sam wszystko w porządku, to konsekwencje ogromnego napięcia, lęku, by porażka się nie powtórzyła. I oczywiście się powtarza, bo kto w takiej atmosferze potrafi być sprawny?! A gdy coś nie wyjdzie za pierwszym razem kochania, to nie porażka, tak jak nie jest nią wywrotka na rowerze, gdy jedzie się pierwszy raz. Porażka wyrasta później, w głowie tego, kto nie miał sprzyjających warunków, by się uczyć i popełniać błędy.

A więc... Pierwszy warunek - bliskość z pierwszym partnerem seksualnym. Warunek drugi - uczestniczenie w seksie całym sobą. Szczególnie ważny przy pierwszym razie. Oznacza gotowość do seksu w każdym obszarze naszego JA. Jeśli któryś obszar nie będzie gotowy, zemści się na nas. Przyjmijmy umownie, że człowiek składa się z trzech obszarów: z głowy, ciała i serca. Głowa to nasze myśli, przekonania, osądy moralne, rozum i rozsądek. Ciało to ciało, łącznie ze strefami erogennymi, narządami płciowymi, całą sferą popędową - popędem płciowym, podnieceniem seksualnym, zmianami zachodzącymi pod jego wpływem, reakcjami, rozkoszą, orgazmem, itd. Serce to sfera uczuć, bliskości, miłości, przywiązania i może warto przy tej okazji dodać, że tym właśnie różnimy się od innych zwierząt, że seks służy podtrzymywaniu więzi a nie prokreacji. Ludzie kochają się kiedy tego pragną, a nie tylko wtedy, gdy chcą mieć dziecko. Oczywiście nie ma prokreacji bez seksu, ale głównym jego zadaniem jest utrzymać jak najdłużej więź dwojga ludzi, którzy mają być a potem są rodzicami. Bo w rozwoju człowieka najlepiej gdy uczestniczą obydwoje rodzice. Seks dający pełną satysfakcję, to seks w zgodzie z każdym obszarem naszego ja, to seks, w którym wszystkie obszary uczestniczą na równych prawach. Jeśli robimy coś wbrew którejś części, a więc gwałcimy ją, poniewieramy, nie liczymy się z nią, zapominając, że to nasza część, gwałcimy sami siebie. Jeśli coś dzieje się bez zgody jednego z obszarów w nas, jeśli pomijamy interes któregoś z nich, zapominamy o jego istnieniu, nie ma innego wyjścia - musi się przyblokować, stłamsić i skurczyć. Traktowany tak dłuższy czas, może przestać być zdolny do współpracy. A wyobrażacie sobie udany seks np. bez współpracy ciała? Jeśli więc ktoś chce sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotowy, by rozpocząć współżycie seksualne, nie może pytać innych, czy to już czas, nie może ulegać namowom wbrew sobie, podejmować tej decyzji, bo wszyscy już zaczęli, więc nie mogę być gorszy, czy z powodu jakiejś źle rozumianej rywalizacji lub by nie stracić chłopaka. Może zapytać jedynie sam siebie i to każdej części z osobna: głowy, ciała i serca.

Pytania do głowy:

Czy jesteś w stanie wziąć odpowiedzialność za ten fakt, za to, że wchodzisz z kimś w głębszy związek, tym samym stajesz się po części odpowiedzialny za drugą osobę, za ewentualną ciążę, za zagrożenia?

Czy jesteś przygotowany od strony wiedzy, antykoncepcji?

Czy to zgadza się z twoimi przekonaniami moralnymi, religijnymi i jeśli nie, czy jesteś gotowy na zmianę swojego systemu wartości?

Jeśli zrobisz to wbrew głowy, w najlepszym razie czeka cię kac moralny, w gorszym - nie do uciszenia wątpliwości, samooskarżenia i lęki prześladujące długi czas. Udany seks to także to, jak się czujesz PO.

Pytania do ciała:

Czy tego pragniesz?

Czujesz podniecenie na myśl o kontakcie fizycznym?

Czy czujesz gotowość w ciele, gotowość by kogoś dopuścić tak blisko?

I o ile na te pytania chłopcy umieją łatwo odpowiedzieć, bo przeważnie ciało ich wzywa i nie ma co do tego żadnych wątpliwości, jeśli tak jest, o tyle dziewczyny nie są pewne. To na nich spoczywa główny ciężar odpowiedzialności, natura więc (na szczęście) nie uczyniła ich skorymi do rozpoczęcia współżycia. Ciało budzi się pomału i dopiero stopniowe przekraczanie granic w ciele (najpierw pocałunki, potem pierwsze pieszczoty, udostępnianie coraz większych partii ciała, doświadczenia seksualne, ale jeszcze bez penetracji, rozbudzają krok po kroku potrzeby seksualne). Narodziny seksualności męskiej to eksplozja, kobieca seksualność rodzi się i przepoczwarza pomału. Dlaczego tak jest, o tym w innym miejscu.

Oddawanie ciała a nie SIĘ w seksie, to źródło późniejszych zaburzeń seksualnych. Ciało nie jest na nasze usługi, zemści się. Skoro my zrobiliśmy wbrew jemu, ono zrobi potem wbrew nam. Na przykład blokując się na doznawanie rozkoszy.

Pytania do serca:

Z tym za to kłopotów nie mają dziewczęta. Na ogół jak kochają, dobrze o tym wiedzą. Albo czują potrzebę bliskości albo nie. Serce nie sługa.

To chłopcy mogą mylić pociąg seksualny z miłością, a gdy im się uda go zaspokoić, miłość w tajemniczy sposób znika. Może to się wydawać czułostkową fanaberią, że do seksu potrzebne jest serce. Każdy może mieć sobie seks, jaki chce, ale warto wiedzieć, że obecność w nim serca znacznie zwiększa jakość seksu. Zaangażowanie uczuciowe zwiększa pojemność na rozkosz. Im mniej miłości, tym po mniejszym kręgu wokół narządów płciowych krąży energia seksualna. To nie żadna magia czy parapsychologia. Po prostu ciepłe uczucia otwierają nas na doznania, pozwalają głębiej oddychać, rozluźnić się, bo nie mamy się czego bać, pragniemy oddać się w całości. Im więcej miłości czujemy do partnera, tym więcej miejsca robimy dla rozkoszy. To tak jak z akumulatorem. Im ma mniejszą pojemność, naładujemy go szybko, prądu z tego jednak niewiele. I może "ilość prądu" to nie najważniejszy cel przy pierwszym wspólżyciu, ale chyba nie muszę nikogo przekonywać, że właśnie wtedy szczególnie jest ważne, by seks szedł w parze z miłością. Ilość lęku, oporu jest i tak wystarczająco duża, by dokładać do nich uczuciowe zablokowanie na partnera. Jaka wtedy szansa, by pierwszy raz kojarzył się dobrze? A często późniejsze nastawienie do seksu od tego zależy i długo może potrwać, zanim ktoś będzie chciał zmienić zdanie.

Pierwsze doświadczenia seksualne mają duży wpływ. Nie znaczy, że nieudany pierwszy raz zaważy na całe życie, choć czasem tak się zdarza, jeśli był wyjątkową traumą. Nie mówimy o gwałcie. Gwałtu nie można nazwać "pierwszym razem". Zresztą nie tylko jako pierwszy fizyczny kontakt, jest doświadczeniem tak strasznym, że trudno się po tym pozbierać, nie należy więc prowokować losu. Na to, jaki będzie pierwszy raz, każdy ma wpływ, właśnie taki: może we własnym sumieniu odpowiedzieć sobie na wszystkie powyższe pytania. Jeśli będzie uczciwy i szczery wobec siebie, nic złego go nie spotka. Nawet jeśli pierwszy partner okaże się kimś innym, niż ktoś myślał, niż obraz, który z miłości wyidealizował, ma pewność, że w tamtym momencie to było właśnie to, czego pragnął.

W tym miejscu warto wspomnieć o imprintingu seksualnym, czyli wdrukowaniu pierwszych, szczególnych doświadczeń. Za przykład daję małe kaczki, i choć człowiek zwierze bardziej skomplikowane, oddaje to istotę sprawy. Kaczki idą za tym, co pierwsze zobaczą po urodzeniu. Jeśli będzie to kura, za kurą, człowiek - za człowiekiem, piłka - za piłką. Będą dreptać za tym pierwszym obiektem, choć później kaczka matka może się znowu odnaleźć. Do zabawnych historii dochodzi, gdy natura je wezwie do wody: kura zostaje zdziwiona na brzegu, kaczki nie pojmują czemu nie chce z nimi pływać. Na mniejszą skalę i my ulegamy temu zjawisku, zwłaszcza życie seksualne jest na nie podatne. Pierwsze doświadczenia rozładowujące napięcie seksualne, szczególnie intensywne, przeżywane przez dłuższy okres czasu, mają skłonność "przyczepiać się" do innych wrażeń współistniejących z nimi. Może to być późniejsze upodobanie do jakieś szczególnej cechy pierwszego, czy z innych powodów istotnego, partnera seksualnego, do jakiegoś sposobu zaspokojenia podniecenia, do towarzyszących temu okoliczności. Jeśli padnie na podatny grunt, czyli na odpowiednie uwarunkowania psychiczne, imprintig gotowy. Ktoś taki zafiksuje się na jednym, tylko i wyłącznie właśnie na takim, żadnym innym sposobie rozładowania napięcia seksualnego. Inne nie dają mu satysfakcji. Taką genezę mają perwersje seksualne, ale też niewinne seksualne fanaberie. W wyniku takiego wdrukowania ktoś może współżyć tylko podług jednego, w kółko powtarzanego schematu i może sam tego tak nie przeżywa, bo obchodzi go tylko TO, ale jego życie seksualne jest ubogie, możliwość stworzenia związku utrudniona (musiałby znaleźć partnera, któremu wystarcza czy którego satysfakcjonuje taki sam pomysł na współżycie), jego aktywność skierowana jest na poszukiwanie tego jednego wymarzonego schematu, staje się to celem życia, tym bardziej, jeśli trudno znaleźć taką możliwość. Warto więc zadbać, by pierwsze kontakty seksualne odbywały się w optymalnych warunkach, bez dodatkowych, nie mających wiele z seksem wspólnego ekscytacji (na przykład w sytuacji, że zaraz ktoś może wejść do pokoju, łatwo o wdrukowanie takiej konfiguracji: ekscytujący seks tylko gdy ktoś może was nakryć), i aby nie ograniczać spektrum seksualnych możliwości, czyli mniej mądrze mówiąc: próbować, fantazjować i wcielać nowe pomysły, mieć duszę badacza nieznanych lądów, nie dać się sprowadzić do odgrywania wciąż tej samej seksualnej scenki. Czasem jednak i tak rządzi psychiczna potrzeba czy ukryty konflikt. Wtedy życie seksualne będzie na ich usługach. Na przykład: jeśli ktoś się boi bliskości, wpuścić kogoś w siebie, należy się spodziewać, że znajdzie takie sposoby na rozładowanie popędu, które go nie będą narażać na ten lęk.

Historyjka o trzech schodkach mówi o tym, że nie warto skakać na głęboką wodę, gdy się nie umie pływać, wjeżdżać windą na sam szczyt pomijając piętra, które oswoiłyby z wysokością. W seksie nie wolno się spieszyć. Powoli - schodek po schodku.

Pierwszy schodek to poznanie swojego ciała, własnych reakcji. No bo jak zaczynać współżycie, być z kimś w tak intymnej sytuacji, pozwolić komuś przekraczać granice naszego ciała, pokazać je, oddać, jeśli go sami nie znamy, jest dla nas samych zagadką, boimy się go, wstydzimy, budzi mieszane uczucia. Jak spontanicznie reagować, otwarcie, bez maski i szatek pokazać swe prawdziwe oblicze, jeśli mogłyby to nas samych zaskoczyć. A w seksie nie ma zmiłuj się. Jeśli chcemy czuć rozkosz, nie ma miejsca na skrywanie i fałsz. Otwartość na siebie jest pierwszym, najważniejszym schodkiem.

Drugi schodek to poznanie ciała partnera. Ile dziewczyn nieoswojonych z widokiem męskiego ciała, z przerażeniem patrzy na penis we wzwodzie. Przeraża je myśl, że coś tak wielkiego miałoby się TAM zmieścić. A poza tym jest brzydkie i budzi odrazę. A jak kochać się czując odrazę? I w ogóle nagi mężczyzna budzi lęk. A jak się kochać, gdy się jest przestraszonym?

Mężczyźni mają łatwiej, w końcu to nie oni muszą kogoś wpuścić w siebie, poza tym ciekawość już dawno zaprowadziła ich do odpowiednich pism i filmów. Ale ciało na obrazku to nie to samo ciało, które leży właśnie przed nimi. Ono także budzi lęk, jak wszystko co jeszcze nieznane, nieoswojone, z czym nie wiadomo jak postępować. Na szczęście istnieje czas zalotów, podchodów i powolnego zdobywania. Krok po kroku dziewczyna odsłania swe ciało, udostępnia najpierw szyję, ramiona, za jakiś czas dopiero piersi. Uda to już krok poważniejszy, tak jak brzuch. Swe wnętrze oddaje na końcu. Tak przynajmniej powinno być. By sama się oswoiła z męskim dotykiem i ze swoim ciałem i by chłopak powoli je poznawał, uczył się, jak je dotykać, co podnieca partnerkę, co zamyka z powrotem. A każda kobieta jest trochę inna, nie wystarczy tę naukę przyswoić raz na zawsze. To czas także na to, by, gdy budzą się zmysły i dziewczyna nabiera odwagi, poznawać ciało chłopaka. Jeśli go kocha, sprawia jej to przyjemność. Czas pettingu czyli kontaktu fizycznego, czasem stosunków płciowych (bo dochodzi do obopólnego orgazmu), ale bez penetracji, bez ostatecznego, dopełniającego faktu, a więc bez tego, co budzi największy lęk, to czas, który często pary wspominają najlepiej - wzajemne uczenie się, odkrywanie, zauroczenie seksem, to jedne z najpiękniejszych chwil. Nie ma ich co sobie odbierać skakaniem od razu na głęboką wodę, stosunkiem koitalnym (czyli z penetracją), zanim się siebie nawzajem nauczy. Stąd już niewielki kroczek do schodka trzeciego. Bez stresu, niepostrzeżenie, naturalnie, bo po prostu taka kolej rzeczy, tak się tego bało, a to spontanicznie się stało i nawet nie bolało, bo skoro nie było się spiętym oczekiwaniem na niewiadomo co... I tak bez lęku można wejść na...

Schodek trzeci, czyli stosunek koitalny, pełne współżycie seksualne, element dojrzałej miłości.

Pierwszy raz dla dziewczyny to przede wszystkim lęk przed utratą dziewictwa, lęk przed rozerwaniem, bólem, krwawieniem, wniknięciem w jej ciało. Nic dziwnego, że tego się boją, że czekają przestraszone na pierwszy raz. Dlatego tak jest ważne, by zminimalizować ten strach.

Dla chłopaka to zupełnie inny lęk - czy sprosta, jak wypadnie, czy okaże się mężczyzną. Musi zadbać, by w symboliczny sposób sytuacja nie wykastrowała go na wiele lat. Nie wiadomo czyj lęk większy. Wiadomo, że jedni i drudzy muszą być świadomi, że jeśli sami nie zadbają o to, jaki będzie ich pierwszy raz, wiele ryzykują.

I na koniec, a dotyczy to trzeciego schodka. Nie ustalajcie dat i terminów. Pozwólcie, by działo się w swoim tempie, spontanicznie. Czekanie na jakiś konkretny dzień tylko zwiększa napięcie i lęk. Ale też nie traćcie czujności, nie dajcie się zaskoczyć. Jeśli jesteście blisko przekroczenia tej granicy, za jaką jest PEŁNY PIERWSZY RAZ, zadbajcie wcześniej o swoje bezpieczeństwo

Bezpieczne Lato z Durexem

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:14

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Właśnie przyszło lato, ostatnie zaliczenia, egzaminy i oczekiwana wolność na dwa albo trzy miesiące. Za każdym razem kiedy myślę o wakacjach wspominam te najstarsze kiedy byłam najmłodsza, kiedy opiekowali się mną jeszcze rodzice… czysta beztroska przyprawiona czasem odrobiną buntu „małolaty”.

Dla was pewnie nastąpił już okres samodzielnych pierwszych czy kolejnych wakacji spędzonych w gronie  znajomych i swoim chłopakiem czy dziewczyną lub tylko ze swoim ukochanym czy ukochaną.

Jeśli tak jest, chciałam was zaprosić do wspólnej zabawy, która przyniesie wiele radości i niespodzianek.
Zaplanujmy wspólnie wasze Lato z Durexem. Oznacza to, że zapraszam was w podróż w waszą seksualność, doznania i przeżycia, które towarzyszą wam podczas miłości z waszymi partnerami.

Jak się przygotować? Przeczytajcie moje listy do was w działach Inicjacja seksualna i Metody mechaniczne . Wybierzcie sobie to co dla was najlepsze i najbardziej wam odpowiada np. jeśli lubicie eksperymenty, kupcie prezerwatywy z fakturą, smakowe i nakładkę wibracyjną. Aha, koniecznie weźcie ze sobą jeden z żeli nawilżających, poznacie je po kolorach (czerwony, niebieski i morski ( z mentolem!).

Jeśli to pierwszy raz , koniecznie zaopatrzcie się w zestaw o którym piszę w Inicjacji, by było cudownie,  komfortowo, przyjemnie, a co ważne za każdym razem bezpiecznie.


Mam nadzieję, że będziecie zaglądać do nas w czasie wakacji by napisać kilka słów na forum.antykoncepcja.pl , czekamy tam na was!

O swoich wakacjach piszcie w Dziale Bezpieczne Lato z Durexem, będziemy nagradzać też tych, którzy wezmą udział w naszych konkursach. Zaplanowaliśmy trzy, po jednym na każdy miesiąc wakacji. Na forum spotkacie się z życzliwością i chęcią dzielenia się doświadczeniami, będzie naprawdę wesoło.

Pamiętajcie, że zażywanie tabletek antykoncepcyjnych czy posiadanie wkładek nie wyklucza stosowania prezerwatyw, przeciwnie – trzeba je stosować, szczególnie jeśli nie macie stałego partnera. Przecież chcecie wrócić z wakacji zdrowe i z pewnością nie w ciąży?!

Zanim jednak wyjedziecie, podpowiem wam jak spakować mądrze plecak czy walizkę przed wyjazdem.
Oczywiście zawsze weźmiemy czegoś za mało albo niepotrzebnych rzeczy za dużo. Ale nie o to chodzi. Ważne by zacząć od podstaw, czyli weźcie kosmetyki do higieny osobistej:
Szczoteczka i pasta to banał w porównaniu z tym jak może się przydać płyn do higieny intymnej i nawilżane intymne chusteczki – i nie mówcie mi, że to babski produkt bo chłopcy z powodzeniem ich używają, tylko się nie chcą przyznać.

Zabierzcie podstawowe leki, przeciwbólowe, na oparzenia, otarcia, plastry i bandaż. Warto wziąć też coś na żołądek, Nidy nie wiemy czy rybka była świeża. Nie zaszkodzi zabrać ekstra rolkę papieru toaletowego. Oczywiście podpaski, wkładki higieniczne, tampony. Sprzęt do depilacji, bo jak pokazać owłosione bikini?!
Panowie, to że są wakacje to wcale nie zwalnia was golenia się. Dbajcie o siebie. Nie zaszkodzi wziąć  sprzęt do obcinania paznokci i pilniczek. Kobiety lubią delikatne męskie dłonie, gwarantuje wam to! Będą chciały być takimi właśnie dłońmi dotykane i pieszczone. Uwaga! Obgryzanie paznokci zabronione od karą wyrzucenia z sypialni !!

Obowiązkowo zabierajcie odpowiednio zabezpieczony (najlepiej w pudełku) wasz ulubiony zestaw Durexa np. prezerwatywy plus żel. Może też skusicie się na inne akcesoria? Kupcie więcej bo napewno się przyda, a w wakacyjnych miejscowościach możecie nie dostać tego co lubicie, bo albo wykupią albo nie mają. Uważajcie na tanie i mało znane  produkty, nie macie pewności, że są bezpieczne.

Gdyby stało się coś niepokojącego, ogarneły Was wątpliwości, albo nagle okazało się, że nie wydrukowaliście sobie moich listów, lub macie pytania natury medycznej i dotyczących prezerwatyw czy innych produktów. Zadawajcie pytania na forum.antykoncepcja.pl i Ekspertowi, który będzie waszym „Letnim Ratownikiem” na jeziorze miłości i cudownego bezpiecznego seksu.

-Jak zawsze czekamy na wasze doświadczenia, i doznania, których zaznaliście z użyciem Durexa i trzymamy kciuki za tych co to pierwszy raz „skaczą na główkę” do jeziora, pamiętajcie, że udany seks to bezpieczny seks. Pewnie, powiecie, że nie zupełnie prawda, a ja wam powiem, że jeśli nawet nie wyszło tak jak się spodziewaliście, to i tak był udany. Bo było bezpiecznie. Przed wami przecież całe życie i każda chwila, którą możecie wypełnić miłością i zapachem mentolu albo pomarańczy… a nie na szukaniu lekarza w „Pcimiu Dolnym” czy zadręczaniu się, że coś was swędzi.

 

Tabletki antykoncepcyjne zawierające estrogen i progesteron w różnych dawkach w zależności od ich typu i rodzaju. Najskuteczniejsza w chwili obecnej szeroko dostępna metoda antykoncepcyjna.

Zasada działania:

Podawanie jednocześnie estrogenów i progestagenów daje łączny efekt w postaci:

  • blokowania owulacji - w prawie 100% przypadków owulacja nie występuje
  • zagęszczanie śluzu szyjkowego - śluz szyjkowy staje się nieprzepuszczalny dla plemników
  • zmiana budowy endometrium - błona śluzowa macicy nie jest w stanie przyjąć zapłodnionej komórki jajowej (w przypadku gdyby w jakiś sposób doszło do zapłodnienia nie dojdzie do implantacji, czyli zagnieżdżenia się zarodka w macicy)
  • zwolnienie transportu jajowodowego - wydłuża się czas do spotkania komórki jajowej i plemników, a jak wiadomo czas życia komórki jajowej jest dość krótki, im później się spotkają tym mniejsza szansa na zapłodnienie.

Podział

Tabletki hormonalne dwuskładnikowe można podzielić na kilka grup ze względu na zawartość hormonów w poszczególnych tabletkach tego samego opakowania.
Zmiana zawartości hormonów w poszczególnych tabletkach tego samego opakowania miała być bardziej naturalna, miała naśladować naturalne wahania hormonów w czasie cyklu. Okazało się jednak, że wahania poziomów hormonów są źle tolerowane sporą grupę kobiet, a obecność kilku rodzajów tabletek w opakowaniu powoduje komplikacje w zrozumieniu przez pacjentki sposobu właściwego ich stosowania, a co za tym idzie częste błędy i związany z tym wzrost wskaźnika Pearla.

  • Tabletki jednofazowe (monofazowe) - wszystkie tabletki w opakowaniu zawierają taką samą ilość hormonów, taka jest większość dostępnych na rynku preparatów (między innymi Yasmin, Jeanie, Cilest, Harmonet, Logest, Minulet)
  • Tabletki dwufazowe - w opakowaniu są dwa rodzaje tabletek z różną zawartością hormonów. Pierwsze tabletki zawierają same estrogeny, lub z niewielką ilością progestagenów, a drugie tabletki estrogeny i progestageny. Pacjentka przyjmuje kolejno tabletki serii pierwszej, a następnie po ich zakończeniu tabletki serii drugiej po których następuje 7 dni przerwy (dostępny w Polsce z tej grupy Anteovin)
  • Tabletki trójfazowe - w opakowaniu znajdują się trzy rodzaje tabletek z różną zawartością hormonów. Środkowa seria zawiera najczęściej zwiększoną dawkę estrogenów, a kolejne serie zawierają coraz większe dawki progestagenów.

Zalety:

  • bardzo wysoka skuteczność antykoncepcyjna - wskaźnik Pearla 0,01-0,02
  • metoda wygodna w użyciu - brak związku z aktywnością seksualną
  • wysoka odwracalność efektu antykoncepcyjnego - już od następnego cyklu
  • zmniejszenie krwawień miesiączkowych oraz dolegliwości związanych z zespołem napięcia przedmiesiączkowego
  • zmniejszenie ryzyka wystąpienia ciąży pozamacicznej i torbieli jajnika
  • zmniejszenie ryzyka wystąpienia raka jajnika, raka endometrium (błony śluzowej macicy), oraz nowotworów łagodnych piersi
  • zmniejszenie częstości występowaniu zapaleń miednicy mniejszej (PID)
  • wzrost regularności cykli

Wady:

  • możliwość wystąpienia skutków ubocznych i związanych z nimi działań niepożądanych
  • możliwość obniżenia skuteczności podczas przyjmowania niektórych leków
  • nie chronią przed chorobami przenoszonymi drogą płciową
  • konieczność regularnego przyjmowania może być dla niektórych kłopotliwa

 Przeciwwskazania:

  • ciąża
  • nadciśnienie tętnicze
  • choroba zatorowo-zakrzepowa u pacjentki i w rodzinie
  • choroba niedokrwienna serca
  • choroby układu krążenia u pacjentki i w rodzinie
  • zaburzenia krzepliwości
  • choroby wątroby - wzw, marskość, stłuszczenie
  • zaawansowana lub długotrwała cukrzyca
  • bóle migrenowe powodujące ogniskowe objawy neurologiczne
  • krwawienia z dróg rodnych z nie znanych przyczyn
  • długotrwałe unieruchomienie
  • planowane zabiegi chirurgiczne
  • palenie papierosów - szczególnie u pacjentek po 35 roku życia

 


 

 

 

 

 

 

Inicjacja seksualna

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:13

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Zaplanowaliście już wakacje, wasz pierwszy wspólny wyjazd. Odliczacie dni do daty wyjazdu, wspólnie zrobiliście listę zakupów niezbędnych do zabrania pod namiot, na kwaterę czy obóz.
Macie już w walizce nowe szorty, kostium kąpielowy wystrzałowe okulary i oczywiście olejek do opalania z mocnym filtrem bo przecież o skórę i wygląd trzeba dbać.

Wasz chłopak zajmuje się praktyczną stroną wyjazdu więc nie martwicie się o namiot, śpiwór czy konserwy.

Kiedy myślisz o chwili wspólnych wakacji czujesz motyle w brzuchu na myśl, że w końcu sami, razem daleko od domu na tyle wspólnych dni i nocy!! Czy będzie ten pierwszy raz.

Od dawna wyobrażaliście sobie jak to będzie, wiele razy widziałaś to na filmie kiedy to „po”  wszystko się zmienia i stajecie się kobietą i mężczyzną.
Real jednak, okazuje się brutalny i daleki od waszych wyobrażeń i oczekiwań. Zatem by uniknąć wrażenia zderzenia z rozpędzoną ciężarówką proponuje zatroszczyć się o siebie tak jak kompletowaliście rzeczy na wyjazd, tak jak dbasz o wydepilowane nogi, czy zadbaną skórę. Tak jak myjesz rano zęby.

Wszyscy wiemy, że ten pierwszy raz jest kluczowy dla budowania wzajemnego zaufania, bo wtedy właśnie kształtuje się stosunek do bliskości fizycznej, do nagości akceptacji siebie i partnera i waszej w pełni tego słowa znaczenia - seksualności. Zadbajcie o wszystkie możliwe aspekty zbliżenia, by stworzyć bezpieczne warunki począwszy od tych najważniejszych a zapewniających wam zdrowie i spokój psychiczny, bo chyba wystarczy wam stresu wynikającego, że to właśnie wasz pierwszy raz w życiu! ?

Najbardziej skuteczną i zdrową, zapobiegającą przenoszeniu chorób drogą płciową jest co? No tak, pewnie powiesz „stara nudna prezerwatywa”, która stwarza
trudności w zakładaniu , otóż chcę Ci powiedzieć, że jesteś w błędzie!!

Prezerwatywy są smakowe, kolorowe ze środkami plemnikobójczymi czy z różnymi śmiesznymi gadżetami podnoszące doznania seksualne.  Możesz sobie pomóc używając żelu nawilżającego na bazie WODY – pamiętaj, że takie są bezpieczne dla prezerwatyw i tylko takich używaj. No tak, wiem, wiem, no dobrze …..to Wasz pierwszy raz. Dlatego pomogę wam zapisać się do Klubu Bezpiecznych Wakacji z Durex’em!
Wystarczy abyście razem z chłopakiem czy ze swoją dziewczyną  przeczytali  mój list do was i zabrali instrukcję ze sobą! A wszystko będzie bezpieczne i wesołe, unikniecie stresu i dodatkowej obawy o niechcianą ciąże a przy tym zapewnicie sobie zdrowy seks i komfort wynikający z używania prezerwatywy. Polubicie je!! Mówię wam.

Na wakacje oprócz dobrego nastroju, pragnienia zbliżenia z drugą osobą, zabierz:

•    
Prezerwatywy „Extra Safe” jako zestaw podstawowy. Pamiętaj by mieć ich więcej, bo jeśli raz źle założysz i zdejmiesz by poprawić, jest ryzyko uszkodzenia lub zanieczyszczenia nasieniem, więc lepiej weź nową.
Durex „Extra Safe” (ekstra bezpieczne) to prezerwatywy z kategorii "easy-on" (łatwe z zakładaniu). Trochę grubsze ścianki, z dodatkową ilością środka nawilżającego.

Durex Extra Safe

  • zakończone zbiorniczkiem
  • "easy-on"
  • przezroczyste
  • naturalna guma lateksowa
  • dodatkowa ilość środka nawilżającego
  • dostępne po 3 i 12 szt. w opakowaniu
  • długość: 205 mm, szerokość: 63 mm, średnica: 54 mm


Jeśli masz już za sobą ten pierwszy jedyny raz, spróbuj
prezerwatyw smakowych czy nowych prezerwatyw Tingle.
Durex Tingle są pokryte specjalnym preparatem pozwalającym uwolnić dreszczyk emocji i zwiększyć doznania erotyczne. Silnie miętowy zapach zapewnia również dodatkowe doznania zapachowe (i smakowe). Dodatkowo Durex Tingle należą do grupy prezerwatyw "easy-on", czyli są łatwiejsze do nałożenia i wygodniejsze w użytkowaniu.

W gamie prezerwatyw Durex’a masz duży wybór, ja zaproponowałam Ci taki, który pozwoli komfortowo zacząć Twoje wspaniałe udane życie seksualne.

Pamiętaj, że podczas pierwszego razu będziecie zdenerwowani i podnieceni u dziewczyny może wystąpić suchość pochwy, co za tym idzie większe tarcie podczas stosunku i rysyko uszkodzenia prezerwatywy. Więc skoro jesteś odpowiedzialnym wspaniałym chłopakiem – jesteś? Prawda? To kup na wszelki wypadek intymny żel nawilżający, pomoże wam poradzić sobie w tym tak ważnym i ekscytującym momencie. I nie przejmuj się, że „sucha” dziewczyna oznacza, że nie jest podniecona, bo to wcale może nie być prawda, ponieważ, nadmierna suchość pochwy jest dosyć częstym zjawiskiem. W Polsce co trzecia kobieta cierpi na tę przypadłość. Przyczyny mogą być różne, prawidłowe wydzielanie śluzu działającego na zasadzie naturalnego nawilżacza mogą zakłócić takie czynniki, jak:

  • stres
  • wytężona praca
  • zbyt intensywny tryb życia

Przykre uczucia związane z suchością pochwy można jednak w dosyć prosty sposób wyeliminować używając środka nawilżającego.

Doskonałym przykładem profesjonalnego lubrykantu (środka nawilżającego) może być żel intymny nawilżający marki Durex, który dostępny jest już w aptekach. Jest to żel łagodny, przezroczysty i bezzapachowy. Głównym jego składnikiem jest woda, co powoduje, że nie lepi się, nie pozostawia plam. Opracowany przez specjalistów. W 90przypadków skutecznie eliminuje niedobory wydzielania śluzu i w znacznym stopniu chroni kobietę przed otarciami i podrażnieniami w trakcie kontaktu intymnego. Preparat szczególnie zalecany jest przy stosowaniu prezerwatywy, której używanie może wywołać u niektórych kobiet uczucie dyskomfortu.

Żel intymny nawilżający aplikowany wspólnie przez oboje partnerów może również służyć jako nowy, podniecający element gry wstępnej!
 
Chciałabym abyście wrócili z wakacji szczęśliwi, uśmiechnięci i bezpieczni, że nic złego się nie stało. Nie potrzebujecie denerwować się , że nie macie prezerwatywy w niezbędnej w sytuacji seksu. Kupcie je nawet wspólnie (przecież razem się kochacie!) i zabierzcie ze sobą. Przechowujcie je w suchym bezpiecznym miejscu, gdzie nie są narażone na zgniecenia czy ostre przedmioty. Przecież nie chcecie ich uszkodzić, to wasza przepustka do rozkoszy i Bezpiecznych Wakacji.

Zabawa w chowanego

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:12

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:

- Pobawmy się w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:

- W chowanego? A co to takiego?

- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce.

Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.

Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogoś innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.

Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.

Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.

Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć, Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.

- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania.

Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.

Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawkiem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki. I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.

 

 

Podpaska czy tampon?

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 20:10

  Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Jedne i drugie mają swoje zwolenniczki. Tampony pozwalają unikać widoku krwi miesięcznej, łatwiej utrzymać higienę, razem z wydzielinami usuwają nieprzyjemny zapach rozkładającej się krwi, pozwalają w czasie miesiączki nosić obcisłe spodnie a nawet kostium kąpielowy. Wiele dziewcząt nie lubi jednak momentu aplikacji czyli wkładania tamponu do pochwy, a należy to zrobić tak, by tampon znalazł się jak najgłębiej - inaczej będzie uwierał. Jeśli są dziewicami, zawsze powstaje obawa, czy tampon nie uszkodzi błony dziewiczej. I rzeczywiście, nie znając budowy swojej błony, można ją przerwać tamponem, nawet tym mini. Niektóre boją się, że urwie się sznureczek i tampon utknie w pochwie (pochwa to nie czeluść bez dna :), można wtedy włożyć głębiej palce, chwycić tampon i wyciągnąć na zewnątrz). Innym wydaje się nierozsądne zamykać wejście do pochwy na kilka godzin, aby wewnątrz ciała przy ograniczonym dostępie powietrza mogły hulać bakterie. Wolą też kontrolować wypływ wydzielin i widzieć jak przebiega okres.

O ile stosowanie podpasek nie budzi wątpliwości, pamiętać należy jedynie o zmianie podpaski, nie tylko, gdy grozi poplamienie bielizny, ale i wtedy, gdy zaczyna brzydko pachnieć, oraz o podmywaniu się przy każdej zamianie starej na nową; stosowanie tamponów może być niebezpieczne. Koncerny produkujące je milczą na ten temat z powodów oczywistych (biznes jest biznes), choć od dawna wiadomo, że istnieje związek między pewnymi chorobami a stosowaniem tamponów.

Poniżej pozwolę sobie przytoczyć informacje zaczerpnięte z opracowania na temat szkodliwości tamponów Alison Costello, Bernardette Vallely, Josa Young "ZAWSZE PEWNIE, ZAWSZE SUCHO... NIE ZAWSZE BEZPIECZNIE" wydanego przez Wydawnictwo "Zielone Brygady", Kraków 1999:

Tampony wprowadzono na rynek w 1930 roku w Stanach Zjednoczonych, a w Wielkiej Brytanii trzy lata później. Dopiero po pewnym czasie wyszły na jaw związki między używaniem tamponów a śmiertelną niekiedy chorobą zwaną Syndromem Szoku Toksycznego (TSS), która dotyka niemal wyłącznie kobiety w czasie menstruacji. Dokładna przyczyna jej nie jest znana, choć mówi się o wpływie surowców, z których składa się tampon, zawierających zanieczyszczenia. W tamponach znajdują się często środki chemiczne takie jak furany i dioksyny oraz pestycydy stosowane przy uprawie bawełny, której z kolei używa się do produkcji tamponów. W przeszłości tampony, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, były produkowane w stu procentach z włókien sztucznych. Od czasu skandalu związanego z Syndromem Szoku Toksycznego, syntetyki zostały wycofane z rynku, co jednak całkiem nie zniosło ryzyka choroby. Obecnie tampony wytwarza się bądź z bawełny, bądź z mieszanki bawełny i sztucznego jedwabiu, a także miazgi drzewnej przetwarzanej metodami, które sprawiają, że tampony pełne są najbardziej toksycznych substancji. Problemem głównie jest bielenie ich chlorem (także pieluszek i pozostałych produktów higienicznych), co robi się tylko ze względów estetycznych (są wtedy białe a nie "przybrudzone"). Podczas procesu bielenia stykają się one z ponad tysiącem związków chemicznych, w tym z dioksynami, a wielogodzinny (w skali życia wieloletni), ścisły kontakt tamponu z błoną śluzową powoduje przenikanie toksyn do organizmu.
Wyobraźcie sobie, że za każdym razem, gdy wycieracie nos w bielutkie chusteczki higieniczne lub podcieracie się tym "lepszym" papierem toaletowym, wcieracie w skórę substancje, te same, które powodują obniżenie odporności i większą śmiertelność ryb żyjących w pobliżu papierni. Co dopiero, gdy jest to tampon! Także pestycydy, nadal stosowane do produkcji bawełny, przenikają do organizmu kobiet.
Są lekarze, którzy widzą związek pomiędzy dioksynami w tamponach, a najczęstszymi formami występowania raka macicy.
Poza tym, ani podpaski ani tampony nie są sterylizowane, gdyż sterylizacja obniża zdolności absorpcyjne tych środków.

Fakt, iż pochwa może przyswajać toksyny, został dowiedziony już w 1918 roku w Stanach Zjednoczonych, kiedy wykazano, że śmierć jednej z pacjentek nastąpiła właśnie na skutek przedostania się toksyn do organizmu poprzez błony śluzowe organów rodnych kobiety. Błony śluzowe narządów płciowych są wysoce chłonne i bardzo wrażliwe na toksyczne substancje.
Związek łączący stosowanie tamponów z Syndromem Szoku Toksycznego ujawniono po raz pierwszy w maju 1980 roku, chociaż środowisko medyczne było tego świadome już od roku 1978. Z ponad 2 200 przypadków choroby, jakie stwierdzono w Stanach Zjednoczonych do czerwca 1983, 90% było związanych z menstruacją, z tej liczby niemal wszystkie (99%) - z użyciem tamponów. Jako bezpośredniego winowajcę wskazywano bakterię Staphylococcus aureus, nie była to jednak diagnoza ostateczna. Bakteria ta wytwarza TSS-1, toksynę, która została wyizolowana w przypadkach Syndromu, ale chorobę tę otacza wciąż jeszcze wiele niepewności.
Wciąż niepewne jest jak i dlaczego zdarza się ta choroba. Nawet rola samej toksyny TSS-1 i jej związku z syndromem jest niejasna. Nie wszystkie przypadki TSS powiązane były z obecnością Staphylococcus aureus, bakterii wytwarzającej tę toksynę.
Badania wykazały niezbicie, iż wzrostowi chłonności tamponów towarzyszy zwiększone ryzyko TSS. Z każdym gramem wzrostu absorpcyjności tamponu ryzyko wystąpienia choroby wzrastało o 37%.
Około 75% przypadków TSS, o których doniesiono w Stanach Zjednoczonych dotknęło osoby młode, kobiety w wieku 15-24 lat, wszystkie stosujące tampony w czasie menstruacji. Potem okazało się, że u ludzi starszych wydzielane są antyciała, które chronią przed toksynami TSS.
Choroba ta występuje rzadko także u mężczyzn i niemenstruujących kobiet, ale są to przypadki związane przeważnie z gojeniem się ran pooperacyjnych, skaleczeń, oparzeń, zranień i ubytków skóry.

Od 1970 do połowy 1982, około 5% przypadków o których donosiło Centrum Kontroli Chorób w Stanach Zjednoczonych zakończyło się śmiercią. Inne liczby wskazują, że odsetek ten wynosi nawet 10% lecz ten wynik może być nieco zawyżony, jako że statystyki nie obejmowały lżejszych przypadków choroby. Syndrom Szoku Toksycznego zwykle uśmiercał swe ofiary w ciągu tygodnia od wystąpienia pierwszych symptomów. Wiele przypadków TSS pozostało nie wykrytych ponieważ lekarze, którzy przez całą swoją karierę zawodową mogli się z ta chorobą nie zetknąć, nie byli świadomi jej pełnego obrazu klinicznego. Także wiele jest początkowo diagnozowanych niepoprawnie. Natomiast w Wielkiej Brytanii do tej pory rejestruje się około 40 przypadków rocznie. Z wszystkich przypadków TSS w Anglii, 63 z nich były bezpośrednio związane z menstruacją - kobiety stosowały tampony różnych firm i o różnej chłonności. Pięć kobiet zmarło (8%), a dziewiętnaście innych doniosło o nawrotach choroby (30%). Rezultaty te są zbliżone do amerykańskich.
Syndrom Szoku Toksycznego nie jest nową choroba, a Staphylococcus aureus wytwarzający toksynę TSS-1 nie jest nowopowstałym szczepem bakterii. Nowe natomiast jest zjawisko dramatycznego, w ciągu ostatnich kilkunastu lat, wzrostu zachorowań na tę chorobę, szczególnie pośród młodszych miesiączkujących kobiet.

Dokładniej - TSS (Toxic shock syndrome) jest typem toksycznego zakażenia krwi, co jest następstwem szybkiej ciężkiej choroby.
Bakterie Staphylococcus aureus normalnie żyją na skórze, w nosie, pod pachami, bądź pochwie u 1 na 3 ludzi, przy czym są nieszkodliwe. Tylko niektóre szczepy bakteryjne mogą wydzielać szkodliwe toksyny, które powodują TSS. Symptomami choroby są zazwyczaj: wysoka temperatura, wymioty i biegunka, ból głowy, pieczenie gardła, ból mięśni i pokrzywka, zwłaszcza na dłoniach i stopach, łuszczenie się skóry, oraz gwałtowny spadek ciśnienia krwi. Niekiedy pojawiają się też: zawroty głowy, dezorientacja i uszkodzenie narządów, bóle mięśni i stawów, problemy z nerkami i wątrobą. W ostrej fazie choroba trwa 4-5 dni, rekonwalescencja zaś zajmuje kilka tygodni.
Jeśli zaobserwujesz takie objawy, natychmiast usuń tampon.
Natychmiastowe wyjęcie go (w 80% wypadkach) zapewnia zatrzymanie rozwoju bakterii.
Zgłoś się do lekarza najszybciej jak tylko jest to możliwe i powiedz mu, że używasz tampony.
Poza tym:
Jeżeli je używasz, zmieniaj je tak często jak to jest tylko możliwe.
Nie używaj ich tylko i wyłącznie, ale jeśli tylko możesz, zastąp je podpaską.
Nie używaj tamponów w nocy.
Pamiętaj o higienie osobistej i dokładnym umyciu rąk przed dotknięciem i aplikacją tamponu.
Nigdy nie używaj więcej niż jednego tamponu naraz.
Na przyszłość: nie używaj żadnych tamponów podczas miesiączkowania w pierwszych 12 tygodniach po porodzie.
Nigdy nie używaj tamponów po przebytej chorobie TSS.
Pomimo, że choroba należy do rzadkości to jednak jest bardzo groźna, o czym milczą reklamy, a na polskich opakowaniach informacja o skutkach ubocznych (a właściwie tylko o TSS) napisana jest drobnym druczkiem, dopiero w ulotce wewnątrz opakowania wyjaśnione jest zagrożenie. Tampony produkowane w Australii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, USA czy Nowej Zelandii posiadają na opakowaniach ostrzeżenie przed TSS "Stosowanie tamponów związane jest z możliwością wystąpienia Syndromu Szoku Toksycznego. TSS jest rzadką chorobą, ale może prowadzić do śmierci".

Oprócz Syndromu Szoku Toksycznego, badania przeprowadzone zarówno przez przemysł produkujący tampony, jak i lekarzy wykazały, że tampony mogą być odpowiedzialne za takie schorzenia jak wysychanie błon śluzowych pochwy, oraz ich mikro- i makroowrzodzenia.
Suche obszary w błonach śluzowych zostały wykryte u wszystkich dwudziestu kobiet, które poddano badaniom. Dziewiętnaście z nich miało również uszkodzenia nabłonka. Im większa chłonność tamponu tym stwierdzano większe owrzodzenie. Kobiety używające tamponów również pomiędzy okresami doświadczały silniejszego wysuszenia i owrzodzenia niż te, które stosowały tampony tylko podczas menstruacji. Kobiety, które stosowały wyłącznie podpaski nie miały tych problemów.
Przyczyną tego jest to, iż tampony wchłaniają przeciętnie 65% krwi menstruacyjnej i 35% wydzielin genitalnych. Jeśli kobieta używa tamponu pomiędzy okresami, to może on wchłaniać wszystkie wydzieliny, a w rezultacie pojawia się owrzodzenie. Wrzody z kolei mogą stanowić wejście do organizmu dla toksyn. Efektem pojawienia się wrzodów jest większe krwawienie podczas menstruacji, co powoduje zwiększenie używania tamponów. Ze Stanów Zjednoczonych docierają doniesienia o kobietach, u których czas trwania miesiączki wzrósł z czterech do ośmiu dni.
U kobiet używających tamponów niemal wyłącznie podczas menstruacji i wymieniających je regularnie również występowały suche miejsca i wrzody, a ponadto znaleziono włókniste elementy tamponu wchłonięte i wbudowane w tkankę błony śluzowej pochwy!

Tak więc na opakowaniu tamponów powinien widnieć napis jak na pudełku papierosów. Nie popadajmy jednak w przesadę. Czasem warto skorzystać z tamponu, to rzeczywiście często ułatwia życie, jednak, jeśli używa się ich ciągle, należałoby poważnie je ograniczyć i na co dzień przerzucić się z powrotem na tradycyjne podpaski higieniczne. A jeśli to tylko możliwe, wybierać środki higieny, które nie są bielone (na czym także skorzysta ekologia).
Ktoś mógłby powiedzieć, że w takim razie najbezpieczniejsze są podpaski z plastikową siateczką dry. Ale one też mają pod siateczką chłonny, bielony wkład, a poza tym wiele kobiet nie lubi czuć się, jakby miało ceratę między nogami, zwłaszcza w upalne dni.

Okazuje się jednak, że tampony mają na swoim koncie także pozytywne oddziaływanie na organizm kobiety. Pismo "Gynecologic and Obstetrical Investigation" doniosło, że stosowanie tamponów (a także aktywność seksualna w czasie miesiączki!) zmniejszają ryzyko endometriozy, bolesnej choroby, w której komórki macicy rosną na innych narządach.
Endometrioza rozwija się w następstwie przemieszczenia komórek błony śluzowej (tzw. endometrium) wyściełającej macicę przez szyjkę macicy do innych organów w jamie brzusznej, jak jajowód czy jajnik. Tkanka ta, tak jak w macicy, reaguje na zmiany poziomu hormonów w cyklu miesięcznym i cyklicznie wzrasta i degeneruje. Jest to przyczyną silnych dolegliwości bólowych, zwłaszcza przed lub w czasie miesiączki oraz z krwawieniem, stanów zapalnych, a może nawet prowadzić do bezpłodności.
Według badaczy, "obkurczanie dróg rodnych, jakie obserwuje się na zakończenie aktu seksualnego, może przyspieszać oczyszczanie macicy z krwi i śluzu i poprawiać udrożnienie szyjki macicy", a tampony mogą być, wbrew dotychczasowym poglądom, skuteczniejsze w usuwaniu wydzieliny w czasie miesiączki, używanie ich ma wyraźny wpływ na spadek ryzyka. Potwierdzają to wyniki badań. U kobiet, które stosowały wyłącznie tampony, ryzyko rozwoju endometriozy było 2,6 razy mniejsze niż u kobiet stosujących podpaski lub podpaski na przemian z tamponami. Wśród kobiet, które miały endometriozę wyłączne stosowanie tamponów odnotowano u nieco ponad 11 % kobiet, a w grupie kobiet bez schorzenia prawie u 21 %

Podpaska czy tampon?
WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.

W jakim wieku można rozpocząć współżycie seksualne? Czy stosunek płciowy boli??

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:51

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

PS:
Pytacie, czy możliwe jest przerwanie błony bez stosunku płciowego.
Oczywiście, w końcu to tylko błona przy wejściu do pochwy, tak więc pewien rodzaj masturbacji czy pettingu, gdy wkłada się coś (np. palce) do jej wnętrza, może spowodować rozerwanie, także używanie tamponów – wszystko zależy od rodzaju błony jaką posiada dziewczyna (od kształtu i wielkości otworu). Pewien rodzaj sportów i ich intensywne uprawianie, zwłaszcza jeśli błona jest cienka, może ją naderwać.

Pytacie, na jakiej jest głębokości. Jest U WEJŚCIA do pochwy, ale jak większość wejść i to ma przedsionek. Czyli błona jest na granicy przedsionka i pochwy.

Pytacie czy ją można samemu zobaczyć, sprawdzić czy jest. Samemu raczej niemożliwe (chyba że przy użyciu lusterek), wyczuć też trudno niedoświadczonej osobie. Mógłby to zrobić partner o ile wie czego szuka :) Lepiej pójść do lekarza, upewnić się że wszystko dobrze i poprosić go, by określił rodzaj błony oraz powiedział, czego można się spodziewać przy jej przerwaniu.

Pytacie, czy zawsze przebicie błony boli. Nie, wyczytałam w Internecie, że tylko co 10 kobieta odczuwa ból podczas pierwszego stosunku. Wynika on najczęściej ze strachu przed bólem, o którym krążą legendy.

Pytacie, czy to prawda, że dopóki ma się błonę dziewiczą, nie trzeba iść do ginekologa. Nieprawda. Nawet jeśli nie współżyjesz, ale skończyłaś 16 lat i miesiączkujesz, co pół roku badaj się u ginekologa. Błona dziewicza nie chroni przed zakażeniem pochwy. Lekarz powinien przeprowadzić badanie jednym palcem lub przez odbyt. Najlepiej pójść do ginekologa specjalizującego się w ginekologii młodych dziewczyn.

Pytacie, czy może nie być w niej żadnego otworu. Owszem. Zdarza się, że błona całkowicie zarasta wnętrze pochwy. Wtedy blokuje wypływ krwi w czasie pierwszej miesiączki. W pochwie, jamie macicy lub jamie otrzewnej powstaje bolesny krwiak, co grozi powstaniem tam zrostów. Natychmiast trzeba iść do ginekologa!

Tego pytania nie było, ale uprzedzę – czy możliwe jest odtworzenie utraconej błony dziewiczej? Tak, to popularny zabieg m.in. w krajach arabskich, gdzie dziewictwo jest bardzo ważne przy zawieraniu małżeństwa oraz USA i Brazylii, gdzie stało się modne. Polega to na odtworzeniu błony dziewiczej z fragmentu śluzówki pochwy. Podobno w Polsce taki zabieg też jest możliwy - w szpitalu ginekologicznym.

Pytacie, kiedy i jak się jej pozbyć. Najlepiej pierwszy raz zaplanować po miesiączce, gdyż przed okresem większość dziewczyn męczy PMS, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego (objawia się m.in. rozdrażnieniem, wahaniami nastroju i zwiększoną wrażliwością na ból). Po miesiączce dziewczyna jest mniej spięta i mniej ją zaboli. Są też „lepsze” i „gorsze” pozycje seksualne, przeczytajcie wypowiedź jak zwykle dociekliwego Hurricane29 pod tekstem, aczkolwiek nie we wszystkim zgodziłabym się z nieodżałowaną Panią Wisłocką, gdyż podniecenie owszem zwiększa krążenie ale też stężenie w organizmie naturalnych „środków przeciwbólowych”, nie mówiąc o zaaferowaniu, które odwraca od bólu uwagę. Jest też inna dobra pozycja, od tyłu, ale jak zwykle w tej fazie stosunku seksualnego polecam zaangażowanie i spontaniczność a nie planowanie.

I na koniec: dziewictwo nie jest równoznaczne z posiadaniem błony dziewiczej -to stan umysłu a nie stan wejścia do pochwy! Fakt rozpoczęcia współżycia już na stałe jest wbudowany w umysł dziewczyny i czy będzie to seks koitalny, analny czy stosunki przedsionkowe – sam kontakt jej narządów intymnych, dopuszczanie tak blisko mężczyzny w sytuacji seksualnej, penetracja penisa nawet jeśli nie w głąb pochwy, to już UTRATA DZIEWICTWA. Pomysły, by uprawiać w najlepsze seks, ale tak, by za wszelką cenę chronić błonę, by dalej móc mówić o sobie „dziewica”, to – nazywając je po imieniu – pomysły chore. Nie żyjemy w krajach arabskich, nikt dziewczyny nie rozlicza z posiadania nienaruszonej błony dziewiczej, od tego nie zależy, czy wyjdzie za mąż, te czasy u nas dawno minęły! Natomiast opinia o niej i to, co sama myśli o sobie, z posiadaniem błony nie mają nic wspólnego

 

 

 

O stosunku przerywanym lepiej nie mówić przy omawianiu metod antykoncepcyjnych, bo będzie się z tym kojarzył mimo wszystko. A żadna to metoda, choć czytałam kiedyś wyniki ankiety na temat "jak zabezpieczają się Polacy", i stosunek przerywany był na jednym z pierwszych miejsc. Zgroza! I to nie ze względu na wysoką nieskuteczność, lecz nerwicę, której można się nabawić. Szczególnie przykre konsekwencje może mieć dla osób młodych, które stawiają w seksie pierwsze kroki. A niestety często uciekają się do tego sposobu, bo jako jedyny nie wymaga myślenia PRZED, a wielu myśleć "przed" nie lubi. O zjawisku IMPRINTINGU w życiu seksualnym pisałam w odpowiedzi na pytanie "KIEDY ROZPOCZĄĆ WSPÓŁŻYCIE" - tu więc nie będę już straszyć, ale odrobina wyobraźni wystarczy, by przewidzieć ewentualne konsekwencje takiego wdrukowania: emocje w zenicie, spełnienie tuż, tuż, ale nie to jest ważne, ważne: "zdąży - nie zdąży". Stosunek seksualny przy włączonej pełnej kontroli, w najmniej odpowiednim (z punktu widzenia doznań seksualnych) momencie, konieczność zapanowania nad swoim rozpędzonym ciałem, które wcale nie ma na to ochoty i konieczność wycofania się z pochwy przeżywa jako gwałt. To gwałt zarówno na mężczyźnie, który musi uciekać, choć chwila raczej na słodkie bycie wewnątrz, jak i dla kobiety, która czuje się opuszczona tuż przed orgazmem, jeśli w ogóle jest w stanie mieć go w takich warunkach (kontrola niweczy orgazm - o tym przy okazji ORGAZMU). Jeśli jednak to nie przemawia do wyobraźni, odrobina brutalnej prawdy: 20% mężczyzn ma wyciek nasienia przed wytryskiem, więc problem - "zdąży - nie zdąży" co piątego nie dotyczy, bo i tak już podarował swoje plemniki, zanim się z pochwy wycofał.

 

 

 

Ktoś kiedyś powiedział, że są dwa najtrudniejsze momenty w życiu rodziny:
- gdy dziecko dowiaduje się, że rodzice współżyją ze sobą seksualnie
- gdy rodzice dowiadują się, że ich dziecko współżyje seksualnie
Wbrew pozorom to podobne momenty - bez względu na to, czy rodzic czy dziecko - jedno z nich musi się pogodzić, że to drugie ma jakieś swoje życie, do którego ono nie ma dostępu, jest z niego wyłączone. Im lepiej rodzice i dziecko poradzili sobie z tym pierwszym momentem, tym lepiej poradzą sobie z drugim. Jeśli w dzieciństwie nastolatka rodzicom trudno było postawić granicę, "zamknąć drzwi od swojej sypialni" a więc skonfrontować go z faktem, że są takie chwile, gdy nie jest najważniejszy na świecie, że dla mamy i taty równie ważny, a w intymnych chwilach nawet ważniejszy jest ich partner seksualny, należy podejrzewać, że sami mają kłopot z przeżyciem bycia wyłączonym, oddzielonym od kogoś bliskiego, a więc również dziecka. Nic więc dziwnego, że gdy to dziecko zaczyna się samo oddzielać, wkraczać w swoje niezależne, samodzielne życie, mieć jakąś symboliczną sypialnię, w której się zamyka ze swoim partnerem, niektórzy rodzice nie mogą tego przeżyć.

Pytacie często w swoich listach, czy lekarz ginekolog musi zachować tajemnicę lekarską, bo boicie się, że wiadomość o fakcie rozpoczęcia przez Was współżycia lub chęć, by to zrobić, dotrze do rodziców. Nawet gdy wiecie o tajemnicy lekarskiej, i tak nie ufacie, boicie się, że kontrolujący wzrok matki przedrze się przez drzwi gabinetu w pobliskiej poradni. Piszecie nie ze swoich kont pocztowych z lęku, że rodzic czyta Waszą korespondencję. Owszem - niektórzy rodzice są nadopiekuńczy, kontrolujący, nie umieją się pogodzić z tym, że ich dziecko jest odrębną istotą. Czasem stosują bardzo perfidną obronę przed tym, aby ich opuściło i poszło w świat: wpuszczają w poczucie winy, szantażują emocjonalnie ("wpędzisz mnie do grobu", "moje serce tego nie wytrzyma"...). Gdy nastolatka wychowuje tylko mama, to uwiązanie może być jeszcze silniejsze. Wielu z Was ma kłopot z przeciwstawieniem się, z obroną swojego JA. Lęk przed tym, że swoją samodzielnością skrzywdzicie rodzica, który w końcu wiele dla Was zrobił, wychował, poświęcił się (niby skoro Was urodził/spłodził, to jego powinność, ale warto to docenić), sprawia, że albo rezygnujecie z dojrzewania i zostajecie wiecznym, zależnym dzieckiem, albo zaczynacie prowadzić podwójne życie, oszukujecie, lawirujecie, w pewnym momencie ta podwójność i nieuczciwość staje się Waszym sposobem na życie. Są jeszcze tacy, którzy tak bardzo się buntują, że przestają kierować się swoim dobrem, tylko tym, by jak najbardziej dokuczyć rodzicom, i na tym buncie robią rzeczy dla siebie naprawdę głupie, groźne, destrukcyjne i pławią się w satysfakcji, gdy rodzice z bezradności nie wiedzą już co robić (w końcu też robią rzeczy głupie). Może to się skończyć zerwaniem więzi, wieloletnią a nawet na całe życie obrazą, a mimo wszystko nawet będąc dorosłym, rodziców warto mieć.

Po tym możesz poznać, czy jesteś dojrzały i wystarczająco dorosły: jeśli nie kierujesz się lękiem przed tym co powiedzą czy zrobią rodzice, ani tym, by zrobić im na złość, na przekór, odwrotnie niż myślisz, że chcieliby, tylko swoim przemyślanym zdaniem, tym, co dla Ciebie najlepsze, co jest wypadkową Twoich pragnień, Twoich doświadczeń i rad mądrzejszych od Ciebie. Jeśli jesteś pewien/na tego, że to co robisz jest słuszne, nie ma powodu, by się z tym ukrywać. Umiejętność obrony swojego zdania to kolejny przejaw dorosłości. A, jak pisałam w W JAKIM WIEKU MOŻNA ROZPOCZĄĆ WSÓŁŻYCIE SEKSUALNE, decydując się kontakt intymny, wypadałoby być dojrzałym i cieleśnie, i emocjonalnie.

Niestety dobrze wiem, że to piękna teoria. Seksualne impulsy popychają Was w dorosłe życie, choć nadal większość z Was jest dziećmi. Nic więc dziwnego, że rodzice są przerażeni, gdy zaczynacie się z kimś spotykać i podejrzewają, że rozpoczynacie życie intymne. Boją się o Was i to zrozumiałe, często jednak trudno im skonfrontować się z faktem, że nie mają już nad Wami władzy (choć niektórym to się jeszcze długo udaje, choćby, jak pisałam wcześniej, szantażem emocjonalnym), że nie skontrolują każdego Waszego kroku i nie uchronią przed wszystkimi konsekwencjami. Wciąż się łudzą, że prośbą, groźbą, zakazem odsuną od Was zagrożenie. Nie rozumieją, że już nic więcej w tej sprawie nie zrobią, już Was nie ochronią, wszystko zależy od tego, jak Was do tej pory wychowali, w co Was wyposażyli na drogę - mogą jedynie ufać w Waszą mądrość i że dacie sobie radę z tym, co otrzymaliście od nich w dzieciństwie. Klamka zapadła. U zdrowych psychicznie osób od dorosłości nie ma ucieczki!

Jak widać, droga między dzieciństwem a dorosłością wymaga dojrzałości nie tylko od dzieci ale i ich rodziców. Czasem dziecko musi wykazać się większą mądrością, bo rodzice mogą się już nie zmienić! I z tym też, tak jak rodzic z Waszą odrębnością, musicie się pogodzić - to także miara dorosłości. I o ile od rodziców zależało, czy pozwolą Wam na większą samodzielność, indywidualność, gdy byliście mali, gdy uczyliście się chodzić i coraz bardziej oddalaliście się od maminej spódnicy, odkrywaliście świat i rówieśników, o tyle teraz zależy to tylko od Was. To nie rodzic ma Wam pozwolić odejść w Wasze własne życie, to Wy musicie sobie na to pozwolić, czasem niestety wbrew jego woli, jeśli z powodu własnych problemów emocjonalnych nie jest w stanie wypuścić Was w świat. Ten krok należy do Was.

Jest jeszcze druga strona medalu - Wasza nadmierna zależność od rodziców. Pytacie, czy rodzice powinni wiedzieć, że rozpoczęliście współżycie, czy powinniście im o tym powiedzieć. A czy oni Was pytają, gdy idą z kimś do łóżka? Współżycie seksualne, czy w ogóle miłość, czułość, intymność, to osobista, bardzo prywatna sprawa, dotyczy tylko TYCH DWOJE. Czasem mamy ochotę podzielić się swoim szczęściem, czy też niepowodzeniem na tym polu z kimś bliskim, zaufanym (i czasem są to rodzice), ale nie ma powodu, by informować o tym kogokolwiek, nawet mamę czy tatę. Ci ostatni czasem stosują inną strategię (przeważnie robią to bezwiednie), by nadal mieć nad Wami kontrolę i trzymać przy sobie - oboje lub jedno z nich staje się Waszym powiernikiem, przyjacielem. Dzięki temu Wasze zwierzenia pozwalają im nadal żyć Waszym życiem, a Wy mając w nich jedyne bliskie osoby, wciąż jak dziecko jesteście związani z domem, nie oddzielacie się, nie odchodzicie we własne, dorosłe życie.

To oddzielanie nazywane jest separacją - indywiduacją i jest niezbędnym w życiu procesem. Bez tego nie ma rozwoju i szczęśliwego życia w przyszłości. Ale, jak napisałam, jest to proces. Trwa jakiś czas, zachodzi stopniowo, by każdy kolejny krok w dorosłość mógł być zrobiony rozważnie, żeby można było się wycofać, jeśli okazuje się przedwczesny, żeby zarówno rodzice jak i ich dzieci oswoiły się i przygotowały na ostateczne rozstanie. Jednak przeciąganie tego w nieskończoność nikomu nie wyjdzie na zdrowie!
Czas młodzieńczego buntu, to czas kształtowania nowej dorosłej tożsamości. Nie ma wyodrębniania, budowania siebie bez okazywania złości, stawiania granic, warto więc, aby i rodzice i nastolatki mieli świadomość, że kłótnie to nie koniec świata, lecz wpisane w ten proces zachowanie. Przechodzą (oczywiście nigdy całkiem, czasem pokłócić się trzeba), gdy proces zakończy się sukcesem. Są tym burzliwsze, im wcześniej, właśnie we wczesnym dzieciństwie, w dziecięcej fazie separacji - indywiduacji, proces ten przebiegał z problemami, gdy nie zakończył się pomyślnie. Okres adolescencji (dojrzewania) to próba naprawienia tego, co wtedy się nie udało, a także nowe wyzwania. Wymaga cierpliwości od wszystkich zainteresowanych i coraz większej mądrości - i u dorosłych i u nastolatków. I dobrze by było, aby Wasza dojrzałość seksualna szła w parze z tą mądrością - wtedy rodzice nie będą mieli powodu, by ze strachu o Was, zabraniać, karać czy robić różne głupie rzeczy.

Miłość, związek... To już Wasze życie. Nie musicie się z niego komukolwiek spowiadać, bo to już Wasza sprawa i nikomu nic do tego, nawet rodzicom.
Seks to aktywność dorosłych, zachowujcie się więc jak dorośli, skoro go już uprawiacie.

 

Czy boli tylko pierwszy czy w ogóle? Tylko kobietę, czy może i mężczyznę? Wydawać by się mogło, że w ogóle to chyba nie, bo kto by się wtedy chciał kochać, a jakoś ludzie uprawiają seks i w dodatku niektórzy mają z tego tak wielką przyjemność, że nie umieją się jej oprzeć. No to może tylko mężczyźni, a kobiety tylko nie umieją mężczyznom odmówić? Eeeee. Ta teoria nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Kobiety też potrafią wiele ryzykować dla przyjemności płynącej z seksu i w większości przypadków nie jest to przyjemność masochistyczna :).

Ból przy stosunku płciowym koitalnym (patrz STOSUNEK PŁCIOWY) może wynikać z kilku powodów:



Jeśli stosunek jest pierwszym, to z powodu rozerwania błony dziewiczej, choć większość tego bólu wynika raczej z napięcia, w jakim jest kobieta, napięcia w ogóle, w całym ciele, które przenosi się na mięśnie wejścia do pochwy (więcej o tym przy temacie BŁONA DZIEWICZA i KIEDY ROZPOCZĄĆ WSPÓŁŻYCIE).



Powodem bólu przy stosunku może być napięcie, skurcz mięśni i nie przygotowanie kobiety. Czasem to kwestia braku gry wstępnej (->STOSUNEK PŁCIOWY), niedostatecznego podniecenia, bo kochanek nieumiejętny, zbyt szybki, bez wrażliwości na potrzeby kochanki. Czasem przyczyna leży w lękach kobiety, często nie uświadamianych, związanych z penetracją a więc wpuszczeniem mężczyzny w głąb swego ciała - na samą myśl o tym lub gdy mężczyzna podejmuje próbę, mięśnie w obrębie krocza i pochwy odruchowo kurczą się wbrew woli kobiety. Gdy skurcz jest silny, powstaje mechaniczna zapora, która utrudnia lub uniemożliwia wprowadzenie członka do pochwy. Wówczas mówimy o pochwicy (łac. vaginismus), którą leczy się różnymi metodami psychoterapeutycznymi. Ponieważ pochwica może wynikać także ze stanów zapalnych pochwy, ran, pęknięć i owrzodzenia czy wad w budowie narządów płciowych, zanim rozpocznie się psychoterapię, powinno się szczegółowo przebadać u ginekologa.
Przy pochwicy niezwykle ważnym jest zaspokojenie poczucia bezpieczeństwa w związku. Składa się na to wyeliminowanie lęku przed niechcianą ciążą a więc zadbanie o skuteczną antykoncepcję, ale przede wszystkim zaufanie, troska partnera, stabilność związku. Lęki powodujące mimowolny skurcz u wejścia do pochwy mogą wynikać z bolesnych przeżyć dotyczących sfery seksualnej w przeszłości, albo z emocjonalnych problemów kobiety, np. gdy boi się ona dominacji mężczyzny, poddania, wykorzystania, zranienia..., albo są wyrazem problemów w związku.



Bez względu na to, czy jest pierwszym czy tysięcznym, stosunek płciowy, by był udany, a więc i bez bólu, w pierwszych etapach musi przygotować kobietę na rozkosz a nie na przykre doznania. Gdy omawiam STOSUNEK PŁCIOWY, zwracam uwagę na nie przeskakiwanie żadnego z etapów, bo każdy jest niezbędny i ma na celu przygotowanie do następnego, a im młodsza i mniej doświadczona kobieta, tym dłużej to trwa i wymaga większej wrażliwości i czułości kochanka.



Dlaczego w ogóle może boleć?

Narządy płciowe nie podnieconej kobiety nie są przygotowane na wizytę mężczyzny.



Po pierwsze pochwa i przedsionek pochwy są niedostatecznie zwilżone. Pod wpływem narastającego podniecenia zachodzi zjawisko lubrykacji, specjalne gruczoły nawilżają substancją śluzową przedsionek pochwy i pochwę, "smarują" jak wszędzie, gdzie ma mieć miejsce ruch posuwisty - bez tego jest nieprzyjemne, bolesne tarcie. Powiedzenie, że dziewczyna na widok jakiegoś chłopaka ma mokro w majtkach, oznacza właśnie to, że tak ją podnieca, aż dochodzi do lubrykacji.



Po drugie wejście do pochwy jest zamknięte, bo niby po co miałoby być otwarte, gdy nie trzeba? Czynią to mięśnie zwieracze pochwy, bardzo silne mięśnie - przedarcie się w głąb, mimo ich zaciśnięcia, jest równoznaczne z gwałtem i zdaniem ogromnego bólu.

Paradoksalnie im bardziej zamknięte wejście do pochwy, tym dalej pochwa bardziej luźna. Nieomylnie oznacza to, że kobieta nie jest na pełny seks przygotowana. Niektórzy mężczyźni nie dbając o przyjemność kobiety, lecz tylko o własną, nie wchodzą w głąb, lecz zadowalają się ciasnotą wejścia do pochwy.



Dodatkowo pochwa nie podnieconej kobiety jest dość krótka (w rzeczywistości jej długość nie zmienia się w trakcie stosunku, wydłużenie jest pozorne, a subiektywne odczucie wynika ze stopnia jej wyprostowania). Mężczyźni bardziej wyposażeni zadadzą nie podnieconej kobiecie ból, bo będą uderzać w tylną ścianę pochwy.



Ale najważniejsze i najbardziej bolesne jest uderzanie w szyjkę macicy, która przez większość czasu znajduje się w świetle pochwy, a więc zawadza. Tu należałoby przypomnieć, że kobieta to nie robak czy owad, jej narządy płciowe nie są ułożone w linii prostej jak u zwierząt prostych: za pochwą rozszerzenie czyli macica. Pochwa ssaków wyższych jest ślepo zakończona, a wejście do macicy znajduje się w górnej jej części, poprzez szyjkę. Tak więc obawy niektórych, że penisem wedrą się w trakcie stosunku do wnętrza macicy, są przejawem nieuctwa. Musieli by mieć penis zakręcony do góry pod kątem prostym! (Tylko pytanie, jak by wtedy weszli?)

Szyjka macicy to najwrażliwsze miejsce w ciele kobiety. Pilnuje w końcu wejścia do (z punktu widzenia natury) najważniejszego narządu - tego, w którym powstaje nowe życie, dzięki czemu zachowana jest ciągłość naszego gatunku. Co jakiś czas musimy zejść na ziemię z naszego wielkościowego mniemania o sobie - z pewnego punktu widzenia liczymy się o tyle, o ile gatunek ludzki może wciąż istnieć. Jak wszystko, co musi być z tego powodu szczególnie chronione, zabezpieczone jest nawet przed zakusami właściciela najpewniejszym z zabezpieczeń - bólem. Z tego samego powodu najbardziej bolesne jest uderzenie w jądra. Gdyby nie to, czy mężczyźni byliby tacy skorzy do osłaniania swoich klejnotów? A tak lęk przed bólem sprawia, że i kobiety i mężczyźni chronią najważniejsze z punktu widzenia rozmnażania narządy. Szyjka macicy ma za zadanie chronić wnętrze macicy, ale z tego wynika większość bólu przy porodzie, gdyż zwykle zamknięte wejście do macicy (zazwyczaj na tyle, żeby tylko mikroskopijne plemniki mogły się przedostać, lekko rozwarte jedynie w czasie menstruacji, by mogły wypływać wydzieliny miesiączkowe) musi się rozszerzyć do wielkości obwodu główki dziecka, czyli ok. 30 cm! Skurcze szyjki przy tym rozwieraniu są najbardziej bolesnym przejawem porodu. Ból przy stosunku wynika z faktu, że penis mężczyzny natrafia ją na swej drodze. Jest taki moment w cyklu kobiety, gdy nie natrafi. Zgaduj zgadula, kiedy to będzie? Ano wtedy, gdy przyrodzie zależy, by kobieta była bardziej skora przyjąć w głąb siebie męski narząd płciowy - czyli wtedy, gdy jest dogodny czas do zapłodnienia. Stąd po położeniu szyjki niektóre kobiety umieją rozpoznać dni płodne.



Dobra wiadomość jest taka:



Jeśli kobieta bardzo pragnie mężczyzny i jest bardzo podniecona, to nie tylko jej narządy płciowe nawilżą się, czyniąc ruchy frykcyjne łatwymi i bezproblemowymi, ale też...



Wejście do pochwy otworzy się.



Pochwa się wyprostuje a więc "wydłuży".



Szyjka macicy uniesie się do góry i przestanie zawadzać, a więc nie będzie przyczyną bólu.



A co z punktu widzenia obopólnej przyjemności najważniejsze, światło pochwy zmniejszy się, bo błona wyścielająca ją rozpulchni się i pochwa zacznie przylegać do tego pana, który w niej jest, bez względu na to, jakiej pan jest wielkości i grubości.

To po części odpowiedź na pytanie CZY WIELKOŚĆ PENISA JEST WAŻNA PRZY STOSUNKU PŁCIOWYM. Ważniejsze jest jak widać, czy kobieta pragnie mężczyzny. Jak pragnie, to się dopasuje!



Niestety, czasem jest tak, że odpowiednia gra wstępna nie eliminuje
bólu. Ból przy stosunku płciowym (dyspaurenia) może występować także z
przyczyn zdrowotnych: nie leczonych lub chronicznych stanów zapalnych
narządów moczowo-płciowych, nadwrażliwości szyjki macicy (która nie
zawsze wystarczająco "usunie się z drogi"), po porodzie, po operacji, po
aborcji. Także tabletki antykoncepcyjne (lub zaburzenia hormonalne) mogą
powodować spadek pobudliwości seksualnej, co za tym idzie słabe
podniecenie a potem ból. Czasem trudno odróżnić, co jest przyczyną
psychiczną a co organiczną. Niechęć (często nie uświadamiana) do seksu w
ogóle czy tylko do tego konkretnego partnera, może, mimo jego starań w
czasie gry wstępnej, być przyczyną braku podniecenia a więc
niedostatecznego przygotowania narządów płciowych do stosunku. Przyczyny
psychiczne i zdrowotne, a także menopauza (zanik miesiączki w starszym
wieku) mogą także powodować suchość pochwy, wtedy bólowi można zapobiec
używając kremów nawilżających (do kupienia w aptece).




Do tej pory było o bólu kobiet. W zasadzie mężczyznę, który wcześniej nie sponiewierał swojego narządu płciowego, boleć nic nie powinno. Wyjątkiem jest taka sytuacja, gdy z główki penisa nie może zsunąć się napletek, co przy pełnym wzwodzie jest konieczne, bo inaczej główka się w "ubranku" nie mieści. Próba uwolnienia się żołędzi z za wąskiego napletka podczas wchodzenia
do pochwy i w ogóle w trakcie silnego podniecenia może sprawiać
mężczyźnie ból. Boli także, gdy chłopak ma za krótkie wędzidełko.

BŁONA DŹIEWICZA

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:49

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Jak łatwo się domyślić, pytanie o błonę dziewiczą nurtuje tych, którzy zaczynają myśleć o rozpoczęciu współżycia. Wynika z lęku, i to zarówno u dziewcząt w związku z jej przerwaniem, jak i chłopców - w związku z przekroczeniem (rozerwaniem, zniszczeniem) pewnej granicy w czyimś ciele. Dziewczyny oczywiście boją się bardziej, w końcu to one poniosą konsekwencje, głównie psychiczne. Bo błona dziewicza to wciąż symbol, mimo zmian w obyczajowości, silnie ugruntowany w naszych głowach i to głównie na nieświadomym poziomie. I jak bardzo nie wyzwolilibyśmy się z zaściankowego myślenia o dziewictwie, wciąż zostaje rzeczywisty stan rzeczy: błona dziewicza to psychiczna i fizyczna granica w ciele kobiety, za którą wpuszczony pierwszy w życiu mężczyzna albo jest ukochanym dopuszczonym do intymnej tajemnicy, albo jest intruzem i bezcześci intymne wnętrze.

Każdy stosunek płciowy (koitalny - czyli taki, gdy dochodzi do penetracji członka w pochwie) jest przekraczaniem tej granicy, ale błona dziewicza to granica pierwszego razu, granica między miłością młodzieńczą a dojrzałą, seksem BEZ konsekwencji a już tym Z, dzieciństwem a dorosłością, byciem dziewczyną a kobietą, i wielu innych "między", pod które każdy może wstawić, co to dla niego znaczy. Do tego dochodzą marzenia, by symbolu dziewictwa nie zmarnować, by trafił się odpowiedniej osobie, lub by mieć chociaż raz w życiu kobietę, dla której się będzie tym pierwszym. Lub odwrotnie - ostentacyjny bunt przeciwko nadawaniu ważności błonie dziewiczej i przez to np. pierwszy raz byleby tylko mieć to już za sobą, żeby żadne myślenie o tym nie stało na drodze. W każdym bądź razie błona dziewicza to nośny symbol, pod który każdy sobie może wstawić co chce i umieścić w nim nieuświadomione problemy dotyczące własnej seksualności. Przykładem mogą być preferencje niektórych mężczyzn. Tacy, którzy lubują się w "rozdziewiczaniu" dziewcząt i mają do tego dorobione dobre teorie, należy przypuszczać, że mają spore kompleksy. Boją się doświadczonych, dojrzałych kobiet, porównywania z innymi mężczyznami albo czując się mało ważni, chcą być tym jedynym, najważniejszym bo pierwszym.

Do tego dochodzą przekazy kulturowe, np. "to cnotliwe znajdują mężów", przekazy od rodziców, głównie matek, np. "jak oddasz mu swoje dziewictwo, przestanie cię szanować", szemrane opowieści kolegów i koleżanek, niewybredne dowcipy. Atmosfera wokół nie sprzyja - lęk, niepewność rozrastają się, a im bliżej pierwszego razu, tym większe.

A czym w rzeczywistości jest błona dziewicza?

To niewielki fragment błony śluzowej otaczający wejście do pochwy. Jest ona zbudowana z włókien elastycznych i kolagenowych tkanki łącznej. Istnieje szereg anatomicznych odmian prawidłowej błony dziewiczej u dziewcząt. Budowa błony dziewiczej zależy od wielu czynników, między innymi od zmian wrodzonych, odmienności rasowych, wpływu hormonów, okresu gojenia się po urazie lub zakażeniu. W czasie rozwoju od niemowlęctwa do okresu dojrzewania, zmienia swój wygląd i grubość. W okresie dojrzewania, gdy wzrasta stężenie estrogenów (kobiecych hormonów płciowych), staje się grubsza i bardziej postrzępiona. Natura wyposażyła w nią kobiety nie po to, by świadczyła o ich moralnym prowadzeniu się czy była wskaźnikiem przydatności do zamążpójścia. To zamysł natury mający chronić niedojrzałą kobietę i jej wewnętrzne narządy płciowe przed czymkolwiek mogącym uniemożliwić późniejsze urodzenie dziecka - od chorobotwórczych drobnoustrojów począwszy, na dziwnych, niebezpiecznych i chorych pomysłach kończąc.

Błona dziewicza nie może oczywiście całkiem zamykać wejścia do pochwy, bo musi być jakieś ujście dla wydzielin powstających w drogach rodnych. Wydzieliny miesiączkowe i inne, powstałe np. w wyniku stanów zapalnych, wydostają się na zewnątrz przez otwór lub otwory w błonie. I oczywiście nie jest żadną zaporą dla plemników – seks z dziewicą nie chroni przed zapłodnieniem!
Wielkość otworu jest różna u różnych dziewcząt. Ze względu na kształt otworu rozróżnia się błonę: pierścieniowatą, półksiężycowatą, strzępiastą, płatowatą, mięsistą, sitowatą. Czasem jest to jeden tak duży otwór, że błona nie ulega przerwaniu przy pierwszym stosunku, tylko po prostu otwór zostaje powiększony(szczególnie, gdy jest to błona półksiężycowata). Czasem błona jest perforowana, czyli jak sito. Czasem jest cienka, a czasem gruba, a nawet przerośnięta. I od tego wszystkiego zależy, co się z nią stanie przy pierwszym stosunku seksualnym (rozerwanie błony to defloracja).
Niekiedy ani mężczyzna ani kobieta w ogóle nie czują zapory i nic nie musi pękać, nie ma ani bólu ani krwi, tak jakby w ogóle błony dziewiczej nie było. Niekiedy dochodzi do wyraźnego przebicia i pojawia się parę kropli krwi (błona jest ukrwiona). Błona dziewicza może być na tyle mocna, że jej przerwanie jest bolesne. Niekiedy niestety kończy się interwencją lekarza, bo przerośnięta błona nie chce się przerwać a uczynienie tego na siłę doprowadza do krwotoku. Takie wypadki zdarzają się niezwykle rzadko, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że zdarzają się. Jest na to jedna rada. Zanim rozpocznie się życie seksualne, trzeba trafić choć raz do ginekologa. Ten przy rutynowym badaniu uprzedzi dziewczynę o takiej możliwości i na jej życzenie zaradzi temu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by zapytać podczas takiej wizyty, jaka jest Twoja błona dziewicza - to bardzo mądre pytanie. Bo jeśli jest ona bardzo gruba, lekarz może ją delikatnie naciąć, co uchroni przez bolesnym "pierwszym razem".Zdarza się jednak, że nic nie wskazuje na kłopoty, a po przerwaniu błony dziewczyna długo krwawi. Oznacza to, że jakieś naczynie krwionośne zostało niefortunnie przerwane i upływ krwi nie może samoistnie się skończyć, tak jak to bywa normalnie. Wtedy niezbędne jest zamknięcie takiego naczynia. Tyle krakania.

Częstszym scenariuszem jest "tyle strachu, a to nic takiego". Zwłaszcza gdy partnerzy pierwszy raz przeżyli spontanicznie, w seksualnym uniesieniu, bez ustalania terminu, który przez sam fakt zbliżania się, stwarza napięcie. A większość bólu przy pierwszym razie to nie ból z powodu przerwania błony, lecz z powodu napiętych, skurczonych ze strachu mięśni otaczających wejście do pochwy. Jak tego uniknąć? Odpowiedź na to pytanie

Wstydzę się swojego ciała...

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:46

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Wstydzę się”, a czasem nawet „brzydzę się swojego ciała”, „nienawidzę go”, „ nie byłabym wstanie rozebrać się przed żadnym mężczyzną”, „nie współżyłam do tej pory, bo nie wyobrażam sobie, abym przed kimś mogła się rozebrać”, „nie wierzę, że mogę się podobać, być atrakcyjną kobietą, mając figurę typowej gruszki w mega rozmiarach”…


Widzieliście kiedyś psa niezadowolonego ze swojego wyglądu? W ogóle zwierzę, które ma problem z powodu rozdźwięku, między tym, kim jest, a tym, kim chciałoby być? Rzeczywiście to domena człowieka - oglądanie się na innych, porównywanie, nie przyjmowanie siebie takim, jakim się jest, dokonywanie podziału na Ja i Ja idealne. To drugie, to takie Ja, do którego aspirujemy, ideał, na ogół nieistniejący w rzeczywistości (np. idealny wygląd topmodelek, który jest zasługą komputerowego retuszu), będący zbiorem naszych wyobrażeń, przypisywanych mu super cech. Im dalej nam do niego, tym bardziej się biczujemy. Krytyczny, karcący głos w nas samych, że nie spełniamy wymogów koniecznych do bycia idealnym, sprawia, że czujemy się mniej ważni i gorsi. Pamiętacie, gdy pisałam w "Psychika, czyli odkrywanie zaginionego lądu" o Superego? Takiej instancji w naszej psychice, która odpowiedzialna jest za system ideałów i wartości, zakazów i nakazów w naszej głowie, która obserwuje i ocenia, porównuje z ideałem i jeśli porównanie nie wypada dobrze - krytykuje, czyni wyrzuty i karze (wtedy czujemy się podle, mało warci), a jeśli ma za co - chwali i nagradza (wtedy samoocena się podnosi).Tak, to po części sprawka Superego, ale także normalnego w procesie rozwoju oglądania się na to, co na nasz temat myślą rodzice (zwłaszcza ojciec) i w ogóle otoczenie, ciągłego przyglądania się innym i badania, na ile jesteśmy podobni najpierw do rodziców i rodzeństwa, potem do rówieśników, oraz przyswajania krążących wokół nas opinii (a te lansowane na temat wyglądu i urody wiadomo, jakie są). Nasze Ja z początku rozwija się przez upodabnianie się do ludzi wokół nas. W dużej mierze polega na powtarzaniu i naśladowaniu, spełnianiu oczekiwań, i jak nietrudno się domyśleć, natrafia na przeszkody. Choćby dlatego, że każdy z nas jest inny, czasem na tyle, że dopasować się do wszystkich się nie da, a także dlatego, że wiele naszych potrzeb i impulsów (zwłaszcza tych płynących z ciała) jest sprzecznych z tymi, które "wypadałoby mieć". To może być jeden z powodów nieakceptacji własnego ciała. Skoro jest ono siedliskiem "zła", skoro stoi na drodze sięgnięcia ideału, a więc w przekonaniu dziecka i miłości, należy je odrzucić. Sposoby są dwa - można katować swoje ciało w imię kontroli nad nim, np. głodzić je, upiększać na siłę, modelować przy pomocy morderczych ćwiczeń, albo w ogóle odciąć się od niego, udawać, że nie istnieje, nie dbać o nie. A gdy się o nie dba, wiadomo, czym się to kończy - niechęcią do niego i wstydem. Czasem rzeczywiście ciało staje się przyczyną przykrych, traumatycznych doświadczeń i dlatego zostaje skazane "na wygnanie". Doświadczenie kar cielesnych, molestowania, gwałtu, kazirodztwa, zwłaszcza wówczas, gdy psychika jest jeszcze niedojrzała i nie jest w stanie poradzić sobie z takim wydarzeniem, sprawia, że ciało jest znienawidzone jako powód dramatycznych przeżyć, obwiniane za to, co się stało i w wyniku tego staje się czymś obcym, wrogim, nie należącym do naszego Ja. Niestety taki podział na Ja i moje ciało, jest częsty. A przecież ciało to my, jest ono naszą integralną częścią. Istnienie takiego podziału wskazuje na to, że doszło już do zanegowania cielesności, jako niewygodnej, kłopotliwej, niechcianej. A że cielesność często utożsamiana jest ze zmysłowością, seksualnością, powinno to skłonić do refleksji.

Brak akceptacji rodziców, uszczypliwe uwagi dotyczące ciała (wyglądu, zachowania…), lub w ogóle brak poświęcanej mu uwagi, to inne z możliwych scenariuszy. Także nieprzytomne omiatanie lub omijanie wzrokiem postaci dziecka, zwłaszcza gdy jednocześnie towarzyszy temu wyraźne zainteresowanie partnerem seksualnym, boleśnie na każdym kroku konfrontujące dziecko z faktem, że nie ma ono szans przy rodzicu tej samej płci, nie dające ani przez moment złudzeń, koniecznych, by mogło wejść w naturalną sytuację rywalizacji o rodzica płci przeciwnej i w zdrowy sposób przeżyć kompleks Edypa*. Po to, by stać się w pełni kobietą i nie mieć problemów w relacji z mężczyznami, dziewczynka musi przeżyć i wrogość do matki, za to, że jest jej rywalką w dążeniu o względy ojca, i zderzyć się z zamkniętymi drzwiami sypialni rodziców, a więc w pełni uświadomić sobie i przeboleć fakt, że to nie ona, lecz mama jest partnerką taty i wreszcie, dzięki temu, przekształcić niechęć do matki w podziw do niej jako kobiety, naśladować ją i w ten sposób zbudować swoją kobiecą tożsamość, a na koniec tego procesu zwrócić się z uczuciami, które miała do ojca, do rówieśników. Utknięcie na którymś z tych etapów rozwoju, zakłócenie (dotyczy to oczywiście również chłopców) ma swoje oczywiste konsekwencje, różne, w zależności od tego, w którym momencie nie wydarzyło się to, co powinno. Jeśli dziewczynka w ogóle nie widzi szans na podjęcie rywalizacji z mamą, a później jej zgody na to, by stała się równie atrakcyjna, zawsze będzie się czuła gorsza od innych kobiet, niewarta tego, by jakiś mężczyzna na nią spojrzał, a jak spojrzy na nią nagą, wyśmieje. Jako kobieta wciąż będzie się czuła jak mała dziewczynka na tle dojrzałej kobiety, będzie przekonana, że dorosły mężczyzna nie może się nią zainteresować.



Głównym jednak powodem nienawiści do swego ciała jest nasz narcyzm, czyli niezgoda na to, że możemy nie być idealni, lecz zwyczajni. Że mamy ograniczenia, a nasze ciało jest ułomne, ludzkie, nie tak gładkie, nie tak szczupłe, jak na zdjęciach w magazynach. Ulegamy powszechnemu złudzeniu, że wszystko jest możliwe - że można mieć wszystko, czego się pragnie, więc i perfekcyjne ciało. Kto go nie ma, coś z nim nie tak. Tym złudzeniem karmią nas hollywoodzkie filmy, błyszczące zdjęcia w czasopismach, reklamy, opisy na kosmetykach (ujędrniający balsam, wyszczuplające tabletki…, które, gdyby mówiły prawdę, dawno przemieniłyby wszystkie kobiety w wychudzone modelki). Powszechny mit, że normalne to idealne (jędrne, szczupłe, gładkie…), sprawia, że realny świat, w którym odkłada się tłuszcz, bo po to człowiek ma tkankę podskórną, w którym każda kobieta po trzydziestce, a i wiele nastolatek, ma pomarańczową skórkę, bo powodują ją powszechne zakłócenia hormonalne (z powodu stresu i toksyn w środowisku), w którym ciało wiotczeje, komórki obumierają, bo taka jest kolej rzeczy, a wszystko przemija i umiera, że to, co istnieje realnie, uważamy za coś nienormalnego, ohydnego, z czym trzeba walczyć, niczym z nowotworem. Niezgoda na to, że to nie my władamy światem, a więc i nie do końca mamy wpływ na swoje ciało, które rządzi się swoimi prawami (biologii, indywidualnej przemiany materii, genetycznych predyspozycji i przemijania), czyni nas nieszczęśliwymi niewolnikami idealnego, nierealistycznego Ja.

Do tego wszystkiego przekonanie, że tylko idealne zasługuje na miłość… Przypisujemy je innym, dlatego nie możemy sobie wyobrazić, że ktoś mógłby pokochać nas takimi, jakimi jesteśmy. Własną niechęć do swojego ciała wkładamy w drugiego człowieka, nie możemy więc zaryzykować i zbliżyć się do innej osoby, na tyle, by "groziło to" intymną sytuacją. Bo wtedy już tylko krok do rozebrania się, a w naszym przekonaniu, z którym trudno się rozstać, wtedy przecież ktoś uciekłby z krzykiem. To zjawisko projekcji, czyli mechanizm obronny, mający na celu powstrzymać nas przed zmianą. Nie dość, że uważamy za niemożliwe, by inni myśleli inaczej niż my, to jeszcze mamy skłonność do udowadniania sobie, że nasz obraz świata jest prawdziwy. Dlatego dziewczyna nie lubiąca swojego ciała, jeśli już zaryzykuje odsłonięcie się… to przed mężczyzną-narcyzem uznającym za wartościowe tylko to, co idealne. Nie przyjdzie jej na myśl, że zwyczajny facet, który nie jest misterem świata, który jak ona ma jakieś kompleksy, może docenić coś więcej, niż błyszczące opakowanie. No i ta dziewczyna, jak przystało na osobę narcystyczną, myli miłość z podziwem, ale o tym w artykule "Narcyzm".

Co musiałoby się stać, żeby przestała się wstydzić, że nie pasuje do idealnego wzorca? Żeby zaczęła lubić swoje ciało? Musiałaby pożegnać się z nierealną wizją siebie. Zmierzyć się ze swoim idealnym Ja - wziąć z niego to, co możliwe i rozstać z tym, co nieosiągalne. Zamiast obrażać się na los/Pana Boga, że jest zwyczajnym człowiekiem, może nawet dalekim od ideału, musiałaby przeżyć rozczarowanie, że ma takie ciało, jakie ma, a nie to z okładek, przeżyć też żałobę po takiej wizji siebie, w której jest bezbłędna, wyjątkowa, inna niż jest, opłakać i pogodzić się, jak ze śmiercią najbliższej osoby. Gdyby uznała fakt, że jest, kim jest i przeskoczyć siebie nie może, mogłaby cieszyć się z tego, co ma, zamiast rozpaczać, że czegoś nie ma. Powiecie "gadanie…", a w duchu dalej myślicie "niech sobie inni będą niezgrabni, z nadwagą, z małym biustem…inni, ale nie ja. Dlaczego padło na mnie, dlaczego wszyscy dookoła są piękni i zgrabni, tylko nie ja. To niesprawiedliwe! Nie zgadzam się" i w imię protestu nie zamierzacie pogodzić się ze swoją rzeczywistością ani zobaczyć, że jest całkiem niezła. Wolicie widzieć tych, którym natura dała więcej, przynajmniej w tym obszarze, na którym jesteście skupieni, nie dostrzegając, że w jakiejś innej sprawie macie do zaoferowania światu dużo więcej niż inni. Nie widzicie sobie podobnych, nie mówiąc o tych, którym naprawdę los coś ważnego odebrał, a mimo to żyją i umieją tym życiem się cieszyć. Owszem, są tacy, którzy w obliczu nieszczęścia, które ich spotyka, rezygnują, poddają się, wycofują z życia a nawet popełniają samobójstwo, ale są i tacy, którzy przeżywszy stratę czegoś w powszechnym pojęciu niezbędnego do życia, godzą się z brakiem i czerpią z życia więcej, niż wcześniej. Sparaliżowani, bez nóg, ze zdeformowaną twarzą… odnajdują sens istnienia, którego nie mogli zobaczyć, gdy w pełni zdrowia skupiali się na swoich niedoskonałościach. A ci zdrowi, w pełni sił, którzy nadmiernie zajmują się drobiazgami w swoim ciele (bo czyż nie są to drobiazgi, skoro są zdrowi i silni?), może robią to, by nie skupiać się na poważniejszych sprawach? W zastępstwie, by nie myśleć i nie czuć, by uciekać od swoich prawdziwych problemów emocjonalnych. Typowym przecież sposobem uciekania przed bliskością i seksem jest wynajdywanie przyczyn w ciele, zamiast w głowie. Tymczasem to nie cellulitis czy nadwaga nie pozwalają na intymny kontakt, lecz lęk przed nim.

Ale jeśli żyją w przekonaniu, że tylko idealne daje szczęście i miłość, nie przekonasz ich. Zostaje tylko patrzeć, jak nieszczęśnicy się męczą, zamiast żyć i cieszyć swoim życiem, tym, które im dane, w swoim ciele.




Napisałam o kobietach, choć problem nie tylko ich dotyczy. Na szczęście wśród mężczyzn heteroseksualnych (większość homoseksualistów cierpi z powodu narcystycznej wizji piękna) jest dużo większe pozwolenie na brzuszek, większe gabaryty, a przez to, że misiowaty wygląd ma wiele zwolenniczek, panowie z powodu wyglądu mają dużo mniej kompleksów i zahamowań, niż panie. Ale zdarza się, że cierpią z powodu nadmiernego owłosienia, za małego przyrodzenia, krost na plecach i z tego powodu zamykają się w czterech ścianach, by uchronić się przed spotkaniem dziewczyny, która mogłaby chcieć być bliżej, bez ubrania…




* o kompleksie Edypa, sytuacji edypalnej możesz przeczytać w innych artykułach: „Psychika, czyli odkrywanie zaginionego lądu”, „ Duża różnica wieku między partnerami”, „ Seks dziwny, seks bardzo dziwny” w części poświęconej kazirodztwu.

 

                   

czy wolno uprawiać seks podczas miesiączki

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:41

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Film o miłości zwykle zaczyna się tak: spotykają się przypadkiem, patrzą na siebie, wymieniają najwyżej kilka zdań, w tle pojawia się romantyczna muzyka i już wiadomo, że są sobie przeznaczeni.

Uroda fizyczna, jakkolwiek ma istotne znaczenie, nie jest jedynym warunkiem naszego powodzenia u płci przeciwnej. Zdarza się, że niezbyt urodziwa kobieta ma walory, którymi rekompensuje braki w urodzie.
Bogdan Wojciszke w swojej książce “Psychologia miłości” opisuje badania, które wykazały, że kobiety, które mają partnera bardziej atrakcyjnego od siebie, są zazwyczaj weselsze, bardziej błyskotliwe i dowcipne niż ich koleżanki. Tak... mężczyznę da się oczarować również zaletami wewnętrznymi.
Jeśli zaś kobieta jest tą ładniejszą, można się domyślać, że mężczyzna posiada inne, bardziej pragmatyczne walory, np. gruby portfel lub wybitna inteligencję dającą szansę na posiadanie tegoż portfela w przyszłości.

A jak to się dzieje naprawdę? W normalnym życiu zakochanie się również może być gwałtowne i niespodziewane oraz wywoływać subiektywne wrażenie oszołomienia. Jest to jednak zjawisko znacznie bardziej skomplikowane niż to się wydaje na filmach i towarzyszy mu wiele okoliczności, na które najczęściej nie zwracamy uwagi.

Przeniesione emocje

Zrobiliśmy minisondę wśród znajomych par. Zadaliśmy im pytanie, jak się poznali i pokochali. Najczęściej okazywało się, że po raz pierwszy zwrócili na siebie uwagę w dość niecodziennych okolicznościach, np. w czasie studenckiego strajku czy na spływie kajakowym.
Każda z tych sytuacji wywoływała silne emocje – chęć działania, niepokój, potrzebę sprawdzenia się. Takie nietypowe warunki wprawiają organizm w stan pobudzenia: serce bije szybciej, ciśnienie krwi rośnie, twarz czerwienieje, w głowie szumi itd. Te same objawy towarzyszą nagłemu zauroczeniu.
Jeśli w takim stanie poznamy jakąś osobę, jest duża szansa, że skojarzymy te odczucia z nowym znajomym i odczytamy jako zakochanie. Psychologowie nazywają takie zjawisko interpretacją pobudzenia emocjonalnego.
Oto przykład: Anna miała naprawdę trudny dzień. Najpierw zgubiła ważną dyskietkę, potem pokłóciła się z szefem. Gdy po południu wyszła na spacer, by trochę się uspokoić, zobaczyła w parku mężczyznę, w którym zakochała się od pierwszego spojrzenia. Stan napięcia, w jakim się znajdowała, sprawił, że zareagowała znacznie silniej, niż gdyby była zrelaksowana.
Co ciekawe, do wywołania stanu pobudzenia nie trzeba silnych przeżyć psychicznych – wystarczy zmęczenie wywołane dłuższym wysiłkiem, takim jak bieg, ćwiczenia na siłowni czy taniec. Może dlatego tyle znajomości zaczyna się na dyskotekach?

Lubimy te piosenki, które dobrze znamy

Ale nie wszystkie historie miłosne tak się zaczynają. Jak np. wyjaśnić sytuację, gdy ona i on znali się od lat, spotykali się na imprezach u wspólnych znajomych, by wreszcie stwierdzić, że są w sobie zakochani?
Zadziałała tu inna zasada. Udowodniono, że obiekt często widywany jest uznany za dobrze znajomy i bliski. Wydaje się zarazem sympatyczniejszy i atrakcyjniejszy. A to zwiększa szanse, że w takiej osobie ulokujemy uczucia.
Tomkowi wpadła w oko Kasia. Postanowił zwrócić na siebie uwagę dziewczyny. Starał się pojawiać w miejscach, gdzie i ona bywała. Kupował bułki w tym samym sklepiku, zaczął chodzić na tę samą siłownię. Kiedyś “przypadkiem” spotkał Kasię na spacerze z psem. Uśmiechnęła się do niego jak do dobrego znajomego – przecież już tyle razy widywała go w różnych miejscach. Zaczęli rozmawiać, a po tygodniu zaprosił ją na kawę. Dziś ustalają termin ślubu...
Z psychologicznego punktu widzenia szanse na zakochanie rosną nawet wtedy, gdy nie uda nam się zamienić ani słowa z obiektem naszych westchnień. Wystarczy, że co pewien czas po prostu migniemy mu przed oczami.
Ale czy tylko na tym polega sekret miłości? Gdyby to była prawda, wystarczyłoby albo biegać za obiektem pożądania i straszyć go w celu wywołania pobudzenia, albo nachodzić o różnych porach dnia i nocy, żeby mu się nasza osoba utrwaliła.
Tymczasem do zakochania potrzeba jeszcze czegoś. Wybrana osoba musi odznaczać się cechami, które w naszych oczach czynią ją atrakcyjną.

Spadek po jaskiniowcach

W zależności od płci preferujemy różne cechy u naszych partnerów. Panowie najczęściej wymieniają urodę i młodość kobiety. Panie skupiają się bardziej na pozycji społecznej mężczyzny, jego inteligencji, pracowitości, dojrzałości, opiekuńczości i... zasobności portfela.
Naukowcy twierdzą, że te upodobania to spadek po naszych przodkach. W czasach, gdy po Ziemi biegały mamuty, a ludzie żyli w jaskiniach, role społeczne były jasno określone. Kobieta rodziła dzieci i opiekowała się nimi, a mężczyzna, jako z natury silniejszy, polował na wspomniane wcześniej mamuty, aby zdobyć pożywienie i zapewnić rodzinie przetrwanie.
Preferowane cechy wiążą się z możliwością wypełnienia tych ról. Kobieca uroda traktowana jest jako objaw zdrowia niezbędnego do urodzenia i wychowania potomstwa. Na przykład w większości kultur za zgrabną uważa się kobietę, która ma szczupłą talię i pełne biodra, a taka sylwetka świadczy o dobrym przystosowaniu do porodu. To samo znaczenie ma młody wiek.
Cechy, które kobieta ceni w partnerze wiążą się z umiejętnością zapewnienia jej dzieciom jak najlepszych warunków życiowych. Pieniądze zarabiane przez mężczyznę umożliwiają zdobywanie pożywienia i innych dóbr materialnych. A jego dojrzałość, opiekuńczość pozwalają żywić nadzieję, że podzieli się swoją zdobyczą z rodziną.

Atrakcyjność na własną miarę

Badania potwierdzają, że ludzie najchętniej umawiają się na randkę z kimś ładnym. Co więcej, atrakcyjność fizyczna to jeden z najważniejszych warunków kontynuowania znajomości.
Z tego można by wyciągnąć wniosek, że najchętniej zakochujemy się w osobach pięknych. W praktyce sytuacja się trochę bardziej komplikuje. Ważne jest bowiem, jak sami oceniamy własną atrakcyjność fizyczną.
Dorota zawsze uważała, że jest ładna. Była ukochaną córeczką tatusia, który od dziecka nie szczędził jej komplementów. Jej pierwszy chłopak budził zachwyt wszystkich koleżanek. I tak już się utarło: Dorota nigdy nie chodziła z kimś, kto nie odznaczał się urodą. Uważała, że sama jest nieprzeciętna i żaden przeciętniak nie wchodził w grę. Natomiast Ewa była workiem kompleksów. Równie ładna jak Dorota, stale zamartwiała się swoim wyglądem. Nie dawała sobie żadnych szans u lepszych – jak się jej wydawało – mężczyzn. Nietrudno zgadnąć w kim się zadurzyła: w niepewnym swoich atutów mężczyźnie – miłym, ale zawsze przygarbionym, nieśmiałym.
Bo wprawdzie ludzie starają się dopasować ze względu na urodę, ale skąd mają wiedzieć, jak bardzo są urodziwi? To zależy tylko i wyłącznie od ich samooceny, która kształtuje się od najmłodszych lat. W jej budowaniu mają swój udział rodzice. Gdy uważają dziecko za siódmy cud świata, pójdzie ono w życie z takim przeświadczeniem o własnej atrakcyjności. I podobne osoby będzie wybierać na partnerów dla siebie.
Można zatem uznać, że ludzie dopasowują się ze względu na swoje wyobrażenie o własnej urodzie. Warto więc dobrze myśleć o sobie...

Zainteresowanie odwzajemnione

Magda jest wesoła, towarzyska, ale do urodziwych nie należy. Na urodzinach koleżanki poznała Adama. Przystojny, elegancki przyciągał spojrzenia wszystkich kobiet. Okazało się, że byli ostatnio na jakimś filmie, zaczęła więc z nim gawędzić. Nie starała się robić dobrego wrażenia, była jak zwykle spontaniczna, dowcipna. Gdy mówił, słuchała uważnie. Przegadali prawie całą prywatkę, ale nawet ze sobą nie zatańczyli. Bardzo miło wspominała ten wieczór, jednak nigdy nie przypuszczała, że będzie on miał swój ciąg dalszy. Adam zadzwonił do niej po tygodniu i zaczęli się spotykać.
Zapytany o to, co mu się spodobało w Magdzie, odpowiada: “To, że tak miło się z nią rozmawiało, że z prawdziwym zainteresowaniem mnie słuchała. Czułem jej ciepło, sympatię do mnie”.
Ta historia ilustruje kolejną psychologiczną prawdę: im bardziej ktoś nas lubi, tym bardziej my lubimy jego. Elliot Aronson w swojej książce “Psychologia społeczna” określa to zjawisko jako samonapędzające się sprzężenie. Prawdopodobnie Magda, myśląc “jaki on przystojny” spojrzała na Adama z uznaniem. Mężczyzna zauważył to i pomyślał: “Ależ ona sympatyczna, tak miło patrzy. I jest inteligentna, bo przecież poznała się na mnie”.
Jeśli więc chcemy zwrócić na siebie czyjąś uwagę, należy mu na początku delikatnie okazać zainteresowanie.

Zmiana nastawienia

Lecz nie wszyscy, którzy się w sobie zakochują, lubili się od początku. Czasem znajomość zaczyna się źle: ją drażni jego zachowanie, on uważa, że ona jest niedzisiejsza. Spierają się o byle drobiazg, by po pewnym czasie przekonać się do siebie, a w końcu pokochać. Działa tu inny mechanizm, który Aronson nazywa teorią zysku i straty.
Kiedy ktoś, kto nas początkowo nie lubił, przekona się do nas i zacznie nam to okazywać, mamy wrażenie, jakbyśmy coś zyskali i w rewanżu sami zaczynamy go lubić. Uczucie to jest nawet silniejsze niż w stosunku do osób, które polubiły nas “od pierwszego wejrzenia”.
Prawdę tę znają mistrzynie uwodzenia. Wiedzą, że dobrze jest z początku stworzyć pozory obojętności wobec zalotów i dopiero z czasem okazać zainteresowanie.
Pamiętajmy jednak, że żyjemy w szybkich czasach: jeśli dwa razy odrzucimy czyjeś zaproszenie na randkę, to szansa, że zaproponuje ja nam po raz trzeci, jest raczej mała.

Przyciąganie podobieństw

Na koniec pozostaje odwieczne pytanie: co ma silniejszą moc wzbudzania uczuć – podobieństwa czy różnice?
Psychologowie raczej nie mają wątpliwości: najbardziej lubimy osoby podobne do nas (jakbyśmy zareagowali, gdyby obiekt naszych westchnień zaczął opowiadać o swoich sympatiach politycznych – zupełnie różnych niż nasze?).
Cenimy sobie podobne przekonania, poglądy i system wartości – dzięki nim możemy znaleźć wspólny język. Lubimy też, gdy ktoś nam przyznaje rację, bo to nas upewnia, że mamy słuszność. Zdarza się nawet, że czyjaś wada staje się w naszych oczach zaletą, jeśli sami mamy podobną cechę.
Choć może się wydawać, że to różnice są bardziej intrygujące, a przez to atrakcyjniejsze, ich rola w łączeniu się ludzi w pary nie została potwierdzona. Zaufajmy więc intuicji, która podpowiada, że bałaganiarz lepsze porozumienie osiągnie z bałaganiarzem niż z pedantem.
Jednak – by uspokoić niepoprawnych romantyków – miłość często wymyka się psychologicznym analizom. Zdarza się, że wszystkie te zbadane naukowo prawidłowości muszą skapitulować wobec nieprzewidywalności ludzkiej natury. I bardzo dobrze...

 

 

 

 

     

 

 

Jak osiągnąć orgazm

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:38

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Jesteś rozgoryczona na niego, bo seks znowu nie dał ci satysfakcji? Są sposoby, by to zmienić.

 

Pieszczoty ważniejsze od orgazmu?!

Wśród narodów bliskich nam kulturowo orgazm jest samym w sobie celem każdego zbliżenia. Jednak narody Wschodu uważają, że szczytowanie to tylko jeden z elementów podniecenia. Akt miłosny ma się koncentrować na jak najdłuższym przeżywaniu przyjemności wynikającej z podniecenia. Powinno ono narastać stopniowo, brać we władanie kolejne fragmenty ciała i duszy. Im dłużej trwają pieszczoty, tym większa radość ze zbliżenia. Dlatego ważne jest wzajemne poznanie sfer erogennych partnera, u każdego innych. Odkrycie miejsc wrażliwych na dotyk jest istotne, bo właściwe ich pobudzenie prowadzi do seksualnego podniecenia, które dla wielu osób jest ważniejsze niż sam stosunek, a nawet orgazm. Zresztą ten można przeżyć głęboko, ograniczając się do pieszczot.

Chwilę przed spełnieniem kochający się ludzie odczuwają, że zalewa ich zniewalająca fala rozkoszy. Niektórzy określają tę chwilę jako moment eksplozji. Wciąż jednak nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje i dlaczego nasze organizmy tak właśnie reagują. A co się dzieje? Zwykle ustaje oddech, serce wyrywa się z piersi, na chwilę przestajemy widzieć, słyszeć, reagować na zapachy. Zanim z ciała nie odpłynie ogromna fala ciepła, tracimy kontakt z rzeczywistością. Po spełnieniu kobieta czuje się niezwykle odprężona. Jest wiele kobiet, dla których niemal wszystkie zbliżenia kończą się osiągnięciem satysfakcji. Ale jest również sporo takich pań, które wciąż jedynie myślą o radosnym przeżywaniu stosunku płciowego. Tym pragniemy podpowiedzieć, co mogą zrobić, by ich marzenia stały się realne.

Wyuczony i wrodzony

Nie ma obowiązującej definicji orgazmu, bo każdy z nas określa go inaczej. Większość twierdzi, że to kulminacyjne stadium podniecenia, które łączy się z fizycznymi i psychicznymi doznaniami. U mężczyzn kończy się zwykle wytryskiem, a u kobiet pulsowaniem lub skurczami pochwy. Bywa, że mruczymy lub głośno wyrażamy zadowolenie. Każdy reaguje inaczej. U kobiet orgazm jest zjawiskiem wyuczonym i najczęściej rozwija się po dwóch latach od rozpoczęcia współżycia. W przypadku 90 proc. mężczyzn wyzwolenie orgazmu jest fizjologiczną reakcją na pobudzenie członka. Oznacza to, że orgazm u panów jest, jak to określają seksuolodzy, fenomenem wrodzonym. Niemniej unikanie rutyny w życiu seksualnym sprzyja osiąganiu coraz intensywniejszych doznań fizycznych i psychicznych.

Kulminacja u niej

Aby kobieta osiągnęła orgazm, konieczne jest nieprzerwane drażnienie jej narządów płciowych. Jeżeli stymulacja zostanie przerwana, nawet w chwili najwyższego podniecenia, orgazm nie nadejdzie. Gdy mężczyzna dotyka szczególnie wrażliwych miejsc na ciele kobiety, a jej sprawia to przyjemność, nabrzmiewają jej piersi, powiększa się i wilgotnieje łechtaczka. To znak, że zbliża się do pierwszej fazy orgazmu – podniecenie osiąga pewien stały poziom. Pod wpływem stymulacji narządów płciowych łechtaczka nadal nabrzmiewa, w pochwie wydziela się więcej śluzu, na ciele może pojawić się tzw. rumieniec seksualny. Za chwilę mięśnie pochwy skurczą się gwałtownie, łechtaczka osiągnie wzwód, a macica uniesie się do góry. Jeśli podniecenie nie minie i pieszczoty nie ustaną, kobieta będzie szczytowała. W jej ciele zajdą charakterystyczne fizjologiczne zmiany: mięśnie pochwy i odbytnicy zaczną rytmicznie pulsować, sutki się naprężą i powiększą, a otoczki piersi ściemnieją i staną się bardziej wyraziste.

Co się dzieje z nim

Mężczyznę pobudza sam widok ciała partnerki lub jej dotyk. Penis sztywnieje, unosi się nad kość łonową, napletek odsłania żołądź, która powiększa się i ciemnieje. Następuje erekcja. W zależności od pobudzania może utrzymywać się długo na tym samym poziomie lub zmniejszać się i zwiększać. Na klatce piersiowej i w dole brzucha zwykle pojawia się rumieniec, który stopniowo obejmuje szyję i twarz. Dochodzi do wytrysku. Wypływ spermy sprawia, że cewka moczowa i zwieracze odbytu kurczą się rytmicznie. Po szczytowaniu członek wiotczeje, mężczyznę ogarnia senność. Niebawem jednak może być gotów do kolejnego aktu, choć wydarzenia rzadko mają tak idealny przebieg.

Skąd te problemy

Mężczyźni rzadko skarżą się na brak orgazmu. Jeśli taki problem się pojawia, zwykle jest skutkiem poważnej choroby ogólnoustrojowej lub wad budowy narządów płciowych. W przypadku kobiet lista powodów nieosiągania orgazmu jest długa. U pań zdrowych w okresie rozrodczym występuje zjawisko nazywane libido owulacyjne. Fizjologicznie to czas owulacji, kiedy organizm jest nastawiony na zapłodnienie. Bywa, że kobieta tylko wtedy chce się kochać i przeżyć orgazm. W innych dniach cyklu seks w ogóle jej nie interesuje. Podobny brak zainteresowania seksem mogą okazywać panie w okresie menopauzy, kiedy spada poziom żeńskich hormonów, czyli estrogenów i progestagenu. Powodem bywają też niedostatki hormonalne spowodowane schorzeniami, jak np. nadczynność czy niedoczynność tarczycy. Kolejną przyczyną jest ból odczuwany w czasie zbliżenia spowodowany suchością pochwy, wadami budowy, przebytymi operacjami. Wtedy pomocy należy szukać u ginekologa. Ogromny wpływ na przeżywanie zbliżenia mają zażywane leki. W tej grupie znajdują się środki psychotropowe czy uspokajające psychikę oraz nasenne (także te sprzedawane bez recepty). Kolejną są preparaty przyjmowane przy schorzeniach onkologicznych, nadciśnieniu czy innych formach zaburzeń układu krążenia. Wśród chorób, które nie pozwalają osiągać satysfakcji ze współżycia, wymienia się cukrzycę, nieleczone nadciśnienie tętnicze, stwardnienie rozsiane, wszystkie postacie depresji, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, schorzenia obarczone bólami oraz stany zapalne.

 

 

 

 

 

 

 

Afrodyzjaki z domowej spiżarni

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:37

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Słynny kochanek wszech czasów Casanova twierdził, że dzięki czekoladzie mógł kochać się całą noc. Podobne właściwości przypisywano truskawkom, soczewicy oraz... marchewce. Czy rzeczywiście jedzenie ma wpływ na nasz apetyt i potencję seksualną? Okazuje się, że tak!

Zadbaj o związki mineralne, zapewniające potencję i płodność

  • Lecytyna - podnosi ilość i jakość spermy.
  • Cynk - umożliwia prawidłowy wzrost i rozwój męskich organów płciowych.
  • Fosfor - pomaga podtrzymać pożądanie i zwiększyć aktywność płciową - jego niedobór wpływa niekorzystnie na produkcję nasienia.
  • Magnez - wspomaga pracę mięśni, przewodzenie impulsów w komórkach nerwowych.
  • Potas ułatwia pracę serca. Jego brak może osłabić popęd seksualny.
  • Na panów silniej działają warzywa strączkowe, miód i jaja.
  • Panie są bardziej pobudzone po np. kokosach, poziomkach lub truskawkach.
  • Wino i czekolada działają bez względu na płeć.

W starożytności wierzono, że pewne produkty zapewniają płodność, dodają energii, wigoru i zwiększają aktywność seksualną. Nazwano je afrodyzjakami od imienia greckiej bogini piękna i miłości - Afrodyty. Stosowane z umiarem (najlepiej działają w niewielkich dawkach!!!) miały wzmacniać organizm, pobudzać, zwiększać płodność i potencję.

Moc czekolady i wina

Od stuleci wino uważano za lekarstwo na stres, bo relaksuje i odpręża, w dodatku pobudza zmysły. Ale nadmiar wysokoprocentowych napojów osłabia popęd i sprawność seksualną. U pań może wywołać kłopoty z nawilżeniem pochwy, a u panów - z erekcją. Choć w pierwszej chwili alkohol sprawia, że krew krąży szybciej, wkrótce osłabia organizm i usypia, zamiast pobudzać. Oprócz czerwonego wina za afrodyzjaki uznaje się zielony likier Chartreuse, brandy z morel, Chateau Yquem, białe porto, wermut i oczywiście szampan. Czekolada działa inaczej. Napój przyrządzony z nasion kakaowca był uważany za silny afrodyzjak (najlepiej działa po spożyciu dużych dawek). Swoją miłosną moc zawdzięcza prawdopodobnie teobrominie, która działa podobnie jak kofeina. Zwiększa wydzielanie neuroprzekaźników - serotoniny, adrenaliny i noradrenaliny - usuwa zmęczenie i poprawia nastrój.

Pobudzające zmysły aromaty

Miłosne dania dla pań miały korzenny aromat. Szczególnie ceniony był anyżek, który delikatnie pobudza organizm, wspomaga trawienie i działa rozkurczowo. Dość podobny zapach dają goździki - od wieków wykorzystywane do przyprawiania gorącej czekolady oraz przyrządzania miłosnych eliksirów, np. grzanego piwa i wina. Kardamon zapieczony z jabłkami w cieście miał pomóc w zdobyciu serca wybranki. Podobnie działał kminek, który uznawano niegdyś za czarodziejskie ziele - podany w napoju wzbudzał wielkie uczucia. Inny składnik miłosnych trunków to kolendra. Sukces w miłosnej grze zapewnić miały trufle, które mają specyficzny zapach feromonów świni. Działają pobudzająco i zwiększają wrażliwość skóry na dotyk. Podobną moc miał seler o zapachu zbliżonym do trufli. Zupa selerowa przybrana świeżymi liśćmi kolendry to znakomity pomysł na danie kolacyjne dla zakochanych. Do przyprawiania deserów znakomita jest wanilia - w kamasutrze uważa się ją za jeden z najsilniejszych afrodyzjaków.

Podniecające kształty

W romantyczny nastrój miały wprowadzić wybrankę szparagi. Ze względu na charakterystyczny (falliczny) kształt uważano je w starożytności za afrodyzjaki. Gotowane na parze, zanurzane w sosie ze stopionego masła, soku cytrynowego i kaparów (koniecznie jedzone palcami!) były doskonałym miłosnym preludium. Sugestywny kształt mają  też banany. Jeden z islamskich mitów mówi, że gdy Ewa i Adam zostali wygnani z raju, okrywali się liśćmi bananowca, a nie figowymi. Przekrojony wzdłuż banan polany sosem z gorzkiej czekolady to deser, któremu nie oprze się żadna kobieta. W romantycznym menu kochanków jest też słodka i odżywcza marchewka. Jej kształt nasuwa pewne erotyczne skojarzenia. Obfituje w witaminy (A, B i C) i minerały. Starożytni podawali marchewkę z kardamonem. Do przygotowania lekkiego miłosnego deseru nadają się poziomki i truskawki. Można też dodać kilka migdałów - symbol płodności, w krajach śródziemnomorskich podaje się je na weselach i chrzcinach.

Dla wzmocnienia i wigoru

Miłosne dania dla panów miały przede wszystkim dodawać im siły. Jaja - symbole płodności i nowego życia są pożywne, wzmacniają organizm i stymulują aktywność seksualną. Podobnie działają fasola, soja i soczewica a także dynia - bogate źródło cynku i beta-karotenu. Bardzo przydatny jest też miód. W dawnych czasach mieszano go z ziołami i podawano jako eliksir miłosny. W Egipcie stosowano go do leczenia impotencji. Bazylia utarta z pomidorami lub orzeszkami pinii (dobrze znany sos pesto) dodaje wigoru. Podobnie działa gałka muszkatołowa i koper. Poprawiają humor i zwiększają energię seksualną u mężczyzn. Przecięta na pół figa budzi ewidentnie seksualne skojarzenia, w dodatku jest bogatym źródłem potasu. Sezam - arabski symbol płodności - zawiera dużo witamin oraz minerałów, w szczególności cynk. Do dziś sporządza się proszek z lawendy, sezamu, imbiru, goździków i gałki muszkatołowej, który wzmaga pożądanie i dodaje sił kochankom.

 

 

Seks w naturze jest pyszny

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:35

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Kochać się można zawsze i wszędzie, ale nie w każdych okolicznościach seks smakuje tak samo. Nikogo jednak przekonywać nie trzeba, że latem igraszki na łonie natury mają wyjątkowy smaczek.

 

Oto kilka łatwych do skopiowania pozycji z Kamasutry

  • Biały tygrys w locie: ona klęczy, opierając głowę o koc lub trawę, on klęczy za nią, obejmując ją w biodrach rękami i wchodząc w nią od tyłu.
  • Małpa śpiewająca na drzewie: mężczyzna siedzi jakby na krześle, w „przykucu”, kobieta siada na jego udach, twarzą ku niemu. Mężczyzna wchodzi w nią, jedna ręką podtrzymując jej pośladki, drugą, dla zachowania równowagi, opierając się o podłoże.
  • Wiosenny osioł: kobieta w skłonie do przodu, dłońmi dotyka swoich stop, mężczyzna stoi za nią, podtrzymując jej biodra. Wchodzi w nią od tyłu.

I to nie tylko dlatego, że jest ciepło i jesteśmy wyluzowani i otwarci na przygody. Również nie tylko dlatego, że szaleją w nas hormony. Powodem nie jest też możliwość robienia tego w miejscach, o których nie pomyślelibyśmy w innej porze roku, np. plaża albo leśna polana. W czym więc tkwi smak wakacyjnego seksu? Oczywiście w różnorodności. Kochając się w plenerze, można skorzystać z tylu wariantów pozycji, wykorzystując przy tym dodatkowo rozmaite naturalne gadżety, że naprawdę długo będzie co wspominać. Seks w naturze, poza niesamowitymi wrażeniami, ma jeszcze jeden ogromny plus, dodaje apetytu na seks, przez co po powrocie z wakacji harce w zaciszu domowej sypialni staną się bardziej podniecające. Na łonie przyrody twoja fantazja prawdopodobnie sama tak rozwinie skrzydła, że cię zaskoczy. Gdyby jednak wyobraźni nie starczyło, skorzystaj z naszych rad.

Na plaży

Jeśli decydujesz się robić to na dzikiej plaży, możesz poszaleć. Każda pozycja, każdy układ, pod warunkiem oczywiście, że akceptowany jednocześnie przez oboje partnerów, jest możliwy. Możecie wypróbować pozycję polinezyjską (ulubiona przez mieszkańców Polinezji). To odmiana pozycji klasycznej, tylko że partnerzy leżą tak, żeby woda obmywała ich od pasa w dół. Przelewające się morskie fale dostarczą obojgu niesamowitych wrażeń. Nieco trudniejszy, ale też ekscytujący, będzie stosunek w wodzie, kiedy ona leży na plecach na materacu, a on stoi przed nią i tak w nią wchodzi. Wymaga to jednak sporej koncentracji, trzeba uważać, aby materac nie odpłynął.
Kochając się w wodzie trzeba pamiętać, że ciąża jest jak najbardziej możliwa. Niektórzy mężczyźni mogą mieć problemy z uzyskaniem erekcji, gdyż woda działa opóźniająco. Jednak, z drugiej strony, niecodzienność miejsca bardzo stymuluje.

W lesie

Jeśli do tej pory nie wypróbowaliście pozycji stojących, to możecie to zrobić w lesie. Pozycje stojące wymagają od partnerów pewnej zręczności, gdyż wprowadzenie penisa do pochwy może okazać się trudne, zwłaszcza gdy ona jest dużo niższa od niego. Z wykorzystaniem drzew mogłoby to się okazać łatwiejsze.
Np. ona może stanąć na jakimś pieńku albo tak oprzeć się o drzewo, żeby jemu łatwiej było unieść ja i, podtrzymując za biodra, dokonać penetracji. A będzie jeszcze łatwiej, gdy on chwyci ją za pośladki. Żeby zapobiec wysuwaniu się członka z pochwy, partnerka powinna trzymać ściśnięte uda.
Las daje ponadto wiele możliwości dla pozycji siedzących. Stosunek na zwalonym pniu lub wzniesieniu, z zarzucaniem partnerowi nóg na ramiona czy oplatanie go udami, z pewnością przyspieszy drogę na szczyt.

Na łące

Już sam odurzający zapach kwiatów i traw może wystarczyć, żeby przeżyć niezapomniany orgazm. A jeśli jeszcze dodać do tego pozycje, niemożliwe albo nie do końca możliwe do zastosowania w sypialni, wrażenia okażą się nie do opisania. Seksuolodzy zaobserwowali, że nawet kobiety, które nie lubią pozycji od tyłu, na łonie natury chętnie tak współżyją. Jeśli na łące nikogo nie ma, można wypróbowywać np. taką pozycję: ona leży na brzuchu z nogami rozchylonymi, on lekko unosi jej ramiona i wchodzi w nią od tyłu. Tak jest intymniej, bo parę zasłaniają trawy i kwiaty. Mężczyzna może też klęczeć, a kobieta na nim siedzi, obejmując go nogami. On wchodzi w nią pieszcząc jednocześnie jej pośladki. Widok łąki, lekki wiaterek rozwiewający jej włosy, szybko prowadzi na szczyty rozkoszy.

W samochodzie lub w...pociągu

Co prawda w aucie można się kochać niezależnie od pory roku, ale statystyka pokazuje, że właśnie podczas wakacji robimy to najczęściej. I naprawdę nie musi to być duży samochód, bo liczy się przede wszystkim fantazja. W aucie doskonale wychodzi seks oralny. Ale uwaga, nigdy nie rób tego osobie, która akurat jest za kierownicą. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zatrzymać samochód w ustronnym miejscu i tam oddać się igraszkom. Można to robić także i tak, że ona siedzi na fotelu w otwartym aucie, a on stoi przed nią na zewnątrz i wchodzi w nią od przodu, przytrzymując jej biodra.
Jeszcze bardziej ekscytujące jest uprawianie seksu w pędzącym pociągu. Jednak musi być spełniony jeden warunek, przedział powinien być pusty, a drzwi na korytarz mają być zamknięte i zasłonięte.

Prawdopodobnie natura sama inspiruje do takiego seksu, jaki w domowych pieleszach trudno sobie wyobrazić. Zasada jest jedna, nie wolno przekraczać granic dobrego smaku.

 

Strach przed kochaniem

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:31

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

zarówno jadłowstręt psychiczny, jak i anoreksja seksualna mają podobne podłoże,

Na przestrzeni ostatnich lat, znacznie zmieniło się podejście kobiet do seksu. Z jednej strony, zmniejszył się strach przed niechcianą ciążą (antykoncepcja), ale z drugiej pojawił się stres, przepracowanie i szereg innych problemów sprawiających, że aktywność seksualna maleje. Z niektórych badań wynika, że 43 proc. kobiet nie przeżywa orgazmu, według moich obserwacji, już ponad 50 proc. Ma większe lub mniejsze problemy z osiąganiem satysfakcji seksualnej.

Anoreksja seksualna dotyczy jednej na 10 kobiet - w wieku do 24 lat oraz siedmiu na 10 powyżej 45 lat. Jak wynika z raportu Vamea przeprowadzonego przez instytut badawczy SMG/KRC, około 17 proc. mężatek nie prowadzi aktywnego życia seksualnego, 41 proc. wdów obywa się bez seksu, 36 proc. panien nie ma partnerów seksualnych a około 46 proc. kobiet skarży się na problemy seksualne.

Tak samo, jak nie da się przekonać anorektyczki, żeby w końcu coś zjadła, a już nie daj Boże przytyła, tak samo nie udaje się namówić anorektyka seksualnego na zbliżenie.

Tysiąc wymówek, jeden powód

Już sama myśl o zbliżeniu jest dla nich koszmarem. Uciekną się do wszystkiego, żeby tylko "odroczyć" konieczności współżycia. Ze wstydu i uporczywego poczucia winy oszukują partnerów. Symulują migreny, problemy z żołądkiem, zmęczenie. Jeśli wymówki co chwila się zmieniają i powtarzają ponad miesiąc, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że twój partner/partnerka ma kogoś innego albo duży problem ze zbliżeniem. Najgorsze, co wtedy możesz zrobić, to mieć do niego/jej pretensje. Tylko szybka pomoc seksuologa wyprostuje podejście do seksu i po pewnym czasie być może wszystko wróci do normy. Jeśli jednak tej pomocy zabraknie, wtedy związek z anorektykiem seksualnym najprawdopodobniej zakończy się rozpadem.
Anoreksja, czy też awersja seksualna dotyka zarówno kobiet jak i mężczyzn. Zdaniem seksuologów, nazywanie współczesnej oziębłości podobnie do jednego z najpoważniejszych zaburzeń odżywiania wcale nie jest przypadkowe.
W tradycyjnej anoreksji chory robi wszystko, żeby nie jeść, w anoreksji związanej ze współżyciem - żeby tylko się nie kochać. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku przyczyną jest zazwyczaj niskie poczucie własnej wartości, kompleksy oraz problemy zawodowe lub emocjonalne. Oziębłość seksualna to często skutek depresji, załamania nerwowego lub stanu permanentnego zmęczenia wywołanego np. przepracowaniem. Czasem jednak źródło choroby leży w molestowaniu, nieudanym związku czy zdeformowanej moralności (np. ślubowanie dziewictwa).

Czas ma znaczenie

Najwięcej wiadomo wprawdzie o oziębłości kobiecej, ale to dlatego, że częściej zgłaszają się one po poradę do specjalisty. W przypadku anorektyczek z Wielkiej Brytanii czy Holandii, na ogół przyczyną ich choroby okazuje się trauma z dzieciństwa - molestowanie seksualne lub rygorystyczne wychowanie. Polskie anorektyczki zaczynają chorować najczęściej pod wpływem problemów z partnerem czy pracą. Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa są źródłem problemów seksualnych dla zaledwie 10 proc. Polek.
Oczywiście, w przeciwieństwie do jedzenia, seks nie jest nam niezbędny do życia. Jednak gdy go zaczyna brakować, organizm staje się bardziej podatny na różnego rodzaju dolegliwości. Osłabieniu ulega układ krążenia i odporność. Drastycznie spada ciśnienie krwi, częstym objawem jest apatia, zniechęcenie i brak sił. Wprawdzie nie ma naukowych dowodów świadczących, że seks przedłuża życie, to wiadomo jednak, że osoby nie współżyjące, skarżą się na więcej problemów zdrowotnych. Dotyczy to m.in. upośledzenia funkcji m.in. narządów rodnych - u kobiet często pojawia się problem z osiągnięciem wilgotności pochwy, u mężczyzn zaburzenia erekcji, a nawet zaburzenia hormonalne. Dlatego warto z anoreksją seksualną walczyć, chociaż powodzenie terapii podobnie jak w anoreksji klasycznej zależy od wielu czynników i nastawienia chorego. Najważniejszym etapem leczenia jest przyznanie się do choroby oraz pokonanie lęków i wstydu. To pierwszy krok, aby znów można było cieszyć się miłością.

6 pytań o antykoncepcję

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:29

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Zwolennicy naturalnej antykoncepcji twierdzą, że karmienie piersią jest jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania ciąży. Jednak wiele kobiet przekonało się, jak zawodny może być to sposób. Gdy zatem nie planujecie teraz kolejnego dziecka, odpowiednio się zabezpieczcie.

 

Zaburzenia żołądkowe moga być przyczyną obniżenia skuteczności tabletek antykoncepcyjnych. Jeśli w ciągu dwóch godzin od zażycia pigułki wystąpią wymioty, biegunka, wchłanianie hormonów jest mniejsze. Wtedy trzeba zażyć jeszcze jedną tabletkę. Gdyby wymioty się powtarzały, nie rezygnuj z pigułki, ale dodatkowo przez siedem dni zabezpieczajcie się prezerwatywą.


Opieka nad niemowlęciem jest bardzo wyczerpująca - nic więc dziwnego, że myśl o ponownej ciąży i o tym, z jakim wysiłkiem jest to związane przeraża cię. Mąż niepokoi się dlaczego unikasz współżycia? Masz wątpliwości, czy możesz stosować antykoncepcję? Przeczytaj odpowiedzi na najczęściej zadawane przez młode matki pytania.

1. Czy karmienie piersią naprawdę chroni przed ciążą?

Karmienie piersią nie daje stuprocentowej pewności, że nie zajdziesz w ciążę. Teoretycznie prolaktyna, hormon odpowiedzialny za laktację, jednocześnie hamuje jajeczkowanie. Ale jest wiele czynników, które mogą zaburzyć to "antykoncepcyjne" działanie prolaktyny: ogólny stan zdrowia kobiety, ze szczególnym uwzględnieniem gospodarki hormonalnej, sposób odżywiania i wreszcie jej indywidualne predyspozycje. Dlatego gdy kobieta karmi niemowlę wyłącznie piersią (nie podaje mu nic innego, nawet do picia), jest zdrowa i nie przyjmuje żadnych leków, w ciągu pierwszych 4 - 5 miesięcy ma małe szanse zajść w ciążę, ale ryzyko takie istnieje. I rośnie ono z każdym tygodniem! Natomiast u pań, które nie karmią piersią lub wcześnie włączyły karmienie mieszane (także, gdy tylko dopajały dziecko), okres niepłodności trwa zazwyczaj do trzech tygodni po porodzie.

2. Jak matka karmiąca może zabezpieczyć się przed kolejną ciążą?

Antykoncepcja powinna być dobrana indywidualnie dla każdej kobiety. Wyboru dokonuje wspólnie z kobietą jej ginekolog. W okresie karmienia piersią nie można stosować wszystkich metod antykoncepcyjnych. Godne polecenia są metody mechaniczne, czyli prezerwatywy i wkładki wewnątrzmaciczne, np. uwalniająca progestagen wkładka wewnątrzmaciczna mirena. Innym zalecanym środkiem antykoncepcyjnym jest tzw. minipigułka, nie zawierająca estrogenu tylko sam gestagen. Przenika on do mleka matki w minimalnych ilościach, a w jeszcze mniejszym stężeniu dociera do dziecka i nie ma na nie żadnego wpływu. W Polsce dostępna jest pod nazwą cerazette. Kobieta po urodzeniu dziecka może też dostawać zastrzyki z gestagenem. Przeciwwskazane jest zaś stosowanie klasycznej tabletki antykoncepcyjnej z estrogenami. Przyjmowanie ich może bowiem doprowadzić do zahamowania laktacji, a estrogeny przechodząc do mleka, będą niekorzystnie działały na organizm dziecka.

3. Jak działa depo-provera i kiedy można stosować ten sposób zabezpieczenia przed ciążą?

Depo-provera to syntetyczna, silniej działająca pochodna progesteronu. Zapobiega dojrzewaniu pęcherzyków Graffa i wstrzymuje jajeczkowanie, a tym samym uniemożliwia zajście w ciążę. Środek podany w zastrzyku domięśniowym uwalnia się powoli, dzięki temu działa długo (zabezpiecza na trzy miesiące, a pełna płodność wraca dopiero po kilku miesiącach od wzięcia ostatniego zastrzyku.). Można go stosować w czasie karmienia piersią, ale dopiero po upływie sześciu tygodni od porodu. Są również inne przeciwwskazania, o których poinformuje cię lekarz.

4. Kiedy po porodzie można założyć tzw. spiralę? Czy taka forma antykoncepcji jest wskazana dla matek karmiących? Czy jest to rozwiązanie raczej dla kobiet, które nie planują więcej dzieci?

Wkładka wewnątrzmaciczna jest metodą antykoncepcji możliwą do zastosowania w czasie karmienia piersią. Decyzja o założeniu spirali powinna być jednak podejmowana wspólnie przez kobietę i jej lekarza. Po cięciu cesarskim najwcześniej można założyć wkładkę po dwunastu tygodniach. Po porodzie fizjologicznym - nawet już w szóstym tygodniu połogu i nie trzeba czekać na pierwszą miesiączkę. Wkładka zapobiega ciąży zaraz po założeniu. Może być usunięta w dowolnym czasie i nie ma ujemnego wpływu na płodność. Część lekarzy kwestionuje odwracalność tej metody, ponieważ u kobiet ją stosujących częściej niż u innych dochodzi do zapalenia w miednicy małej (a przedłużający się stan zapalny może niekorzystnie wpływać na płodność), rośnie też ryzyko wystąpienia ciąży pozamacicznej.

5. Kiedy po urodzeniu dziecka kobieta może zacząć stosować antykoncepcję hormonalną?

Jeśli kobieta nie karmi piersią, może stosować antykoncepcję hormonalną zaraz po połogu. Natomiast gdy karmi, może zastosować klasyczną tabletkę antykoncepcyjną, zawierającą estrogen i progesteron, dopiero po odstawieniu dziecka od piersi - zaczyna wtedy zażywać pigułki od najbliższego krwawienia.

6. Czy tabletkę postinor-duo można zastosować karmiąc piersią?

Postinor-duo to pigułka stosowana jako tzw. antykoncepcja awaryjna. Oznacza to, że kobieta może ją zażyć do 72 godzin po stosunku, jeśli podejrzewa, że zbliżenie może zaowocować nieplanowaną ciążą. Środek zadziała tym skuteczniej, im szybciej kobieta go przyjmie. W czasie karmienia piersią można zastosować postinor-duo, ale należy pamiętać, że tę formę antykoncepcji powinno się traktować wyjątkowo, jako ratunek w nagłych sytuacjach, a nie jako metodę do stałego stosowania.

 

Wskaźnik Pearla

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:27

Synonimy: metoda rytmu, kalendarzyk małżeński, metoda Ogino-Knausa

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:24

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Polega na unikaniu współżycia w czasie dni uważanych za płodne.
W chwili obecnej uważana jedynie za podstawę teoretyczną do stosowania innych metod.

Dni płodne wyznaczamy opierając się na następujących założeniach:

  • jajeczkowanie następuje na 14 dni przed miesiączką z możliwością wystąpienia 2 dni wcześniej lub później.
  • plemniki są zdolne do zapłodnienia przez około 48 do 72 godzin od stosunku (ejakulacji)
  • komórka jajowa żyje około 24 godzin po owulacji
WYZNACZANIE DNI PŁODNYCH
  1. Należy notować długości 6 - 12 cykli (im więcej tym lepiej)
  2. Spośród obserwowanych cykli należy wybrać dwa : najdłuższy i najkrótszy.
  3. Aby otrzymać pierwszy dzień płodny cyklu odejmujemy od ilości dni najkrótszego cyklu 18 dni.
  4. Dni cyklu (od pierwszego dnia miesiączki) poprzedzające pierwszy dzień płodny uznajemy za niepłodne.
  5. Aby otrzymać ostatni dzień płodny cyklu należy od ilości dni najdłuższego cyklu odjąć 11 dni.
  6. Dni występujące po ostatnim dniu cyklu (aż do miesiączki) uznajemy za niepłodne.
 PRZYKŁAD
  1. Zaobserwowaliśmy cykle o ilościach dni: 28,29,28,27,29,30
  2. Najdłuższy cykl 30 dni, najkrótszy cykl 27 dni.
  3. 27-18=9 dziewiąty dzień cyklu jest więc pierwszym dniem płodnym.
  4. Dni od początku miesiączki aż do 8 dnia włącznie uznajemy za niepłodne.
  5. 30-11=19 dziewiętnasty dzień cyklu jest ostatnim dniem płodnym.
  6. Dni cyklu poczynając od 20 aż do pierwszego dnia miesiączki uznajemy za niepłodne.
WNIOSEK:

W celu uniknięcia poczęcia należy unikać współżycia między dziewiątym a dziewiętnastym dniem cyklu (z tymi dniami włącznie)

Komu można polecić:

Metoda ta wymaga ogromnej samodyscypliny oraz współpracy obojga partnerów. Nadaje się ona dla kobiet miesiączkujących regularnie i prowadzących unormowany i spokojny tryb życia.

Komu nie można polecić:

Metoda ta nie jest polecana kobietom miesiączkującym nieregularnie, prowadzących nieuregulowany, stresujący tryb życia; bezpośrednio po porodach i poronieniach, w czasie chorób i podróży

Zalety:
  • nie wymaga stosowania żadnych dodatkowych środków
  • całkowicie obojętna dla zdrowia
  • dopuszczona i akceptowana przez Kościół Katolicki
Wady:
  • konieczność powstrzymywania się do współżycia
  • wysoki współczynnik Pearla czyli zawodność
  • metoda te jest już uznawana za historię (opracowana w latach 1932-34), a nie za godne polecenia zabezpieczenie.

Antykoncepcja ratunkowa

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:23

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

metody naturalne i sztuczne:)

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:21

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Jedyny dostępnym w Polsce preparatem z grupy hormonalnej antykoncepcji stosowanej po stosunku  (tzw. „pigułka po” lub też  „after morning pills”) jest Postinor Dou. Do nabycia w większości aptek jako lek pełnoplatny (nie jest fundowany przez NFZ) i tylko na receptę.

Wbrew panującemu przekonaniu receptę na Postinor Duo może wypisać KAŻDY lekarz, w tym lekarz stomatolog lub lekarz weterynarii.

Opakowanie zawiera 2 tabletki i kosztuje ok. 55-85 PLN.

Jego działanie opiera się na zwiększonej dawce progestagenu

Każda tabletka zawiera dawkę 750 µg levonorgestrelu, syntetycznego progestagenu.

Dawka 750µ jest porównywalna z dawką progestagenu zawartą w 3 tradycyjnych tabletkach antykoncepcyjnych.

Działa następująco:

  • opóźniania proces owulacji (jeśli jeszcze do niego nie doszło)
  • zagęszcza śluz w szyjce macicy, co utrudnia dostęp plemnikom.
  • utrudniani zagnieżdżenie zapłodnionej komórce jajowej (jeśli do zapłodnienia doszło) - działanie poronne.


Choć uważa się, że Postinor Duo podany w czasie do 72 godzin po stosunku może mieć działanie wczesnoporonne to jednak zastosowany we wczesnej ciąży (w późnej tym bardziej) nie jest lekiem poronnym.  Zawarty w nim levonorgestrel należy bowiem do grupy tzw. progestagenów  (od greckiego gestos - ciąża) czyli hormonów wspierających ciążę.

Stosowanie:

W przypadku stosunku bez zabezpieczenia należy przyjąć 1 tabletkę, jak najwcześniej po stosunku, jednak nie później niż 72 godziny. Późniejsze przyjęcie tabletki znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo powodzenia. Jeśli przyjęcie pierwszej tabletki nastąpiło później niż 1 godzinę po stosunku, to po 12 godzinach należy przyjąć drugą tabletkę.
Po kilku dniach może wystąpić krwawienie przypominające miesiączkę. Miesiączka może jednak wystąpić w swoim terminie, może się też opóźnić i pojawić w dowolnym momencie aż do terminu następnej miesiączki.

Należy pamiętać, że jest to forma antykoncepcji awaryjnej i nie należy przyjmować więcej niż 4 tabletek w ciągu jednego cyklu.

Skutki uboczne:

  • nudności i wymioty
  • bóle i zawroty głowy
  • uczucie rozbicia
  • uczucie „opuchnięcia”
  • napięcie w sutkach
  • obrzęki

Przeciwwskazania:

  • ciąża
  • zakrzepowe zapalenie żył
  • udar mózgu
  • karmienie piersią
  • zespoły zatorowo-zakrzepowe
  • ciężka niewydolność wieńcowa
  • łagodne lub złośliwe nowotwory wątroby
  • niewydolność wątroby
  • anemia sierpowatokrwinkowa
  • niedobór antytrombiny III

 

Metody sztuczne

 

Do tzw. sztucznych metod zapobiegania ciąży zaliczamy następujące:

  • antykoncepcja wewnątrzmaciczna
  • antykoncepcja hormonalna
  • techniki współżycia
  • metody mechaniczne
  • metody chemiczne


Mechanizm działania metod sztucznych przebiega kilkutorowo i polega na:

  • Zapobieganiu przenikaniu plemników do pochwy i/lub szyjki macicy: metody mechaniczne, metody chemiczne, antykoncepcja hormonalna, technika współżycia
  • Niszczeniu plemników które już dostały się do pochwy: metody chemiczne, antykoncepcja wewnątrzmaciczna
  • Zapobieganiu zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej w macicy: antykoncepcja wewnątrzmaciczna, antykoncepcja hormonalna
  • Zapobieganiu uwalnianiu komórek jajowych: antykoncepcja hormonalna

 

Metody naturalne

 

Polegają na powstrzymywaniu się od współżycia w dni, które na podstawie poszczególnych metod, określone zostają jako płodne. Ich nazwa pochodzi od faktu, że nie wymagają stosowania dodatkowych substancji czy urządzeń.
Czy sam fakt powstrzymywania się od współżycia można uznać za naturalny pozostawiamy do decyzji czytelnikom.

Tabletki antykoncepcyjne

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:19

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Tabletki antykoncepcyjne zawierające estrogen i progesteron w różnych dawkach w zależności od ich typu i rodzaju. Najskuteczniejsza w chwili obecnej szeroko dostępna metoda antykoncepcyjna.

Zasada działania:

Podawanie jednocześnie estrogenów i progestagenów daje łączny efekt w postaci:

  • blokowania owulacji - w prawie 100% przypadków owulacja nie występuje
  • zagęszczanie śluzu szyjkowego - śluz szyjkowy staje się nieprzepuszczalny dla plemników
  • zmiana budowy endometrium - błona śluzowa macicy nie jest w stanie przyjąć zapłodnionej komórki jajowej (w przypadku gdyby w jakiś sposób doszło do zapłodnienia nie dojdzie do implantacji, czyli zagnieżdżenia się zarodka w macicy)
  • zwolnienie transportu jajowodowego - wydłuża się czas do spotkania komórki jajowej i plemników, a jak wiadomo czas życia komórki jajowej jest dość krótki, im później się spotkają tym mniejsza szansa na zapłodnienie.

Podział

Tabletki hormonalne dwuskładnikowe można podzielić na kilka grup ze względu na zawartość hormonów w poszczególnych tabletkach tego samego opakowania.
Zmiana zawartości hormonów w poszczególnych tabletkach tego samego opakowania miała być bardziej naturalna, miała naśladować naturalne wahania hormonów w czasie cyklu. Okazało się jednak, że wahania poziomów hormonów są źle tolerowane sporą grupę kobiet, a obecność kilku rodzajów tabletek w opakowaniu powoduje komplikacje w zrozumieniu przez pacjentki sposobu właściwego ich stosowania, a co za tym idzie częste błędy i związany z tym wzrost wskaźnika Pearla.

  • Tabletki jednofazowe (monofazowe) - wszystkie tabletki w opakowaniu zawierają taką samą ilość hormonów, taka jest większość dostępnych na rynku preparatów (między innymi Yasmin, Jeanie, Cilest, Harmonet, Logest, Minulet)
  • Tabletki dwufazowe - w opakowaniu są dwa rodzaje tabletek z różną zawartością hormonów. Pierwsze tabletki zawierają same estrogeny, lub z niewielką ilością progestagenów, a drugie tabletki estrogeny i progestageny. Pacjentka przyjmuje kolejno tabletki serii pierwszej, a następnie po ich zakończeniu tabletki serii drugiej po których następuje 7 dni przerwy (dostępny w Polsce z tej grupy Anteovin)
  • Tabletki trójfazowe - w opakowaniu znajdują się trzy rodzaje tabletek z różną zawartością hormonów. Środkowa seria zawiera najczęściej zwiększoną dawkę estrogenów, a kolejne serie zawierają coraz większe dawki progestagenów.

Zalety:

  • bardzo wysoka skuteczność antykoncepcyjna - wskaźnik Pearla 0,01-0,02
  • metoda wygodna w użyciu - brak związku z aktywnością seksualną
  • wysoka odwracalność efektu antykoncepcyjnego - już od następnego cyklu
  • zmniejszenie krwawień miesiączkowych oraz dolegliwości związanych z zespołem napięcia przedmiesiączkowego
  • zmniejszenie ryzyka wystąpienia ciąży pozamacicznej i torbieli jajnika
  • zmniejszenie ryzyka wystąpienia raka jajnika, raka endometrium (błony śluzowej macicy), oraz nowotworów łagodnych piersi
  • zmniejszenie częstości występowaniu zapaleń miednicy mniejszej (PID)
  • wzrost regularności cykli

Wady:

  • możliwość wystąpienia skutków ubocznych i związanych z nimi działań niepożądanych
  • możliwość obniżenia skuteczności podczas przyjmowania niektórych leków
  • nie chronią przed chorobami przenoszonymi drogą płciową
  • konieczność regularnego przyjmowania może być dla niektórych kłopotliwa

 Przeciwwskazania:

  • ciąża
  • nadciśnienie tętnicze
  • choroba zatorowo-zakrzepowa u pacjentki i w rodzinie
  • choroba niedokrwienna serca
  • choroby układu krążenia u pacjentki i w rodzinie
  • zaburzenia krzepliwości
  • choroby wątroby - wzw, marskość, stłuszczenie
  • zaawansowana lub długotrwała cukrzyca
  • bóle migrenowe powodujące ogniskowe objawy neurologiczne
  • krwawienia z dróg rodnych z nie znanych przyczyn
  • długotrwałe unieruchomienie
  • planowane zabiegi chirurgiczne
  • palenie papierosów - szczególnie u pacjentek po 35 roku życia

 

Postinor Duo


Jedyny dostępnym w Polsce preparatem z grupy hormonalnej antykoncepcji stosowanej po stosunku  (tzw. „pigułka po” lub też  „after morning pills”) jest Postinor Dou. Do nabycia w większości aptek jako lek pełnoplatny (nie jest fundowany przez NFZ) i tylko na receptę.

Wbrew panującemu przekonaniu receptę na Postinor Duo może wypisać KAŻDY lekarz, w tym lekarz stomatolog lub lekarz weterynarii.

Opakowanie zawiera 2 tabletki i kosztuje ok. 55-85 PLN.

Jego działanie opiera się na zwiększonej dawce progestagenu

Każda tabletka zawiera dawkę 750 µg levonorgestrelu, syntetycznego progestagenu.

Dawka 750µ jest porównywalna z dawką progestagenu zawartą w 3 tradycyjnych tabletkach antykoncepcyjnych.

Działa następująco:

  • opóźniania proces owulacji (jeśli jeszcze do niego nie doszło)
  • zagęszcza śluz w szyjce macicy, co utrudnia dostęp plemnikom.
  • utrudniani zagnieżdżenie zapłodnionej komórce jajowej (jeśli do zapłodnienia doszło) - działanie poronne.


Choć uważa się, że Postinor Duo podany w czasie do 72 godzin po stosunku może mieć działanie wczesnoporonne to jednak zastosowany we wczesnej ciąży (w późnej tym bardziej) nie jest lekiem poronnym.  Zawarty w nim levonorgestrel należy bowiem do grupy tzw. progestagenów  (od greckiego gestos - ciąża) czyli hormonów wspierających ciążę.

Stosowanie:

W przypadku stosunku bez zabezpieczenia należy przyjąć 1 tabletkę, jak najwcześniej po stosunku, jednak nie później niż 72 godziny. Późniejsze przyjęcie tabletki znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo powodzenia. Jeśli przyjęcie pierwszej tabletki nastąpiło później niż 1 godzinę po stosunku, to po 12 godzinach należy przyjąć drugą tabletkę.
Po kilku dniach może wystąpić krwawienie przypominające miesiączkę. Miesiączka może jednak wystąpić w swoim terminie, może się też opóźnić i pojawić w dowolnym momencie aż do terminu następnej miesiączki.

Należy pamiętać, że jest to forma antykoncepcji awaryjnej i nie należy przyjmować więcej niż 4 tabletek w ciągu jednego cyklu.

Skutki uboczne:

  • nudności i wymioty
  • bóle i zawroty głowy
  • uczucie rozbicia
  • uczucie „opuchnięcia”
  • napięcie w sutkach
  • obrzęki

Przeciwwskazania:

  • ciąża
  • zakrzepowe zapalenie żył
  • udar mózgu
  • karmienie piersią
  • zespoły zatorowo-zakrzepowe
  • ciężka niewydolność wieńcowa
  • łagodne lub złośliwe nowotwory wątroby
  • niewydolność wątroby
  • anemia sierpowatokrwinkowa
  • niedobór antytrombiny III

 

Metody sztuczne

 

Do tzw. sztucznych metod zapobiegania ciąży zaliczamy następujące:

  • antykoncepcja wewnątrzmaciczna
  • antykoncepcja hormonalna
  • techniki współżycia
  • metody mechaniczne
  • metody chemiczne


Mechanizm działania metod sztucznych przebiega kilkutorowo i polega na:

  • Zapobieganiu przenikaniu plemników do pochwy i/lub szyjki macicy: metody mechaniczne, metody chemiczne, antykoncepcja hormonalna, technika współżycia
  • Niszczeniu plemników które już dostały się do pochwy: metody chemiczne, antykoncepcja wewnątrzmaciczna
  • Zapobieganiu zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej w macicy: antykoncepcja wewnątrzmaciczna, antykoncepcja hormonalna
  • Zapobieganiu uwalnianiu komórek jajowych: antykoncepcja hormonalna

Metoda Yuzpe

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:18

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

W przypadku stosunku bez zabezpieczenia, w sytuacji awaryjnej, gdy nie macie pod ręką Postinoru , lub nie stać Was na tak drogi preparat, można wykorzystać zwykłe dwuskładnikowe tabletki antykoncepcyjne dostępne na naszym rynku. Należy jak najwcześniej po stosunku (jednak nie później niż 72 godziny) przyjąć 2 tabletki preparatu Gravistat 250 lub 4 tabletki jednego z poniżej wymienionych preparatów:

  • Gravistat 125
  • Microgynon
  • Minisiston
  • Rigevidon
  • Stediril 30

Po 12 godzinach procedurę należy powtórzyć.

Ta zwiększona dawka hormonów:

  • hamuje uwalnianie komórki jajowej
  • zagęszcza śluz szyjkowy utrudniając drogę plemnikom
  • utrudnia zagnieżdżenie się zarodka (działanie poronne) Nie należy stosować jako rutynowej antykoncepcji.

Należy pamiętać o komponencie poronnej działania tej metody

Pigułka poronna może stać się antykoncepcyjną

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:16

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

 

Pigułka wczesnoporonna RU-486 może stać się nowym doustnym lekiem antykoncepcyjnym - wynika z najnowszych brytyjskich badań, o których informuje pismo "Human Reproduction".
Obecnie stosowane hormonalne pigułki antykoncepcyjne zawierają najczęściej dwa żeńskie hormony płciowe - estrogen i progesteron. Jednak wiele kobiet nie decyduje się na te leki ze względu na to, że długotrwałe zażywanie estrogenów powiązano z wyższym ryzykiem raka piersi. Z kolei pigułki zawierające wyłącznie progesteron, choć skutecznie blokują jajeczkowanie, to powodują nieregularne miesiączki i krwawienia.

Tabletka wczesnoporonna zawiera syntetyczny steryd - mifepriston, który działając na te same receptory, co progesteron, zapobiega zagnieżdżeniu się zarodka w błonie śluzowej macicy. Podanie RU-486 dzień po stosunku płciowym nie pozwala na rozwój ciąży. Nie jest to jednak metoda antykoncepcyjna, gdyż nie zapobiega samemu procesowi zapłodnienia.

Naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu uważają jednak, że lek ten może być stosowany jako doustna antykoncepcja hormonalna, bowiem zażywany codziennie hamuje również proces owulacji.

Zespół kierowany przez Davida Bairda przez 24 tygodnie podawał 73 kobietom 5 miligramów mifepristonu dziennie. Dla porównania, grupa 23 pacjentek stosowała równolegle pigułki antykoncepcyjne zawierające wyłącznie progesteron (w ilości 0,03 mg).

Okazało się, że obie pigułki skutecznie zapobiegały niechcianej ciąży, ale kobiety stosujące mifepriston miały znacznie mniej nieregularnych krwawień i plamień, niż kobiety zażywające progesteron

Metody mechaniczne

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 19:14

Bajka o uczuciach

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:59

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.

Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc.

Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam - odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry Humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.

Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...

Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! - powiedział nieznajomy starzec. Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać, kim jest jej wybawca.

Miłość bardzo chciała się dowiedzieć, kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas - odpowiedziała Wiedza.
- Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?
- TYLKO CZAS ROZUMIE, JAK WAŻNYM UCZUCIEM W ŻYCIU KAŻDEGO CZŁOWIEKA JEST MIŁOŚĆ - odrzekła Wiedza.

 

CHOROBOWE PRZYCZYNY BÓLÓW MENSTRUACYJNYCH

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:50

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE      Bolesne miesiączki mogą być spowodowane przez choroby dróg rodnych:
     
     - chroniczne zapalenia narządów rodnych (stany zapalne przydatków tj. jajników, jajowodów i więzadeł macicy),
     - podśluzówkowe i śródścienne mięśniaki macicy,
     - endometriozę,
     - raka macicy.
     
     Chroniczne zapalenie narządów rodnych
     Przyczyną stanów zapalnych narządów rodnych (potocznie chorób kobiecych) są drobnoustroje chorobotwórcze – najczęściej chlamydia lub grzyby. Zwłaszcza przy osłabionej lokalnej odporności (po antybiotykoterapii) infekcji mogą ulec: pochwa, szyjka macicy i przydatki. Nieco rzadziej występuje stan zapalny przymacicz tj. aparatu więzadłowo-wieszadłowego macicy i błony śluzowej macicy. (stany zapalne przydatków i przymacicz). Szczególnie często spotyka się stan zapalny pochwy i zapalenie szyjki macicy.
     
     Stan zapalny pochwy i zapalenie szyjki macicy
     Chociaż leczenie zapalnej infekcji pochwy jest dość proste, bowiem polega na miejscowym stosowaniu środków bakteriobójczych, grzybobójczych, odkażających lub przeciwzapalnych to często dochodzi do nawrotów grzybiczego zapalenia pochwy. Jego leczenie jest długotrwałe i żmudne. Zapalenie szyjki macicy są najczęstszą chorobą narządów płciowych kobiety. Źródłem zakażenia jest pochwa, skąd infekuje szyjkę macicy bogata flora bakteryjna lub wirusowa. Zapalenie jest trudne do wykrycia, gdyż nie daje objawów bólowych, świądu lub pieczenia. Jedynym objawem są upławy oraz obraz we wzierniku - jeżeli doszło do infekcji, jest ona zaczerwieniona, niekiedy lekko przerośnięta. Leczenie jest miejscowe i polega na stosowaniu odkażających przeciwbakteryjnych i przeciwzapalnych gałek, tabletek lub żeli. Sporadycznie stosuje się antybiotyki lub sulfonamidy.
     
     Przewlekły stan zapalny przydatków
     Przydatki to wspólna nazwa jajników, jajowodów i więzadeł macicy. Organy te leżą tuż przy sobie, toteż w stanach zapalnych zazwyczaj razem są objęte chorobą. Do zapalenia dochodzi najczęściej wskutek inwazji bakterii z pochwy poprzez macicę do przydatków. Kobieta odczuwa wtedy silny ból w dole brzucha, ma wysoką temperaturę, czasami wymioty, zdarzają się też omdlenia. Niekiedy nawet można stwierdzić objawy zapalenia otrzewnej. Ze zrozumiałych względów bolesność miesiączki jest sumą objawów zapalenia przydatków i skutków intensywnych skurczów macicy. Przewlekłe zapalenie przydatków jest najczęściej procesem zejściowym zapalenia ostrego. W jego wyniku dochodzi do powstania zrostów przydatków z okolicznymi tkankami. Same zrosty mogą powodować ból. Leczenie przewlekłego ( jak i ostrego) zapalenia przydatków polega na ogólnym i dopochwowym podawaniu antybiotyków lub sulfonamidów oraz środków przeciwbólowych.
     
     Po złagodzeniu objawów zaleca się często stosowanie tamponów borowinowych.
     
     Mięśniaki macicy a bolesność miesiączki
     U co 5-tej kobiety mającej mięśniaki nie występują żadne dolegliwości. Pozostałe skarżą się jednak często na obfite, ze skrzepami krwi, bolesne i przedłużone krwawienia miesięczne (zagrażające niedokrwistością!). Jak też na nieregularne, międzymiesiączkowe krwawienia oraz plamienia z dróg rodnych. Ponadto mogą pojawić się bóle w dole brzucha lub parcia w tej okolicy. Dolegliwości te są wynikiem ucisku guzów na narządy sąsiednie. I tak mięśniaki, uciskając na pęcherz i cewkę moczową, mogą spowodować zaleganie moczu, zapalenia tych narządów i napadowe nietrzymanie moczu (wyciekanie moczu kropelkami z przepełnionego pęcherza). Ucisk na moczowody może doprowadzić nawet do wodonercza i zaburzeń czynności nerek. Wynikiem ucisku na odbytnicę są zaparcia, rzadko nawet niedrożność jelit. Niekiedy występują bóle o charakterze rwy kulszowej.
     
     Objawy bólowe i obfite krwawienia z powodu mięśniaków tłumaczy się:
     - trudnościami z niezbędnym fizjologicznie obkurczaniem się ścian macicy, dzięki czemu złuszcza się błona śluzowa (endometrium), w której nie zagnieździła się komórka jajowa.
     
     - z wydłużonym gojeniem się miejsc po złuszczonej błonie śluzowej
     
     - zaburzeniami hormonalnymi często współistniejącymi z mięśniakami.
     
     Przypomnijmy - przyczyną powstania mięśniaków mogą być zaburzeniach neurowegetatywne, jednak najczęściej wywołują je wysokie stężenie estrogenów w organizmie kobiety. Wskazuje na to fakt, że mięśniaki nie występują przed okresem dojrzewania. Jednocześnie w okresie wygasania czynności jajników, (między 45. a 55. rokiem życia), gdy maleje wytwarzanie estrogenów - nie tworzą się już nowe guzy, a istniejące już nie powiększają się lub nawet ulegają zmniejszeniu.
     
     Jeśli miesiączki są obfite przyczyną może być endometrioza
     Błonę śluzową wyściełającą wnętrze macicy nazywa się łacińskim słowem endometrium. Słowo endometrioza to już nazwa choroby, w przebiegu której fragmenty tej błony przedostają się z macicy do jamy brzusznej i „przyrastają” do jajników lub innych narządów. Inna nazwa tej choroby to zewnętrzna gruczolistość macicy. W cyklu miesiączkowym ogniska endometriozy podlegają tym samym przemianom hormonalnym, co endometrium macicy. Toteż rosną i krwawią podczas miesiączki równolegle wraz z błoną śluzową macicy – dając znacznie większą powierzchnię krwawień.
     
     Endometrioza i bolesność miesiączki
     Skutkiem przyrostu powierzchni endometrium są obfitsze krwawienia oraz proporcjonalnie silniejsze bóle menstruacyjne. Krwawienia z ognisk endometriozy powodują podrażnienie otrzewnej oraz rozciąganie okolicznych tkanek,co wyzwala silny ból brzucha. Niekiedy krew z miejsc gdzie wszczepiło się endometrium nie ma odpływu, co powoduje powstawanie lokalnych stanów zapalnych i torbieli pogłębiających bolesność. Przy bardzo zaawansowanej gruczolistości dochodzi do tworzenia się twardych zrostów, które zniekształcają zajęte schorzeniem narządy. Choroba ta często występuje u kobiet między 25. a 40. rokiem życia. Uwaga! Nie leczona endometrioza w 30-40% przypadków bywa przyczyną niepłodności.
     
     Rak trzonu macicy (rak endometrium) a bolesność miesiączki
     Najczęstsze objawy raka endometrium to: ropne upławy, nieregularne krwawienia, plamienia międzymiesiączkowe u kobiet w okresie rozrodczym oraz krwawienia pomenopauzalne. Silne bóle w dole brzucha występują dopiero w raku zaawansowanym. Należy zauważyć, że rak trzonu macicy występuje najczęściej po menopauzie, u kobiet powyżej 50 roku życia, z najwyższą zapadalnością w przedziale wiekowym 55-70 lat. Tylko10-15 % przypadków raka trzonu macicy rozwija się u kobiet przed menopauzą i jest to zazwyczaj wynikiem długotrwałych cykli bezowulacyjnych. Każda kobieta, u które występują nieregularne krwawienia z dróg rodnych i/lub inne wymienione wyżej objawy wymaga diagnostyki obejmującej badanie ginekologiczne oraz biopsję diagnostyczną (tzw. abrazję) endometrium wraz z wyłyżeczkowaniem kanału szyjki macicy. Podstawą rozpoznania raka endometrium jest badanie mikroskopowe pobranych tkanek z błony śluzowej macicy
     

Miesiączka - Przyczyny bolesnej miesiączki

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:47

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE Comiesięczne krwawienia z pochwy powodują u kobiet ogólny dyskomfort oraz charakterystyczne bóle w okolicy podbrzusza związane najczęściej ze skurczami macicy występującymi podczas menstruacji.
     
     TYPOWE OBJAWY OKOŁOMIESIĄCZKOWE
     
     Ból miesiączkowy
     Miesiączka (menstruacja, okres) to powtarzające się co miesiąc kilkudniowe krwawienie z dróg rodnych występujące u dojrzałych biologicznie kobiet do 45.- 50. roku życia. Krwawienie menstruacyjne spowodowane jest fizjologiczną zmiennością wydzielania żeńskich hormonów płciowych, co w określonym momencie cyklu miesięcznego powoduje złuszczanie się i wydalanie przez pochwę fragmentów błony śluzowej jamy trzonu macicy, w której nie zagnieździło się zapłodnione jajo płodowe. W dniach comiesięcznego krwawienia prawie wszystkie kobiety odczuwają specyficzne dolegliwości przejawiające się bólami w okolicy krzyżowej, w podbrzuszu, jak też bolesne skurcze macicy.
     
     Czy ból jest naturalną przypadłością miesiączkowania?
     Zmienność stężenia żeńskich hormonów w cyklu miesiączkowym jest naturalną cechą fizjologii kobiecej. Organizm kobiety pod wpływem tych zmian ma zaprogramowane comiesięczne złuszczanie się błony śluzowej macicy, co odsłania krwawiącą i bolesną tkankę wyściółkę mięśniową. Jeżeli dolegliwości bólowe pojawiają się tuż przed samą menstruacją, trwają krótko (do dwóch dni) i nie są zbyt dokuczliwe kobieta może je uznać za naturalną dolegliwość fizjologiczną i nie podejmować żadnego leczenia. Problemem jest wysokie nasilenie bólu i długi czas objawów.
     
     Jak to się zaczyna?
     Bolesność miesiączki pojawia się zazwyczaj pierwszego dnia krwawień z pochwy. Zwykle drugiego dnia ból łagodnieje i zanika. Czasem pojawia się w przeddzień miesiączki i ustępuje, gdy krwawienie staje się obfitsze. Znacznie rzadziej trwa przez całą miesiączkę. Warto w tym miejscu wspomnieć o innej przypadłości bólowej – zespole napięcia miesiączkowego.
     
     Typowe objawy bólowe miesiączki
     Ból menstruacyjny objawia się skurczami i kolkami w dole brzucha i miednicy. Ból ten może też promieniować na całe podbrzusze i okolice lędźwiowe. Natężenie bólu jest bardzo różne u różnych kobiet, a nawet u tej samej kobiety może się zmieniać. Czasem jest to zwykłe odczucie „ciężaru” w podbrzuszu, a niekiedy jest to nie do zniesienia dominujący, ciągły ból, który zmusza do położenia się do łóżka.
     
     Indywidualne objawy towarzyszące bólom miesiączkowym
     Niektóre kobiety odczuwają wyłącznie bóle skurczowe w podbrzuszu, natomiast u pozostałych miesiączce towarzyszą bóle głowy, bóle krzyża, wstręt do jedzenia, mdłości, wymioty, poczucie zmęczenia, depresja itp. Mogą też pojawić się zaburzenia pokarmowe, kłopoty z oddawaniem stolca i biegunki. Mówimy wówczas o pełnoobjawowym zespole bolesnego miesiączkowania.
     
     Zagrożenie niedokrwistością
     Kiedy bolesnym miesiączkom towarzyszą obfite krwawienia, dochodzi często do rozwoju niedokrwistośc i z niedoboru żelaza, które jest istotnym składnikiem hemoglobiny – barwnika zawartego w krwinkach czerwonych (erytrocytach). Kobieta może wtedy odczuwać osłabienie, łatwe męczenie, duszność, przyspieszenie tętna, bóle głowy. Może również zaobserwować u siebie częstsze infekcje na skutek spadku odporności, bladość skóry i śluzówek, suchość i łuszczenie się skóry, łamliwość paznokci oraz wypadanie włosów. Znacznego stopnia anemia może nawet doprowadzić do niewydolności układu krążenia.
     
     Pełnoobjawowe objawy okołomiesiączkowe:
     Oddajmy głos jednej z milionów cierpiących co miesiąc bardziej, niż inne: „… większość moich koleżanek nie cierpiało nigdy w TE dni tak jak ja – osoba całkiem zdrowa! Ja na 2-3 dni muszę się całkowicie wyłączyć z życia. Moje objawy to 12 godzin wymiotów, 12 godzin snu i 24 godziny dochodzenia do siebie. Takie objawy miałam przez dobre 15 lat ostatnich lat. Teraz ból jest mniej dolegliwy, ale nadal miesiączka kładzie mnie do łóżka - a każdy ruch wywołuje wymioty..”
     
     Wiek i ból miesiączkowy
     Bolesne miesiączkowania niekiedy zanika wraz z wiekiem. Decydować o tym może np. przejście pierwszego porodu. U kobiety przed porodem silnie zaciśnięta szyjka macicy może być naturalną przeszkodą utrudniającą odpływ krwi menstruacyjnej. Kiedy szyjka się rozwiera krew wypływa i ból ustępuje. Poród drogami natury powoduje zwykle silne rozciągnięcie szyjki macicy, która od tego momentu pozostaje stale rozwarta. Zaobserwowano, że wśród wieloródek jest zdecydowanie mniej cierpiących na bolesne menstruacje.
     
     PRZYCZYNY BÓLU MIESIĄCZKOWEGO
     
     Przyczyna nasilonych bólów miesiączkowych mogą być:
     
     - anomalie i wady budowy macicy
     - zaburzenia hormonalne
     - choroby drób rodnych (infekcyjno-zapalne, endometrioza, mięśniaki macicy i inne)
     - stosowane metody lecznicze i profilaktyczne (np. antykoncepcja przy pomocy spiralki, itp.)
     
     Anomalie fizyczne macicy mogą być przyczyną bolesnych miesiączek:
     - niedorozwój macicy (kiedy trzon macicy jest mniejszy niż szyjka macicy),
     - zmiany położenia macicy (tyłozgięcie lub nadmierne przodozgięcie macicy),
     - wady wrodzone macicy - macica częściowo przegrodzona lub macica dwurożna),
     - wady wrodzone szyjki macicy – w tym zrośnięcie się lub zwężenia kanału szyjki macicy,
     - przeszkoda zlokalizowana w szyjce macicy, co utrudnia wypływ krwi miesiączkowej.
     
     Uwaga! Anomalie fizyczne w macicy wykluczyć przed podjęciem leczenia przeciwbólowego!
     WYkrywa je zwykle lekarz ginekolog - toteż powtarzające się bolesne miesiączki powinny stać się powodem wizyty lekarskiej.
     
     ZABURZENIA HORMONALNE A MIESIĄCZKA
     
     Rola hormonów
     Cykl miesiączkowy regulują kobiece hormony płciowe: estrogeny, progesteron i inne (FSH i LH). Znaczący wpływ na przebieg cyklu ma aktywność hormonalna tarczycy, jak też burza hormonalna okresu dojrzewania. Od odpowiedniego wydzielania tych hormonów zależy nie tylko poprawne dojrzewanie komórek jajowych oraz uwalnianie ich z jajnika – ale pośrednio również przebieg i bolesność krwawienia miesiączkowego.
     
     Pierwotne bóle menstruacyjne
     Ten typ bolesnego miesiączkowania występuje głównie u młodych dziewcząt w okresie pokwitania. Przyczyną bólów wywołanych burzą hormonalną są zbyt intensywne skurcze mięśnia macicy połączone z jednoczesnym jej niedokrwieniem. (DZIEWCZĘCE DOLEGLIWOŚCI MIESIĄCZKOWE – poniżej)
     
     Nadmiar estrogenów i ból
     Najczęściej za przyczyną menstruacyjnych dolegliwości bólowych i innych objawów towarzyszących krwawieniu uważa się nadmierne wytwarzanie estrogenów w stosunku do progesteronu w drugiej połowie cyklu. Ta dysproporcja hormonalna pobudza macicę do wytwarzania bólotwórczych hormonów tkankowych – prostaglandyn. U młodych dziewcząt winą za dysproporcje hormonalne i tzw. pierwotne bóle menstruacyjne obarcza się młodzieńczą burzę hormonalną. Jest ona zdolna zaburzyć normalne funkcje fizjologiczne macicy i spowodować bolesne – bowiem zbyt częste i zbyt silne jej skurcze. W czasie trwania cyklu miesiączkowego zmienia się u kobiety poziom hormonów żeńskich, co jest przyczyną wahań nastrojów, depresji, itp. Najmniej korzystnym pod tym względem okresem jest czas tuż przed miesiączką, kiedy poziom progesteronu jest najniższy. Inną ważną przyczyną bólu (i różnych dolegliwości okołomiesiączkowych) jest nieprawidłowa reakcja układu nerwowego na zmienność poziomu hormonów w cyklu.
     
     Hormonalne przyczyny bolesnych skurczów macicy
     Udokumentowano, że u zdrowych kobiet z silnymi bólami menstruacyjnymi macica produkuje duże ilości hormonów tkankowych – prostaglandyn silnie wpływających na zachowanie mięśnia macicy. Część tych prostaglandyn wywołuje skurcz i przekrwienie mięśniówki macicy – inne odwrotnie – jej rozkurcz. Ich wpływ jest bowiem często przeciwstawny. Stwierdzono, że wysoki poziom prostaglandyn jest przyczyną tzw. wysokiego napięcia spoczynkowego mięśnia macicy, wysokiej amplitudy skurczów oraz dużej częstości skurczów mięśnia macicy. A to wszystko powoduje silny ból w trakcie krwawienia miesięcznego.
     
     Prostaglandyny z grupy PGF
     W ciele człowieka odkryto wiele różnorodnie działających grup prostaglandyn – zwanych hormonami tkankowymi. Hormony te wytwarzane są przez różne tkanki naszego ciała. Niektóre z nich (oznaczone symbolami PGF2, PGE2) wydają się być odpowiedzialne za bolesne miesiączki, a także za syndrom przedmiesiączkowy. W przypadku bolesnych miesiączek koncentracja tych prostaglandyn we krwi miesiączkowej jest zdecydowanie większa niż zazwyczaj i stąd wiemy, że przyczyniają się do bolesnych skurczów macicy.
     
     Mechanizm bólotwórczego działania prostaglandyn
     Uważa się, że nadmiar bólotwórczych prostaglandyn z grupy PGF wywołany jest m.in. nadmiernym wzrostem stężenia żeńskiego hormonu płciowego estradiolu ( w stosunku do progesteronu) - w drugiej fazie cyklu miesiączkowego, co może powodować intensywne i częste skurcze mięśnia macicy wywołujące silny ból. Również samemu krwawieniu miesiączkowemu towarzyszy obfite wytwarzanie się prostaglandyn, które mogą być przyczyną intensywnych skurczów macicy i mdłości. Prostaglandyny zwiększają też wrażliwość na bodźce bólowe, co sprawia, że dolegliwości miesiączkowe są niekiedy trudne do zniesienia. Szczególną rolę bólotwórczą rolę odgrywa długotrwale działająca prostaglandyna oznaczona symbolem PGF 2. Przekonano się o tym już dawno temu poddając kobiety nie cierpiące na bolesność menstruacyjną ryzykownemu eksperymentowi polegającemu na aplikacji prostaglandyn PGF 2. U wszystkich wystąpiły wspomniane wyżej dolegliwości pełnoobjawowego zespołu bolesnego miesiączkowania.
     
     Niedoczynność tarczycy i miesiączka
     Niedoczynność hormonalna tarczycy zaburza cykl miesiączkowy na wiele sposobów. Hormony tarczycy są odpowiedzialne za właściwe wydzielanie hormonów płciowych przez jajniki i prawidłowość jajeczkowania (dojrzewania komórki jajowej). Niska aktywność tarczycy może powodować nieregularności i zaburzenia miesiączkowania. Przy niedoborze hormonów tarczycowych przysadka zwiększa swoją aktywność na zasadzie układu sprzężęnia zwrotnego, pobudzając tarczycę do wytwarzania większej ilości swych hormonów. Wzrost aktywności przysadki wpływa jednak również na jajniki, które zwiększają nadmiernie produkcję estrogenów. Dlatego u kobiet z niedoczynnością tarczycy występuje nadmiar estrogenów, zaś menstruacja może pojawić się przedwcześnie lub zbyt późno oraz cechować się bolesnym przebiegiem. Warto też zauważyć, że u dziewcząt niedoczynność tarczycy może opóźnić dojrzewanie płciowe lub całkiem je zahamować. W takich przypadkach należy podjąć leczenie hormonalne, z udziałem endokrynologa.
     
     Skontaktuj się z lekarzem, gdy miesiączki pojawiają się w odstępach powyżej 35 dni.
     
     Może to być sygnał problemów z niedoczynnością tarczycy lub gruczołem nadnercza. Jeśli lekarz stwierdzi, że masz problemy z tarczycą i np. musisz przyjmować jod, nie możesz przynajmniej przez rok od zakończenia kuracji zachodzić w ciążę. Działanie tego pierwiastka może uszkodzić komórki płodu. Jednak nie lecząc tarczycy możesz mieć kłopot z zajściem w ciążę – gdyż niedoczynność tego narządu wydłuża cykl miesiączkowy. Przy długim cyklu owulacja zdarza się rzadziej.
     

PIERWSZE MIESIĄCZKI U DZIEWCZĄT

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:43

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE Pokwitanie dziewcząt a miesiączka
     Powitanie to okres dojrzewania płciowego. Okres ten sterowany jest przez podwzgórze i gruczoły wewnętrznego wydzielania, głównie przysadkę mózgową, jajniki, jądra i nadnercza. U dziewcząt rozpoczyna się w wieku 11–13 lat . Od tego momentu następuje wzmożone wydzielanie przez przedni płat przysadki tzw. gonadotropin czyli hormonów FSH i LH, inicjujących wytwarzanie przez jajniki hormonów płciowych jakimi są — estrogeny, progesteron i inne. Pod wpływem tych hormonów rozwijają się organiczne cechy płciowe: sutki, owłosienie łonowe i pod pachami. Przełomowym objawem pokwitania jest pojawienie się pierwszej miesiączki – tzw. menarche.
     
     Pierwsze miesiączki w pokwitaniu dziewcząt
     Pierwsze miesiączki mogą pojawiać się nieregularnie, gdyż często zdarzają się wówczas tzw. cykle bezowulacyjne. U pokwitających dziewcząt cykle bezowulacyjne uważa się za stan przejściowy i w tym sensie normalny. Pomimo fizjologicznej normalności okresu przejściowego dobrze jest skonsultować się w tej sprawie z lekarzem.
     
     Kiedy pojawia się regularny cykl miesiączkowy?
     Regularny cykl miesiączkowy, z jajeczkowaniem, kształtuje się w końcowej fazie pokwitania, po około 2 latach jego trwania. Cykle miesiączkowe stanowią nierozłączny atrybut biologicznej dojrzałości kobiet. Są dowodem na to, że dziewczynka staje się kobietą i jest zdolna do wydania potomstwa. W tym też czasie pojawia się popęd płciowy. Prawidłowe cykle menstruacyjne dają poczucie zdrowia seksualnego i są bardzo ważne dla psychiki.

Miesiączka wbrew regułom

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:41

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Większość kobiet ma regularne miesiączki. Ale zdarza się, że cykl jest za długi lub za krótki, okres zbyt skąpy lub za obfity. Czy takie problemy powinny nas niepokoić?

  • Przerwa na ciążę

Krwawienie może pojawiać się jeszcze w pierwszych 2–3 miesiącach ciąży. Jest to usuwanie resztek błony śluzowej macicy, które nie zostały pokryte łożyskiem. Te menstruacje, nazywane poronnymi, nie są groźne ani dla płodu, ani dla kobiety. U matek nie karmiących piersią miesiączka powraca w 8–10 tygodni po porodzie (kobieta znów staje się płodna). U matek karmiących wyłącznie piersią przez 6–8 miesięcy, a potem dokarmiających dziecko piersią, miesiączka powraca ok. 14 miesiącach.
Pamiętaj! Karmienie piersią nie chroni przed ciążą!

  • Ośrodek cykliczności

Nad pracą kobiecego układu płciowego czuwa tzw. ośrodek cykliczności, znajdujący się w mózgu (w podwzgórzu). To on daje sygnał przysadce mózgowej, że pora wejść w kolejną fazę cyklu płciowego. Ta z kolei – za pośrednictwem hormonów FSH (folikostymulina) i LH (hormon luteinizujący) – informuje o tym jajniki, i muszą one wykonać konkretne zadania. Gdy nadchodzi moment uwolnienia komórki jajowej, jajniki – na rozkaz „z góry” – produkują estrogeny (to one m.in. przygotowują odpowiednio śluzówkę macicy). W drugiej połowie cyklu jajniki zaczynają wytwarzać progesteron, żeby stworzył wygodne warunki do zagnieżdżenia się zapłodnionego jajeczka w macicy. Jeśli kobieta nie zajdzie w ciążę, progesteron sprawia, że złuszcza się śluzówka macicy i pojawia się miesiączka. Hormony płciowe pracują więc cyklicznie. Jeżeli cykl jest prawidłowy, to składa się z trzech faz. W każdej z nich poziom hormonów we krwi jest inny. W fazie I (przedowulacyjnej) poziom estrogenów i progesteronu jest najniższy. W fazie II (jajeczkowanie) poziom hormonów płciowych jest niemal 10 razy wyższy niż w fazie I. W fazie III (poowulacyjna) progesteron osiąga maksymalne stężenie we krwi; jest ono niemal 40 razy większe niż w fazie I. Jeżeli będziesz przeprowadzać badania hormonalne, musisz pamiętać, w którym jesteś dniu cyklu. To pozwoli potem lekarzowi prawidłowo zinterpretować wyniki.

  • Normy hormonów płciowych

Estrogeny a fazy cyklu (w ng/ml): 61–394 (przed jajeczkowaniem), 122– 437 (owulacja), 156–350 (po jajeczkowaniu)
Progesteron a fazy cyklu a progesteron (w ng/ml): 0,02–0,09 (przed jajeczkowaniem), 6–30 (po jajeczkowaniu)

Po raz pierwszy menstruacja zazwyczaj pojawia się między 11. a 14. rokiem życia. Może jednak wystąpić także w wieku 9 lat albo dopiero po 16. roku życia. Niezależnie od tego, jak wcześnie (lub późno) miałaś pierwszy okres, po 2 latach od wystąpienia tego krwawienia aż do okresu premenopauzalnego miesiączki powinny być regularne. Swego typu zakłóceniem tej cykliczności jest ciąża, ale to fizjologia, nad którą trzeba przejść do porządku dziennego.

Za krótko, za długo

Podczas miesiączki kobieta traci ok. 4–6 łyżeczek krwi (najwięcej w pierwszej połowie okresu). Tę ilość znacznie zwiększają resztki śluzu oraz fragmenty złuszczającej się podczas menstruacji błony śluzowej wyściełającej wnętrze macicy. To złuszczanie jest stopniowe i dlatego miesiączka trwa kilka dni: zwykle 3–6. Gdy przedłuża się ponad 8 dni, powinno cię to skłonić do wizyty u ginekologa.
Długość przeciętnego cyklu wynosi 28 dni (liczy się go od pierwszego dnia miesiączki do pierwszego dnia następnego krwawienia). Jeśli cykl trwa ponad 36 dni lub krócej niż 20 dni, a także wówczas, kiedy miesiączka często opóźnia się o więcej niż 10 dni – powinno to wzbudzić twój niepokój. Przyczyną tych wahań są zazwyczaj zaburzenia hormonalne (w tym również zła praca tarczycy). Jednak powodem mogą być także np. zmiany chorobowe w obrębie macicy. Powinnaś zatem porozmawiać o tym z lekarzem i jak najszybciej wykonać zalecone przez niego badania.

Bolesne miesiączki

Czasem ostry ból w podbrzuszu dokucza tuż przed albo na samym początku miesiączki. Czasem towarzyszą mu jeszcze bóle głowy, nudności, zaparcia albo biegunka. Przyczyną tych kłopotów jest pojawienie się w macicy hormonów – prostaglandyn. Są to związki chemiczne, które rozszerzają naczynia krwionośne i oddziałują na mięśnie gładkie jajowodów oraz macicy. I to właśnie wysokie stężenie prostaglandyn odpowiada za silne skurcze w podbrzuszu.
Innym powodem bólu menstruacyjnego może być wąski kanał szyjki macicy (podczas miesiączki napiera na niego wydostająca się wydzielina w postaci dużych skrzepów). Takie dolegliwości mogą złagodzić środki przeciwbólowe, odpoczynek, ciepły okład na dół brzucha. Lekarz może zaś przepisać np. Mefacit – preparat antyprostaglandynowy.
Niestety, ostre bóle miesiączkowe mogą sygnalizować również poważniejsze nieprawidłowości, np. zaburzenia hormonalne, obecność mięśniaków w macicy, stany zapalne jajników. Wtedy pomóc może już tylko kuracja, którą zaleci ci ginekolog.

Za obfite krwawienia

Jeśli zużywasz więcej niż 10 podpasek w ciągu dnia i gdy zauważysz, że kolejne miesiączki są coraz bardziej obfite, nie zwlekaj, tylko zgłoś się do lekarza. Nadmierne krwawienie może bowiem świadczyć np. o mięśniakach macicy, torbielach jajnika albo stanach zapalnych narządu rodnego. Ponieważ duża utrata krwi grozi rozwojem anemii, lekarz zazwyczaj zleca morfologię krwi i zapisuje preparaty krwiotwórcze – żelazo, witaminę B12. Przy obfitych miesiączkach musisz ograniczyć zażywanie środków przeciwbólowych z kwasem acetylosalicylowym (obniża krzepliwość krwi). Unikaj także nadmiernego wysiłku, picia mocnej kawy, coli i alkoholu. Nie wolno ci również ogrzewać podbrzusza (np. termoforem, by złagodzić ból), bo ciepło rozszerza naczynia krwionośne i możesz nasilić krwawienie.

Podejrzane plamienie

Jeżeli skąpe plamienie występuje mniej więcej w połowie cyklu, najczęściej jest to oznaka jajeczkowania. Właśnie w tym momencie cyklu następuje spadek poziomu estrogenów – błona śluzowa macicy lekko się złuszcza i może pojawić się plamienie. Czasem się zdarza, że towarzyszy mu ból zwany owulacyjnym.
Krwawienia między miesiączkami mogą być wywoływane także przez spiralę domaciczną lub tabletki antykoncepcyjne, które składają się z samych progestagenów (tzw. minipigułki). W takim przypadku powinnaś razem z ginekologiem zastanowić się nad zmianą środka antykoncepcyjnego.
Jeśli takie krwawienia między miesiączkami są przy tym dość obfite, nie wolno ci odwlekać wizyty u ginekologa. Mogą bowiem zwiastować one groźne choroby: od zaburzeń hormonalnych, endometriozy, zapalenia jajników, po mięśniaki i polipy, nowotwory jajników lub szyjki macicy.

Zatrzymanie okresu

Wcale nie musi być związane z ciążą. Przyczyną mogą być np. silne przeżycia psychiczne, intensywna kuracja odchudzająca, radykalna zmiana klimatu, odstawienie pigułek antykoncepcyjnych, a nawet długotrwały wysiłek fizyczny. Jeśli podejrzewasz, że jesteś w ciąży, możesz w domu zrobić prosty test ciążowy (próbkę moczu nanosi się na tester). Gdy wypadnie ujemnie, a okres nie pojawia się przez ok. 2 tygodnie, zgłoś się do ginekologa – ustali przyczynę dolegliwości i zaordynuje kurację.
Odrębną przyczyną zatrzymania menstruacji jest menopauza. Poprzedza ją kilkuletni okres, w którym stopniowo maleje ilość wydzielanych estrogenów. Oznaką tego są coraz mniej regularne cykle. Warto wtedy porozmawiać z ginekologiem o terapii, która pomoże złagodzić dolegliwości okresu przekwitania

Co wiemy o miesiączce

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:40

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE
  • Obfite miesiączki mogą prowadzić wręcz do anemii
    PRAWDA.
    Obfite miesiączki (zużywamy więcej niż 10 podpasek dziennie) pociągają za sobą utratę sporej ilości żelaza. Z tego powodu może dojść do niedokrwistości na skutek niedoboru tego pierwiastka.
  • Kobieta po histerektomii (usunięciu macicy) może miesiączkować
    FAŁSZ.
    Jeśli kobieta nie ma macicy, siłą rzeczy nie może dochodzić do złuszczania się błony śluzowej i krwawienia.
  • Dzięki hormonalnej antykoncepcji można sterować okresem
    PRAWDA.
    Jednak nie wolno tego robić zbyt często. Dwu-, trzykrotne manipulowanie miesiączkami w ciągu roku nie stanowi zagrożenia dla zdrowia, pod warunkiem, że okres chcemy przesunąć nie dłużej niż o 3 miesiące. Decyzję o tym, w jaki sposób można przesunąć termin krwawienia podejmuje ginekolog. Jeśli nie ma przeciwwskazań, dostajemy od niego receptę i wskazówki, jak stosować pigułki. Potem konieczna jest kontrola lekarska.
  • Zatrzymanie okresu świadczy o ciąży
    FAŁSZ.
    Nie zawsze tak jest. Przyczyną opóźnienia okresu mogą być także np. silne przeżycia psychiczne, intensywna kuracja odchudzająca, zaburzenia hormonalne, radykalna zmiana klimatu, odstawienie pigułek antykoncepcyjnych czy długotrwały wysiłek fizyczny.
  • Można zajść w ciążę, współżyjąc w czasie menstruacji
    PRAWDA. Może się to zdarzyć kobietom z cyklem krótszym niż 20-22 dni. Wtedy uwolnienie komórki jajowej następuje w ostatnich dniach miesiączki. Poza tym jest to możliwe, np. gdy stosunkowi płciowemu towarzyszą niezwykle silne emocje, np. bardzo wysoki poziom podniecenia seksualnego. Co ciekawe, dotyczy to też przeżyć negatywnych, np. możliwe jest zajście w ciążę podczas miesiączki, gdy doszło do gwałtu.
  • Plamienie na początku ciąży jest groźne i dla płodu, i dla matki
    FAŁSZ.
    Skąpe krwawienie może pojawiać się jeszcze w pierwszych 2-3 miesiącach ciąży. Jest to usuwanie resztek błony śluzowej macicy, które nie zostały pokryte łożyskiem. Co prawda te menstruacje nazywane są poronnymi, ale nie są groźne ani dla płodu, ani dla kobiety w ciąży. Ponieważ jednak kobiecie trudno jest samej ustalić, czy to “niewinne” plamienie, czy np. początek poronienia, trzeba w takiej sytuacji skonsultować się z lekarzem.
  • Nieregularne okresy nie zawsze są powodem do niepokoju
    PRAWDA.
    Nieregularne miesiączki zdarzają się np. w pierwszych dwóch latach po menarche i nawet przez kilka lat poprzedzających menopauzę. Naturalną rzeczą jest też przesunięcie się okresu na skutek zmian klimatycznych podczas wyjazdu na urlop, np. z Polski do tropików.
  • Pojawienie się miesiączki nie jest równoznaczne z występowaniem owulacji
    PRAWDA.
    Bywa, że błona śluzowa macicy się złuszcza, a komórka jajowa nie uwalnia się z pęcherzyka Graafa. Są to tzw. cykle bezowulacyjne. Często zdarzają się one w pierwszych dwóch latach po menarche, a później np. gdy gospodarka hormonalna organizmu zostanie poważnie zakłócona. Jeżeli kobieta regularnie współżyje bez zabezpieczeń i przez rok nie może zajść w ciążę, niepłodność może być spowodowana właśnie brakiem jajeczkowania. W aptekach można kupić test do sprawdzania, czy cykle są owulacyjne.
  • W czasie okresu nie można uprawiać sportu
    FAŁSZ.
    Podczas menstruacji możemy robić wszystko, co zazwyczaj robimy. Lekkie ćwiczenia mogą wręcz złagodzić bolesne skurcze brzucha i spowodować, że lepiej się poczujemy. Nie powinny być tylko zbyt intensywne, bo mogłyby nasilić krwawienie.
  • Pigułki antykoncepcyjne nie powodują zaburzeń miesiączkowych
    PRAWDA.
    Mogą wręcz uregulować nieregularne krwawienia - i czasem w tym celu są zalecane przez lekarza. Pojawiające się regularnie krwawienie, do którego dochodzi w przerwie pomiędzy zażywaniem kolejnych opakowań pigułek nie jest klasyczną miesiączką, ale tzw. krwawieniem z odstawienia (inaczej działają hormony).
  • Nie powinno się kąpać w czasie menstruacji
    FAŁSZ. Krew miesiączkowa, która jest sterylna w momencie wypływania z kanału szyjki macicy, w czasie wędrówki przez pochwę nabiera specyficznego zapachu, co jest związane z obecnością flory bakteryjnej. Między innymi z tego powodu w czasie menstruacji trzeba szczególnie dbać o higienę. Musimy podmywać się co najmniej 2 razy dziennie, używać do tego celu delikatnych, nieperfumowanych żeli o pH 5,5 i wycierać się (zawsze w kierunku odbytu) osobnym ręcznikiem, przeznaczonym tylko do tego celu. Nie powinno się zaś podczas krwawienia używać dezodorantów intymnych, zażywać gorących kąpieli w wannie, bo może to spowodować silniejsze krwawienie. W dniach menstruacji lepszy jest letni prysznic. Gdy chcemy pływać, musimy zabezpieczyć się tamponem i zmienić go zaraz po wyjściu z wody.

Intymne bakterie

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:36

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Świąd okolic intymnych i upławy - chyba nie ma kobiety, która choć raz w życiu nie cierpiałaby z tego powodu. Te dość powszechne dolegliwości lubią, niestety, powracać. Dlaczego tak się dzieje i co zrobić, by uniknąć kłopotów?

  1. Podmywaj się dwa razy dziennie pod prysznicem. Używaj mydła bezbarwnego i bezzapachowego (najlepiej szarego lub glicerynowego). Mycie zaczynaj zawsze od przodu ku tyłowi, unikniesz wówczas przenoszenia bakterii z odbytu. Pamiętaj też o osobnym ręczniku wyłącznie do osuszania krocza.
  2. Unikaj irygacji i płukanek pochwy bez porozumienia z lekarzem.
  3. Często zmieniaj podpaski  (przy umiarkowanym krwawieniu przynajmniej 4-5 razy na dobę). Jeśli masz skłonność do zakażeń, zrezygnuj z tamponów - wysuszają i podrażniają błonę śluzową.
  4. Nie przesadzaj z chodzeniem w spodniach. Noszenie ich przez wiele godzin powoduje zapocenie, a to sprzyja rozmnażaniu się bakterii. Jeśli kochasz dżinsy, po przyjściu do domu przebierz się w luźną, przewiewną spódnicę i zmień majtki.

Chociaż może się to wydawać paradoksalne, zbyt częste podmywanie się też nie jest dobre. Grozi bowiem wypłukaniem naturalnej flory bakteryjnej, a składniki chemiczne zawarte w dezodorantach oraz toaletowych mydłach do ciała mogą też zmienić pH pochwy i podrażnić delikatną śluzówkę.

Lactacyd Femina - emulsja do higieny dla kobiet. Zawiera kwas mlekowy, który pomaga utrzymać naturalne pH pochwy, a także chroni przed infekcjami. (GSK, 200 ml - ok. 12 zł)


Tantum Rosa - proszek do sporządzania roztworu, który stosuje się do irygacji. Ma działanie znieczulające oraz przeciwzapalne. (Angelini, 10 saszetek - ok. 30 zł)


Pianka Body Exclusive do higieny intymnej zawiera wyciąg z lnu oraz inne składniki o działaniu przeciwzapalnym. (Dr Irena Eris, 260 ml - 13,80 zł)


Lactovaginal zawiera pałeczki kwasu mlekowego przywracające pochwie naturalną florę bakteryjną. Usuwa również uczucie suchości w miejscach intymnych. (Biomed, 10 kapsułek - ok. 26 zł)


Intimel - żel intymny dla kobiet o lekko kwaśnym pH ułatwia stosunki płciowe i badania ginekologiczne w przypadku zapalenia i suchości pochwy. (Emo-Farm, 30 g - ok. 10 zł)

Fizjologiczna wydzielina z dróg rodnych, która nawilża i utrzymuje pochwę w czystości, powinna być bezwonna, przejrzysta lub biała (w zależności od fazy cyklu), śliska w dotyku, a po wyschnięciu kremowa. Każda wyraźna zmiana może sugerować bakteryjną infekcję pochwy (waginoza bakteryjna).

Zachwiana równowaga

Pochwa jest miejscem, w którym bytuje wiele bakterii stanowiących jej naturalną florę. Pałeczki kwasu mlekowego nadają środowisku kwaśny odczyn, który chroni przed inwazją bakterii chorobotwórczych (w środowisku kwaśnym giną). Ale gdy pałeczek kwasu mlekowego jest za mało albo w ogóle ich nie ma, system obronny organizmu przestaje spełniać swoją funkcję. Dochodzi do zachwiania naturalnej równowagi między poszczególnymi rodzajami bakterii. Niektóre (najczęściej Gardnerella vaginalis, bakterie beztlenowe, Coli albo paciorkowce) nadmiernie się rozmnażają i podrażniają śluzówkę pochwy i sromu. Rozwija się stan zapalny.

Typowe objawy infekcji

Gdy wydzielina jest białoszara albo żółta, wodnista i ma rybi zapach, może świadczyć o tym, że zaatakowały nas bakterie. Jeśli ma biały kolor i grudkowatą konsystencję jak twarożek - to znaczy, że poza bakteriami przyplątały się również grzyby.
Czasem infekcja obejmuje cewkę moczową - wówczas upławom towarzyszy pieczenie i świąd, a także parcie na cewkę. Może pojawić się ból warg sromowych i uczucie suchości w pochwie. Dolegliwości zwykle nasilają się przed miesiączką.
Infekcję trzeba jak najszybciej wyleczyć, by nie narobić sobie większych kłopotów. Przewlekłe zapalenie pochwy prowadzi bowiem zwykle do infekcji kanału szyjki macicy. Bakterie mogą też wędrować dalej - do błony śluzowej macicy, zaatakować jajowody i przydatki.

Kiedy ryzyko wzrasta

Zakażeniu sprzyjają: przyjmowanie antybiotyków, infekcje bakteryjne innych narządów (nie tylko np. pęcherza, ale też gardła czy ucha), suchość w pochwie będąca skutkiem zaburzeń hormonalnych lub menopauzy (obniżony poziom estrogenów może prowadzić do zmian zanikowych w obrębie pochwy i sromu). Ze względu na przestrojenie hormonalne na infekcję narażone są również kobiety w ciąży.
Częściej chorują panie, które współżyją seksualnie. Podczas zbliżenia łatwo bowiem przenieść na narządy płciowe bakterie żyjące w okolicy odbytu. I podczas gdy tam są one zupełnie nieszkodliwe, w pochwie wywołują stan zapalny.
Infekcje może wywołać brak higieny, zwłaszcza podczas menstruacji. Krew miesiączkowa zobojętnia kwaśne środowisko pochwy, osłabiając możliwości obronne okolic intymnych. Poza tym zgromadzona w pochwie i kroczu stanowi dobrą pożywkę dla bakterii.
Choroba częściej przytrafia się kobietom zestresowanym, ponieważ długotrwałe napięcie psychiczne osłabia układ odpornościowy.

Żeby kuracja była skuteczna

Z bakteriami sama nie wygrasz. Jeśli nawet dolegliwości zmniejszą się lub ustąpią, za jakiś czas na pewno powrócą ze zdwojoną siłą. Dlatego wybierz się do ginekologa jak najszybciej, zanim choroba na dobre da się we znaki. To, jakie zaleci lekarstwa, zależy od stopnia nasilenia objawów oraz przyczyny stanu zapalnego. Inaczej zwalcza się bakterie Coli, inaczej bakterie beztlenowe.
Aby ustalić rodzaj zapalenia, lekarz obejrzy narząd rodny w rutynowym badaniu ginekologicznym i zaleci wykonanie posiewu wydzieliny z określeniem antybiogramu. W badaniu laboratoryjnym ocenia się też obecność pałeczek kwasu mlekowego. Niewielka ilość lub brak świadczy o zachwianej odporności organizmu. Na podstawie wyniku ginekolog dobierze kurację i dawkę leku.
Infekcyjne zapalenie pochwy zwykle leczy się sulfonamidami lub antybiotykami (doustnie lub dopochwowo) oraz preparatami do smarowania okolic intymnych. Maści powinien używać też partner do smarowania członka, żeby nie dopuścić do rozmnażania się bakterii bytujących w cewce moczowej.
Kuracja trwa ok. 7 dni. Po tygodniu od zakończenia leczenia trzeba zrobić kontrolne badanie na posiew, żeby upewnić się, czy wszystko jest już w porządku.

 

 

Gdy współżycie sprawia ból

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:35

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Kobieta pragnie być partnerką w seksie, chce z niego czerpać radość, rozkosz, satysfakcję. To jednak nie zawsze jej się udaje. Powodem bywają różnego rodzaju dolegliwości. Na szczęście większość z nich można łatwo wyleczyć.

Powodem bólu odczuwanego, gdy członek głęboko wniknie do pochwy, może być:

  • zapalenie przydatków, które wymaga niezwłocznego leczenia;
  • zatwardzenie - częsty problem kobiet z tyłozgięciem macicy. Dno macicy utrudnia wypróżnienie. Trzeba wówczas stosować dostępne bez recepty środki rozluźniające stolec.

Jeszcze 10-15 temu uważano, że przyczyny zaburzeń seksualnych u kobiet tkwią w ich psychice. Obecnie wiadomo, że jeśli kobieta odczuwa ból podczas stosunku, to prawie zawsze powodem jest schorzenie związane z zakażeniem lub stanem zapalnym.
Nie wolno lekceważyć dolegliwości ani ich przemilczać - jedynym rozsądnym wyjściem jest wizyta u ginekologa lub lekarza seksuologa. Niekiedy równolegle z leczeniem choroby fizycznej potrzebna jest psychoterapia.>

Najczęstsze przyczyny

Ból w okolicach wejścia do pochwy i bolesność podczas stosunku zwykle powodują:

  • Grzybica pochwy - jest spotykana nagminnie. Objawia się swędzeniem, pieczeniem, zaczerwienieniem okolic pochwy i gęstą wydzieliną. Leczenie trwa 3-7 dni.
  • Uczulenie - zwykle jest to reakcja na nowe mydło, dezodorant intymny, piankę antykoncepcyjną itp.
  • Zapalenie łechtaczki - może być wywołane jej zbyt silnym pobudzaniem albo gromadzeniem się woskowej wydzieliny w fałdzie skóry.
  • Zapalenie przedsionka pochwy - objawia się zmianami podobnymi do brodawek, które powstają w okolicy wejścia do pochwy.
  • Opryszczka narządów płciowych - w obrębie genitaliów pojawiają się swędzące pęcherzyki, a następnie bolesne nadżerki. Nawrotom sprzyjają infekcje, stres, nadmierne opalanie lub wyziębienie organizmu.
  • Chlamydioza - kilka tygodni po stosunku, podczas którego doszło do zakażenia bakterią chlamydią, kobieta odczuwa pieczenie i swędzenie pochwy, bóle brzucha, ma gęste upławy lub krwawienia między miesiączkami. Mężczyzna - bóle podczas oddawania moczu, wodnisty wyciek z cewki moczowej. Chlamydiozę leczy się antybiotykami. Nieleczona bywa przyczyną zapalenia jajników lub najądrza, a w konsekwencji niepłodności.
  • Drożdżyca - u pań powoduje swędzenie, obrzęk sromu, upławy, pieczenie podczas stosunku, a u mężczyzn zaczerwienienie, swędzenie żołędzi. Sprzyjają jej: leczenie antybiotykami, cukrzyca, niedoczynność tarczycy lub nadnerczy, niedokrwistość, ciąża, stosowanie pigułek antykoncepcyjnych, objadanie się słodyczami, stres, zaburzenia hormonalne. A także noszenie syntetycznej bielizny, która przegrzewa okolice narządów płciowych, co ułatwia rozwój grzybów drożdżopochodnych.

Kłopoty z orgazmem

Mężczyźni doznają orgazmu od początku aktywności seksualnej, kobiety muszą się go nauczyć. U nich szczyt seksualnego rozbudzenia przypada po 30. roku życia. Kobiety przeżywają orgazm na wiele sposobów. Niektóre utrzymują, że lepszy jest pochwowy. Ale większość ma łechtaczkowe, ponieważ łechtaczka jest silnie unerwiona i dużo bardziej wrażliwa na bodźce niż pochwa.
Jeżeli kontakt seksualny nie daje wybuchu rozkoszy, ale niesie przyjemność, satysfakcję, odprężenie i kobiecie to wystarcza, można tego nie zmieniać. Psychoterapię trzeba podjąć, gdy po stosunku kobieta jest zdenerwowana, napięta i czuje, że czegoś jej brak.

Pochwica

Bywa, że mięśnie otaczające wejście do pochwy kurczą się tak mocno, że mężczyzna nie może wprowadzić członka. To tzw. pochwica - schorzenie powstające w psychice. Dotyka ona przede wszystkim kobiety mające złe doświadczenia seksualne (np. gwałt, molestowanie) lub wychowane w atmosferze potępienia seksu. Pochwica ustępuje prawie w stu procentach, ale konieczna jest psychoterapia i trening - zaczyna się go od nauki głębokiego rozluźnienia mięśni.

Po porodzie

Zmiany hormonalne w czasie ciąży i laktacji oraz nowe obowiązki i zmiana stylu życia powodują brak zainteresowania seksem nawet przez kilkanaście miesięcy po porodzie. Nie jest to zaburzenie seksualne i nie wymaga leczenia. Po upływie pewnego czasu pragnienia i odczucia seksualne wracają do normy.
Niektóre kobiety uważają jednak, że np. rozciągnęła im się pochwa. To wrażenie wynika z osłabienia mięśni krocza, które wzmocni odpowiednia gimnastyka. Przykre odczucia i ból mogą wiązać się z bliznami po nacięciu krocza. Wtedy warto zwrócić się do ginekologa.

Brak poślizgu

Jeśli pochwa nie wilgotnieje mimo podniecenia, przyczyną może być niski poziom estrogenów (które regulują m.in. wydzielanie śluzu w pochwie), cukrzyca czy zespół Sjogrena (suchość spojówek, ust i pochwy). Dolegliwość dotyczy też matek karmiących piersią.
W leczeniu stosuje się różne preparaty nawilżające, tzw. lubrykanty, np. K-Y Jelly i Feminum (są dostępne w aptekach bez recepty). Najlepsze żele intymne zawierają składniki rozpuszczalne w wodzie. Środki mające w recepturze substancje oleiste (np. wazelinę) często wywołują infekcje, ponieważ zalegają na skórze i śluzówce. Niszczą też lateks, więc nie wolno ich używać z prezerwatywą, krążkiem dopochwowym, kapturkiem.

Terapia seksualna

Jest to odmiana psychoterapii, nastawiona na rozwiązywanie konkretnych problemów danej pary. Najlepiej zgłosić się do seksuologa we dwoje. W gabinecie terapeuty odbywają się rozmowy, a potem w domu trzeba ćwiczyć pe

 

 

8 zasad higieny intymnej

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:33

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Całuj, całuj do utraty tchu

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:31

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Płytkie i głębokie, powolne i szybkie, suche i mokre...

Pocałunki mogą być różne, o czym z pewnością dobrze wiesz. Ale, choć wydaje się, że całować każdy może, nie każdy potrafi to robić tak, żeby na skróty trafić do raju. Bo całowanie to prawdziwa sztuka. Ale i ty możesz stać się mistrzem.

Krótka lekcja całowania

Pocałunek suchy – niewinny, z zamkniętymi ustami. To raczej muskanie się wargami niż prawdziwe całowanie. Najczęściej jest on wstępem do tzw. pocałunku z języczkiem. Nazywa się go suchym, chociaż wargi mogą być zwilżone.
Pocałunek z języczkiem – klasyczny, stanowi podstawę w pocałunkowej ars amandi. Wargi powinny być lekko rozchylone, usta nieco otwarte. Pocałunek z języczkiem wygląda tak, że ona lub on wsuwa swój język do ust partnera i okrężnymi ruchami obejmuje jego język swoim. Czyli poznaje wnętrze ust partnera za pomocą własnego języka. A po kilku czy kilkunastu sekundach wysuwa swój język i czeka, aż partner wprawi w ruch swój język. Pamiętaj jednak, by jednocześnie nie poruszać językami, gdyż zrobi się miszmasz (niektórzy mówią: sałatka językowa), co raczej nie sprzyja podnieceniu.
Pocałunek głęboki – to bardziej podniecająca wersja pocałunku z języczkiem. Polega na tym, że kiedy już ona czy on znajduje się językiem w ustach partnera, zaczyna tam głęboko nurkować i ssać jego język. Koniuszek języka jest bardzo wrażliwy, znajduje się tu wiele zakończeń nerwowych, dlatego jest to bardzo pobudzające. Szczególnie dla mężczyzn, którym taka penetracja może kojarzyć się ze stosunkiem.
Pocałunek amerykański – jedna z ulubionych pieszczot amerykańskich nastolatków (stąd nazwa). A robi się to tak: on delikatnie ssie jej górną wargę, podczas gdy ona pieści go swoją dolną wargą. Jest to bardzo ekscytujące szczególnie dla niej, gdyż na kobiecej górnej wardze znajdują się nerwy, połączone z łechtaczką.
Pocałunek elektryzujący – dosłownie, bo ściśle wiąże się z elektrycznością, a raczej jej brakiem. Przedtem więc zgaście światło, a potem stańcie gołymi stopami na wełnianym kocu lub wełnianym dywanie. I pocałujcie się, ale koniecznie z otwartymi oczami. Jeśli podczas tego pocałunku nie zobaczycie, jak między wami przeskakuje miłosna iskra, to znaczy że trzeba pocałunek powtórzyć.
Pocałunek chrupiący – tak można całować nie tylko twarz, ale całe ciało partnera. Chrupanie polega na tym, że chwyta się lekko zębami skórę i lekko przygryza. I tak miejsce po miejscu. U niektórych wywołuje to przyjemne dreszcze.
Pocałunek ssący – może być uzupełnieniem pocałunku chrupiącego. W tym przypadku pieszczota może również obejmować całe ciało. Językiem wykonuj okrężne i ssące ruchy, poświęcając więcej uwagi zwłaszcza szyi, która jest najbardziej wrażliwa na tego typu pocałunki.
Pocałunek głaszczący – można go stosować na przemian z pocałunkami chrupiącymi i ssącymi. Z lekko otwartymi ustami, koniuszkiem języka głaszcz ciało partnera. Pamiętaj, by przy tym delikatnie nabierać powietrza i wypuszczać je wprost na głaskany pocałunkami fragment jego ciała. To zwiększy rozkosz.
Pocałunek węchowy – polega na ... węszeniu na ciele partnera. Skropcie, ale bardzo, bardzo dyskretnie, fragmenty swoich ciał. Zabawa w węchowe pocałunki polega na tym, że partner musi nosem odnaleźć pachnące miejsca i okryć je pocałunkami.
Pocałunek intymny – to najbardziej erotyczny ze wszystkich pocałunków, gdyż partnerzy nawzajem całują najskrytsze zakamarki swoich ciał. Tu dozwolona jest każda improwizacja: można ssać, gryźć, lizać, chrupać itd. Co kto lubi.

FIZJOLOGIA KOBIETY A MIESIĄCZKA

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:28

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE      Miesiączka, menstruacja, okres
     Miesiączka (menstruacja, okres ) to kilkudniowe comiesięczne krwawienie z dróg rodnych spowodowane złuszczaniem się i wydalaniem przez pochwę fragmentów błony śluzowej jamy trzonu macicy, w której nie zagnieździło się zapłodnione jajo płodowe. Cykle miesiączkowe świadczą, że dziewczynka stała się kobietą i jest zdolna do wydania potomstwa. Cyklowi towarzyszą również zmiany w całym organizmie. Ustrój kobiety wytwarza bowiem specyficzne substancje chemiczne zwane hormonami, które wpływają nie tylko na płodność, ale na czynności i zdrowie wielu narządów kobiety oraz na jej samopoczucie.
     
     Cykl miesięczny
     Miesiączka jest finałem i klamrą, która spina koniec i początek cyklu płciowego kobiety. Cykl ten przebiega pod kontrolą żeńskich hormonów. Hormony dyktują zmiany w obszarze narządów rodnych kobiety - macicy, jajowodów, jajników i pochwy – przygotowujące komórkę jajową do zapłodnienia i ścianki macicy do rozwoju ciąży. Cykl trwa od 21 do 32 dni, licząc od pierwszego dnia ostatniego krwawienia do pierwszego dnia następnego krwawienia miesięcznego ( menstruacji ) zwanego potocznie miesiączką.
     
     Dlaczego miesiączka wywołuje krwawienie z pochwy?
     Jak już powiedzieliśmy - menstruacja czyli miesiączka przygotowuje macicę do następnego cyklu. W czasie trwania miesiączki - silne skurcze macicy powodują odklejenie z jej ścian gąbczastej błony śluzowej (zwanej endometrium). Złuszczanie się błony odsłania krwawiące mięśnie gładkie, z których zbudowana jest macica. Proces zaniku błony śluzowej trwa około 5 dni. Zwykle złuszczanie tej błony dokonuje się na początku miesiączki – toteż dwa pierwsze dni krwawienia są najbardziej intensywne.
     
     Jak wygląda normalna fizjologicznie miesiączkowa wydzielina pochwowa?
     W trakcie miesiączki kobieta przeciętnie traci około 100 ml krwi. Wydzielina nie powinna jednak zawierać skrzepów, niedobrze też, gdy pojawia się w niej jasna krew. Zarówno bardzo skąpe krwawienia, jak i utrata większej ilości krwi wymagają konsultacji ginekologicznej.
     
     Reguły fizjologiczne miesiączki
     Kobieta rozpoczyna miesiączkowanie zwykle w wieku 12-13 lat.U zdrowej kobiety krwawienie miesiączkowe trwa 4-5 dni nie powodując wysoce bolesnych skurczy macicy. Prawidłowy cykl miesięczny wynosi 26 do 30 dni.
     
     Okres nie za często, nie za rzadko…
     Menstruacje nie powinny pojawiać się częściej niż co 24 dni i nie rzadziej, niż co 31 dni. Jeżeli występują częściej, niż co 21-23 dni - to jest to objaw nieprawidłowy zwany częstym miesiączkowaniem. Miesiączki co 32-35 dni uważa się za rzadkie miesiączkowanie. Są to stany wskazujące na zaburzenia hormonalne i wymagają przeprowadzenia specjalistycznych badań.
     
     Jak długo powinna przebiegać miesiączka?
     Zwykle menstruacja trwa 4-6 dni. Jeżeli przedłuża się powyżej 7 dni, trzeba zgłosić się do ginekologa. Obok poważnych zaburzeń hormonalnych, czy wad budowy macicy – typową przyczyną braku miesiączki jest zajście w ciążę. Uwaga: W trakcie menstruacji nie jest wskazane współżycie płciowe, gdyż nie działają należycie naturalne fizjologiczne osłony kobiety przed zarazkami. (Wbrew obiegowym opiniom - również w czasie miesiączki kobieta może zajść w ciążą!)
     
     Jak poznać, że ciąża zatrzymała miesiączkę?
     Zapłodnienie komórki jajowej przez dostający się do jej wnętrza plemnik jest "sygnałem przerywającym" cykl miesięczny. Od tego momentu zaczyna się wytwarzanie przez jajnik hormonów inicjujących prawidłowe zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja w macicy i dalszy rozwój ciąży, aż do momentu, kiedy powstałe łożysko przejmie tę funkcję, co następuje około 16 - 17 tygodnia ciąży. Toteż brak kolejnej miesiączki powinien być sygnałem do zrobienia testu ciążowego. Opiera się on na próbie serologicznej wykrywającej obecność choriongonadotropiny w moczu kobiety. Choriongonadotropina czyli ludzka gonadotropina kosmówkowa tzw. hCG jest hormonem pojawiającym się w surowicy krwi i moczu ciężarnych już w kilka dni po zagnieżdżeniu się jaja płodowego w macicy, po czym stężenie jej wzrasta do 10 tygodnia ciąży, następnie zaś stopniowo obniża się aż do chwili porodu. Test ciążowy wykrywa hCG już nawet na 2-3 dni przed oczekiwaną miesiączką, ale bardziej wiarygodny jest jeśli, wykona się go w 5-7 dniu po oczekiwanej dacie miesiączki. (Testy ciążowe są dostępne bez recepty w każdej aptece.)
     
     UWAGA! Wkładka domaciczna a miesiączka
     Kobiety stosujące wkładkę mają dłuższe menstruacje. Spirala może zintensyfikować towarzyszący miesiączce ból, a także zaostrzyć istniejący stan zapalny. Dlatego też kobiety korzystające z wkładek powinny zgłaszać się do lekarza natychmiast po zaobserwowaniu u siebie nawet niewielkich objawów stanu zapalnego.
     
     CYKL PŁCIOWY, HORMONY - A MIESIĄCZKA
     
     Cykl płciowy (owulacyjny)
     Kobieta rodzi się z kilkuset tysiącami niedojrzałych komórek jajowych w swoich jajnikach. Po okresie pokwitania, każdego miesiąca rośnie i dojrzewa kilka komórek jajowych, z których zazwyczaj tylko jedna jest uwalniana z jajnika (owulacja). Cały ten cykl kontrolowany przez żeńskie hormony płciowe i trwa średnio 28 dni wliczając w to miesiączkę.
     
     Miesiączka - finał comiesięcznego cyklu płciowego
     Miesiączka jest finałem procesu, w którym niezapłodniona komórka jajowa zostaje wydalona wraz ze spulchnioną śluzówką macicy. Począwszy od kobiecej dojrzałości (osiąganej pod koniec pokwitania) – z roku na rok, coraz bardziej regularnie – jajniki wytwarzają średnio co 28 dni zwykle jedną, gotową do zapłodnienia komórkę jajową. Cykl taki się powtarza, aż do wieku przekwitania (menopauzy), to jest do około 45.-50. roku życia.
     
     Cyklem sterują żeńskie 4 hormony płciowe:
     - hormony FSH ( od ang. follicle-stimulating hormone czyli hormon folikulotropowy albo folikulostymulina)i LH (od ang. luteinizing hormone czyli hormon luteinizujący lub lutropina)- wydzielane przez przysadkę mózgową i nazywane często ogólnie mianem gonadotropin,
     - estradiol i progesteron – wytwarzane w jajnikach.
     
     Dojrzewanie komórki jajowej
     Procesami dojrzewania komórki jajowej sterują hormony - FSH i LH - wydzielane przez przysadkę mózgową, która jest nadrzędnym gruczołem dokrewnym, regulującym wydzielanie hormonów przez wszystkie pozostałe gruczoły endokrynne. Hormon FSH stymuluje wzrost ograniczonej liczby komórek jajowych w jajniku. Pod jego wpływem w jednym lub rzadziej obu jajnikach, rozpoczyna się dojrzewanie jednego z pęcherzyków. Jego środek wypełnia się stopniowo płynem zawierającym hormon pęcherzykowy - estradiol. Jednocześnie we wnętrzu dojrzewa komórka jajowa. Estradiol powoduje spulchnienie śluzówki macicy i jej regenerację po poprzedniej miesiączce. Kiedy proces dojrzewania komórki jajowej trwający około 14 dni zostaje zakończony, drugi hormon przysadkowy LH stymuluje uwalnianie komórki jajowej z jajnika. Jest to proces zwany owulacją.
     
     Jajeczkowanie – owulacja
     Zjawisko to występuje u kobiety zazwyczaj w połowie cyklu - pomiedzy 12 a 18 dniem. W pełni dojrzały pęcherzyk pęka wówczas, uwalniając do jamy otrzewnowej komórkę jajową, która zostaje przechwycona przez strzępki jajowodu i w jajowodzie oczekuje na zapłodnienie. Moment pęknięcia pęcherzyka i uwolnienia komórki jajowej nazywa się jajeczkowaniem lub owulacją. Może być on wyczuwany przez kobietę jako niezbyt silny ból w podbrzuszu po stronie lewej lub prawej albo w okolicy krzyżowej
     
     Przygotowanie błony śluzowej do zapłodnienia
     W jajniku, w miejscu pęknięcia otoczki pęcherzyka i wydostania się dojrzałej komórki jajowej na zewnątrz, powstaje jakby "szczelina", którą nazywamy ciałkiem żółtym. To miejsce z chwilą powstania zaczyna wytwarzać – hormon progesteron. Progesteron przygotowuje śluzówkę macicy na przyjęcie zapłodnionego jaja, powodując jej silne ukrwienie. Tak przygotowana macica będzie mogła odżywić rozwijający się w niej zarodek. Niedobór progesteronu, może natomiast powodować utratę ciąży w każdej fazie rozwoju..
     
     Gdy nie dojdzie do zapłodnienia
     W przypadku, gdy w ciągu kilkunastu godzin po owulacji nie dojdzie do zapłodnienia, ciałko żółte stopniowo zanika i przekształca się po 10 dniach w ciałko białawe. Wiąże się z tym stopniowe obniżanie poziomu progesteronu we krwi, co z kolei powoduje zmniejszanie ukrwienia śluzówki macicy. Po mniej więcej 12-14 dniach od owulacji zostaje ona usunięta wraz z nie zapłodnioną komórką jajową. Złuszczanie śluzówki macicy (objawiające się jako miesiączka) trwa najczęściej 5-7 dni.
     
     Wahania poziomu hormonów wpływają na samopoczucie kobiety
     W czasie trwania cyklu miesiączkowego zmienia się u kobiety poziom hormonów żeńskich, co jest przyczyną wahań nastrojów, a także zmian w wyglądzie skóry i włosów. Najmniej korzystnym okresem jest czas tuż przed miesiączką, kiedy poziom progesteronu jest najniższy. Zmiany hormonalne wpływają też na wahania temperatury ciała. Jeżeli nie dojdzie do zapłodnienia komórka jajowa jest wydalana, a produkcja estradiolu i progesteronu spada. W rezultacie zahamowany jest wzrost błony śluzowej wyściełającej macicę, która złuszcza się, co widoczne jest jako miesiączka. Zapoczątkowuje to nowy cykl.
     
     Wkładka domaciczna z dodatkiem hormonów może zatrzymać miesiączkowanie
     Wkładka domaciczna z dodatkiem hormonów(estrogenów) - zmienia przebieg krwawień u każdej kobiety. W czasie kilku początkowych miesięcy po założeniu, u wielu kobiet występują nieregularne plamienia. Najbardziej zauważalna zmiana dotyczy zmniejszenia objętości traconej krwi. Jak też to, że u 20% kobiet - po roku od założenia miesiączka nie pojawia się w ogóle. Jednak w czasie stosowania wkładki czynność jajników nie ulega zmianie, nawet jeżeli nie ma miesiączki. Dlaczego tak się dzieje? Wkładka we właściwym położeniu - przy dnie macicy – wydziela stale hormon – lewonorgestrel, który hamuje syntezę receptorów estrogenowych, powodując, że śluzówka macicy staje się niewrażliwa na estradiol przygotowujący ją do zagnieżdżenia się komórki jajowej i rozwoju ciąży. W następstwie tego, pomimo normalnych stężeń estradiolu we krwi, nie ma proliferacji (wzrostu) śluzówki i jest ona w stanie „uśpienia”.
     
     Zapłodnienie komórki jajowej
     Jeżeli komórka jajowa zostanie zapłodniona, ciałko żółte nie zanika, lecz przekształca się w tzw. ciałko ciążowe, produkujące w dalszym ciągu progesteron. Pomaga on utrzymać rozwijającą się ciążę i w trakcie jej trwania hamuje dojrzewanie kolejnych komórek jajowych. Z tego powodu progesteron określany jest często mianem - hormonu ciążowego.

Erotyczne sny

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 13:24

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Co oznaczają sny erotyczne

Odczytywanie snów, nie tylko erotycznych, może być świetną zabawą i tak należy do tego podchodzić.
Amputacja (amputowana część ciała, proces amputacji) – u kobiet obawa przed utratą atrakcyjności, u mężczyzn – strach przed kastracją
Altana – znak potajemnej, grzesznej miłości
Armata – rozpasanie seksualne, niespożyta ochota na seks
Balkon – symbol kobiecych piersi, tłumione potrzeby seksualne
Banan – w snach kobiecych symbol członka, tłumione potrzeby seksualne, w męskich – lęk przed seksem, utratą potencji
Baran – symbol wielkiej potencji
Beczka z winem – potrzeba kontaktów seksualnych
Broń – niedojrzałość seksualna, zwłaszcza w snach młodych mężczyzn
Broń biała (szpada, szabla) – u kobiet lęk przed seksem, ale też i tęsknota za nim, u mężczyzn – agresja seksualna
Buty – w kobiecych snach wielkie niezaspokojone potrzeby seksualne
Byk – znak potencji
Cygaro, papieros – prymitywne potrzeby seksualne
Daktyl – potrzeba czułości, miłości romantycznej, niekoniecznie seksualności
Drzewo pokryte kwieciem – silne, dotąd tłumione potrzeby seksualne
Fasola – symbol męskości (męskie jądra)
Flet – tęsknota za seksem, symbol członka
Impotencja – w męskich snach niskie poczucie własnej wartości
Kastracja – tłumione potrzeby seksualne
Kiełbasa – materialistyczne nastawienie do seksu, ochota przeżycia seksu za pieniądze
Kogut – u kobiet chęć przeżycia ostrego seksu, u mężczyzn – próżność
Łóżko – potrzeby seksualne, które nie mogą być zaspokojone na jawie
Łysina – duża potencja, ale może też świadczyć o zaburzeniach w tej dziedzinie
Młotek – nie liczenie się z partnerem
Mysz – lęki w obszarze seksualności
Nożyczki – u mężczyzn lęk przed seksem i kastracją
Pająk – silne potrzeby seksualne
Pieniądze – duże możliwości seksualne
Samochód – siła i potencja
Stosunek seksualny – chęć przeżycia czegoś nowego, podniecającego, niekoniecznie ze stałym partnerem
Wagina – duża kreatywność w seksie
Warzywa korzeniowe (burak, marchew, rzepa) – silne tłumione potrzeby seksualne
Wąż – symbol popędów, pierwotnych instynktów

Ze snami erotycznymi jest tak, jak ze wszystkimi innymi snami: mogą, ale nie muszą mieć głębszego sensu. Zwykle mają, ale to, co w nich tkwi, należy umiejętnie odczytać. Na przykład trójkącik, jaki właśnie ci się przyśnił, niekoniecznie musi świadczyć o twojej rozwiązłości, zaś sen, w którym kochasz się z osobą tej samej płci, nie oznacza homoseksualnych skłonności.
Seksuolodzy dzielą sny erotyczne na takie, w których występują treści uniwersalne, jak miłość, osoba partnera, stosunek, uwarunkowane kulturowo, a więc zrozumiałe jedynie w obrębie danej kultury, oraz indywidualne, czyli możliwe od odszyfrowania jedynie przez śniącego.
Sny erotyczne różnicują się także w zależności od płci. W męskich dominują ostrzejsze treści, jest więcej agresji, zdobywania, dominacji. Śniący zwykle nie zna osób pojawiających się w tych snach. Z kolei kobiety częściej śnią o znanych im ludziach i zwykle są to sny mało prawdopodobne, na jawie raczej nie mogące się zdarzyć. Jeśli natomiast chodzi o dosłowne skojarzenia, tzw. symbolikę seksualną, czyli to, co kojarzy się z narządami płciowymi, to tu obydwie płcie śnią i kojarzą jednakowo – i tak np. wąż, zarówno dla kobiety, jak i mężczyzny symbolizuje penisa.

Jak je czytać?

Z lekkim dystansem, a nawet z lekkim przymrużeniem oka. Sny erotyczne mogą być odbiciem przeszłych lub teraźniejszych doświadczeń, marzeń, oczekiwań, potrzeb. Jak mówi seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz mogą wyrażać tłumioną i wypieraną seksualność, niezaspokojone upodobania, istniejące trudności i problemy w życiu seksualnym.
Niekiedy mogą być tak sugestywne, że kończą się całkiem fizycznie orgazmem. Takie „namacalne” reakcje są nazywane przez seksuologów „wizytami anioła w nocy”. W niektórych plemionach afrykańskich nocne, doświadczane podczas snu orgazmy, utożsamiane są z wizytą kobiety lub mężczyzny u śniącej osoby.
Najwięcej tego typu „anielskich wizyt” doświadczają mężczyźni w późnym okresie dojrzewania i we wczesnej dojrzałości, natomiast kobiety – między 30. a 50. rokiem życia. Nocne orgazmy podczas snu mogą pojawić się również u mężczyzn z uszkodzeniami rdzenia kręgowego.

Erotyczna symbolika w snach

Właściwa interpretacja snu erotycznego wymaga pewnych umiejętności, a jeśli nie posiada się ich, warto zwrócić się o radę do specjalisty (seksuologa) albo o śnie zapomnieć. Na pewno nie należy wyciągać pochopnych wniosków. Bardzo wyuzdany sen erotyczny może być bowiem następstwem, często dość odległym, np. zapamiętanych scen erotycznych z filmów, wydawnictw pornograficznych, na które tylko rzuciło się okiem, czy zasłyszanej rozmowy.

Kobiecy skarb

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 10:47

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Póki jest nienaruszony, nie zajdziesz w ciążę. Prawda czy fałsz? Cała prawda o dziewiczej błonie.

Błonę dziewiczą można odzyskać

PRAWDA. Ten niewielki fałd śluzówki, oddzielający przedsionek pochwy od jej wnętrza ma bardzo małą powierzchnię i bez trudu można go odtworzyć z fragmentu śluzówki pochwy. Nie jest to zbyt skomplikowana operacja. Zamożne Arabki, które straciły cnotę, zanim przyszedł czas na noc poślubną, jeżdżą do renomowanych klinik przede wszystkim w Londynie i słono płacą za odnowienie błony dziewiczej. Dzieje się tak dlatego, że w ortodoksyjnych krajach arabskich dziewictwo jest formalnie niezbędne przy zawieraniu związku małżeńskiego. A błona naturalna czy odbudowana niczym się nie różnią.

Wszystkie dziewice mają błonę

FAŁSZ. Niezwykle rzadko, ale jednak zdarza się, że dziewczynka rodzi się bez tej fałdki (a nawet bez pochwy). Wtedy zarówno pochwę, jak i błonę dziewiczą można chirurgicznie odtworzyć. Poza tym, jeśli przyjmiemy, że dziewictwo traci się podczas stosunku płciowego z mężczyzną, to kobieta, której błona została zniszczona w inny sposób, nadal przecież pozostaje dziewicą. A do pęknięcia tego fałdu śluzówki może dojść na różne sposoby, np. podczas głębokiej masturbacji czy pettingu albo niewłaściwego stosowania tamponów higienicznych (m.in. dla dziewic przeznaczone są te w rozmiarze mini) czy wykonywania irygacji pochwy lub na skutek bardzo silnego rozciągania mięśni krocza przy wyczynowym uprawianiu niektórych sportów, np. wyścigów na skuterach wodnych.

Błona nie chroni przed ciążą

PRAWDA. Błona dziewicza oddziela wnętrze pochwy od jej przedsionka. Nie jest jednak w stu procentach szczelna - ma jeden lub kilka otworków, którymi krew menstruacyjna wydostaje się na zewnątrz. Tymi samymi otworkami ruchliwe plemniki mogą łatwo się dostać do wnętrza pochwy i powędrować dalej, w stronę gotowego do zapłodnienia jajeczka. Wystarczy, że wytrysk nastąpi w przedsionku pochwy, a nawet na wargach sromowych. Sprytne plemniki sobie poradzą. Tak więc nawet przy płytkim stosunku trzeba zabezpieczać się prezerwatywą.

Również dziewica powinna chodzić do ginekologa

PRAWDA. Zwłaszcza jeśli dziewczyna już miesiączkuje. Nie musi obawiać się utraty cnoty podczas badania, ponieważ ginekolog dziewice bada inaczej - albo przez odbyt, albo używając specjalnego, małego wziernika, który nie naruszy błony. Po takim wstępnym badaniu lekarz może powiedzieć, np. jaki typ błony ma młoda dziewczyna i czego w związku z tym może się spodziewać podczas pierwszego stosunku płciowego. Jeżeli okaże się, że ten fałd śluzówki jest bardzo mocny, gruby, silnie ukrwiony i ginekolog przewiduje, że zbliżenie będzie dla kobiety naprawdę przykre (bolesne, z silnym krwawieniem) - warto zapytać o możliwość nacięcia błony dziewiczej skalpelem. Taki zabieg jest prawie bezbolesny i trwa zaledwie kilka minut.

Przerwanie błony jest związane z bólem i krwawieniem

FAŁSZ. Tak bywa naprawdę rzadko, ale ten mit jest chyba najczęściej przekazywany z pokolenia na pokolenie. Częściej do Krwawienia w ogóle nie dochodzi. Dużo zależy tu od budowy błony. Może ona być półksiężycowata, brzeżna, sitkowata, perforowana. Większość kobiet ma półksiężycowatą (tak naprawdę bardziej przypomina kształtem okrąg). Dziewica z taką błoną podczas pierwszego stosunku prawie nie odczuwa bólu ani nie krwawi, bo śluzówka pęka bez trudu i zwykle jest mało ukrwiona.

Za "pierwszym razem" zawsze pęka

FAŁSZ. Zwykle tak się dzieje, ale jeżeli ten drogocenny fałd śluzówki jest naprawdę gruby i mocny lub rozciągliwy, może pozostać nienaruszony nawet po wielokrotnych zbliżeniach. Zwłaszcza gdy stosunki płciowe są tzw. przedsionkowe, czyli partner nie wprowadza penisa do pochwy zbyt głęboko, ponieważ albo ma taką technikę uprawiania seksu, albo jego członek nie jest okazałych rozmiarów.

Dziewica może urodzić dziecko

PRAWDA. Jeżeli nie doszło do naruszenia błony dziewiczej - ponieważ np. stosunki były przedsionkowe - a mimo to plemniki dostały się przez mikrootworki w błonie do wnętrza pochwy i dalej, a potem doszło do zapłodnienia komórki jajowej, to kobieta może stracić dziewictwo (w sensie zawężonym do zerwania błony) dopiero w czasie porodu. Takie przypadki zdarzają się jednak bardzo rzadko.

 

 

 

Najpierw biust, potem stanik

aniolekdiabelek | 11 Sierpień, 2008 10:40

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Przestał być wstydliwą, ukrywaną częścią garderoby. Niekiedy eksponujemy go aż zanadto. Dobrze dobrany stanik czyni cuda. Niewłaściwy deformuje piersi.

Pod koniec XIX wieku kobiety nosiły sztywne gorsety sięgające bioder. W 1889 roku francuski projektant mody Paul Poiret lansował suknie odcinane pod biustem lub drapowane. Aby nie zepsuć tego fasonu, projektant przeciął gorset w talii. Dół z czasem zmienił się w pas do pończoch, góra w stanik.
W 1914 roku Mary Phelps Jacob, amerykańska tancerka (prawnuczka Roberta Fultona, który wynalazł statek parowy), zdobyła patent na stanik. Zrobiła go z dwóch złożonych w trójkąt chusteczek do nosa i ramiączek z różowej tasiemki. Tak się zaczęła historia nowoczesnych biustonoszy. Gorsety poszły w kąt. Prawa do wynalazku kupiła bieliźniarska firma Warner Brothers Gorset i rozpoczęła seryjną produkcję. Na początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia powstały obowiązujące do dziś oznaczenia rozmiaru i miseczek.

Już same słowa: haftka, ramiączko, koronka, muślin, miseczka pobudzają wyobraźnię i kojarzą się z uwodzeniem oraz kobiecością. Ale przecież biustonosz jest niezwykle skomplikowaną częścią garderoby, powstaje przez połączenie około 30 części i to według bardzo precyzyjnych zasad. Gorseciarki niekiedy porównują swoją pracę do inżynierii. Ale też wiedzą, jak łatwo jest popsuć ich kunszt. – Czuję łomotanie serca, gdy przy mnie kobiety przymierzają biustonosze na bazarku: na bluzki, na swetry, nawet na płaszcze. Stoi taka pani, przykłada miseczki na palto, potem tak samo sprawdza obwód i stwierdza “dobry – biorę”.

Takiego kupowania biustonoszy na oko – na ubranie nie powinno się tłumaczyć oszczędzaniem pieniędzy, uważa pani Bożena Szota. Od prawie 40 lat szyje na indywidualne zamówienia staniki, stroje kąpielowe i gorsety. Jest współwłaścicielką pracowni gorseciarskiej “Justyna” w Gdańsku-Wrzeszczu.

Zawsze przymierz

Ponad połowa kobiet kupuje biustonosze (i majtki) na ulicach. Tak wynika z badań ankietowych sprzed dwóch lat. Panie w średnim wieku kupują tylko białą bieliznę, młodsze kolorową. Na targowiskach jest najtaniej. Ale to nie oznacza, że mamy kupować w ciemno. Przecież można przymierzać w domu. – Sama informuję klientki, że mogą zabrać bieliznę do domu i jeśli nie będzie dobra, odnieść następnego dnia – mówi miła sprzedawczyni, która swój stragan ma tuż przy zejściu do warszawskiego metra na Mokotowie. Handluje głównie wyrobami chińskimi, choć ma także produkty małych polskich firm krawieckich. W dbałości o klientki nikt chyba nie dorówna kramarkom z targowiska na poznańskim Rynku Jeżyckim, które urządziły przymierzalnię w czynnym szalecie damskim.

Jak druga skóra

– Staniki są szyte z coraz delikatniejszych tkanin. Powinny być idealnie dopasowane do indywidualnego kształtu piersi – tłumaczy Bożena Szota. Do jej firmy przychodzą przede wszystkim panie o nietypowych sylwetkach. Na przykład wysokie i szczupłe z dużym biustem. – Nie udało mi się jeszcze nigdy kupić w sklepie bieliźniarskim modelu 65D, a taki noszę – opowiada Krystyna Łukomska. – Zawsze musiałam zszywać stanik w obwodzie.

Bała się, że nie będzie jej stać na szycie sobie biustonoszy na miarę. Ale spróbowała. Teraz zamawia trzy w ciągu roku. Jeden kosztuje od 60 do 80 zł, cena jest więc konkurencyjna w porównaniu ze sklepowymi, choć znacznie wyższa od bazarowych. – Niektórzy jedzą dwa ciastka w tygodniu, a ja mam szyte na miarę staniki. W nich czuję się dobrze.

Problemy z kupnem odpowiedniej bielizny mają także panie z piersiami wyraźnie różniącymi się wielkością. A także niskie, korpulentne, o małych piersiach.

Według Bożeny Szoty niewielkie wady biustu najlepiej koryguje tzw. bardotka. Pani Bożena uważa, że biustonosz powinny nosić już młode dziewczyny: – Tak jak majtki zakładamy od czasu, gdy wyrośniemy z pieluch, tak stanik jest potrzebny kobiecie, której wyrosły piersi. – Jeśli zaczyna się go nosić zbyt późno, biust przesuwa się na boki, lokuje pod pachą. I potem są problemy z doborem bielizny.

– We wszystkim potrzebny jest umiar – tłumaczy Andrzej Sankowski, chirurg plastyczny. – Biustonosz musi być przede wszystkim wygodny i właściwie dopasowany: ani za duży, ani za mały. Nie kupujemy za ciasnych butów ani za dużych spodni. Ma być jak druga skóra.

Biust tyje i chudnie razem z nami

– Nie dość, że każdy biust jest inny, to jeszcze wielokrotnie zmienia się pod wpływem wieku i okoliczności, np. ciąży. A kobiety wciąż kupują ten sam rozmiar stanika – kręci głową ze zdziwieniem Hanna Sitkiewicz, sprzedawczyni w warszawskim sklepie Atut. Dodaje, że najczęściej jest to 75B. – Przed Gwiazdką kilku panów ustawiło się w kolejce. Gdy piąty z kolei poprosił o biustonosz w tym rozmiarze, nie wytrzymałam i zapytałam “czy panowie wszyscy kupują bieliznę dla tej samej pani?”.

Według pani Hani kobiety przywiązują się do określonego numeru miseczki. Jeśli przytyją, kupują biustonosz o 5 cm szerszy w obwodzie, zamiast zmienić cały rozmiar.

– Piersi składają się z tkanki tłuszczowej i mlecznej. Są miękkie, więc łatwo je zdeformować. Jeśli mamy zły stanik, w okolicy pach tworzy się coś w rodzaju drugiego biustu, a trzeci robi się na plecach. Im mniejsze miseczki biustonosza, tym bardziej zniekształcają piersi. A przecież powinnyśmy na nie chuchać – mówi pani Sitkiewicz. Namawia swoje klientki do kupowania staników o większych miseczkach, ale o mniejszym obwodzie. – Kiedy mamy pod biustem 77 centymetrów, powinnyśmy kupować rozmiar 75.

Metodę dobierania biustonoszy polecaną przez panią Hanię opisywały już gazety, a malutki sklepik na warszawskim Grochowie odwiedza coraz więcej klientek. Sprzedawczyni proponuje im miękkie, zabudowane staniki, najczęściej o rozmiarze miseczek większym niż do tej pory. Kobieta powinna dbać o to, by cały biust (łącznie z fałdami przy ramieniu) był schowany w miseczce, a ramiączka nie wrzynały się w skórę. Pani Hania zaleca też masaż ujędrniający piersi.

Byle nie za ciasno!

Biustonosz za luźny w obwodzie nie jest dobry (zapięcie w nim przesuwa się wysoko na plecy, a miseczki opadają), ale za ciasnego też nosić nie należy. Piotr Górski, rehabilitant i terapeuta, przestrzega: – Niekiedy panie, szczególnie starsze i o masywnej posturze, skarżą się na bóle żeber, nerwobóle. Zdejmują bluzkę, a ja widzę, że skóra pod stanikiem jest mocno wciśnięta, aż wyżłobiona. Robią z obwodu stanika prawie bandaż, nie mogą oddychać, a żebra nie poruszają się swobodnie.

– Radzę pacjentkom, by powyjmowały uciskające druty czy fiszbiny, bo długotrwały ucisk powoduje rozrost tkanki włóknistej i powstawanie zniekształceń – tłumaczy doktor Sankowski. – Stanika źle dobranego lepiej wcale nie nosić. Nawet jeśli biust w nim pięknie się prezentuje na zewnątrz, bo jest podtrzymywany, powiększony, wypchnięty do góry, to w środku leży zdeformowany, pougniatany. – Lekarz opowiada, że zna kobiety, które tak się wstydzą swoich piersi, że nie pokazują ich partnerom. Proponuje, byśmy pamiętały, że stanik jest dla biustu, nigdy odwrotnie.

Biust idealny

Kanon urody ustalony przez Francuzów: odległość od szczytu mostka (przy zakończeniu przełyku) do brodawki wynosi 19–22 cm (w zależności od wzrostu kobiety), brodawka z otoczką ma średnicę 4–4,5 cm.

Jaki masz rozmiar

Zmierz obwód pod biustem (ciasno). To rozmiar biustonosza.

Zmierz obwód na wysokości brodawek (bez spłaszczania).

Różnica między obwodem w biuście a obwodem pod biustem to właśnie rozmiar miseczki.

12–13 cm = A

14–15 cm = B

16–17 cm = C

18–19 cm = D

20–21 cm = E

22–23 cm = F

23–24 cm = G

wiersze, wierszyki,aforyzmy:)

aniolekdiabelek | 10 Sierpień, 2008 19:48

Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła
Nieszczęśliwy jest, kogo próżne serce nudzi,
Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszczęśliwszy ludzi,
Kto nie kocha, że kochał, zapomnieć nie zdoła...
A. Mickiewicz, Rezygnacja

Znasz, co namiętność? Czy ty wiesz, co piekło,
Gdy myśl, jak skorpion w ogniu się przewraca,
Gdy serce kipi żądzą szczęścia wściekłą
I życie życiem co chwila się skraca?
Z. Krasiński, Znasz, co namiętność?
Ale ciebie gdy ujrzę, nie pojmuję czemu
Znowu jestem spokojny, zimniejszy nad głazy,
Aby goreć na nowo - milczeć po dawnemu.
A. Mickiewicz, [Mówię z sobą...]

A jednak, gdyby teraz wśród tych urwisk dziczy
czuć na rękach dwie dłonie drobne i niewinne,
patrzeć na usta małe, ciche, półdziecinne
i w oczy naiwności pełne i słodyczy...
K. P. Tetmajer, A jednak, gdyby teraz...

Usta twoje: ocean różowy,
Spojrzenie: fala wzburzona.
A twoje szerokie ramiona:
Pas ratunkowy...
M. Pawlikowska -Jasnorzewska, Portret

Czekasz z dłonią na klamce i gdy drzwi otwiera
Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie,
A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie
Do serca, które zawsze u drzwi obumiera.
B. Leśmian, [Hasło nasze ma dla nas..]

Na paznokciach twych, na włosów splotach,
ptaki światła gubiły swe pióra.
Nagle ptaki zgasły. Ciemnozłota
nadciągała miłość jak chmura.
K. I. Gałczyński, [Zadzwoniły zausznice z miedzi...]

Kochanko moja! Na co nam rozmowa?
Czemu chcąc z Tobą uczucia podzielać,
Nie mogę duszy prosto w duszę przelać?
Za co ją trzeba rozdrabniać na słowa,
Które nim słuch Twój i serce dościgną,
W ustach wietrzeją, na powietrzu stygną?
A. Mickiewicz, Rozmowa

Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,
chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...
K. P. Tetmajer, Ja, kiedy usta...

Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele,
Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie,
Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie
I wargami w ślad deszczu prowadzę po ciele.
B. Leśmian, [Czasami mojej ślepej...]

Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze,
Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia.
A