Załóż bloga Zaloguj się



Porady :)

"Muszę zadawać sobie ból"...- Samookaleczanie

aniolekdiabelek | 10 Lipiec, 2009 22:28

Samookaleczanie się psychologowie nazywają mądrze autoagresją. Bez względu na nazwę straszne jest to, jak ranią swoje ciało niektóre dziewczyny. Robią to, by znieść stres, problemy życiowe, kłopoty w domu, w szkole albo kompleksy


Co to jest autoagresja?
Samookaleczanie to przejaw agresji skierowanej na siebie, czyli zaburzenie instynktu samozachowawczego. Wyraża się aktami samookaleczeń, samouszkodzeń zagrażających zdrowiu oraz nawet i życiu. Najczęściej okaleczenie dotyczy skóry (np. na ramionach, na brzuchu), ale również zdarza się przecinanie naczyń krwionośnych, wbijanie ostrych przedmiotów w ciało lub ich połykanie, uszkadzanie fragmentów ciała, działanie ciepłem (żarzący się papieros). Należy to potraktować jako schorzenie psychiczne powstałe pod wpływem traumatycznych przeżyć i trzeba się zwrócić po pomoc do psychologa.

Jest późny wieczór, już dawno po jedenastej. Małgosia ukradkiem wychodzi do łazienki. Jest bardzo zdenerwowana, nosi ją. Ojciec znowu zbił jej mamę, tak prawie do nieprzytomności, a ona nie mogła nic na to poradzić. Chwyta więc za nożyczki do paznokci i z całej siły drapie nimi skórę przedramion, aż do krwi. Kiedy pojawiają się ciemnoczerwone strugi, doznaje wielkiej ulgi, odpręża się. Małgosia nie chce rozmawiać na ten temat z nikim, choć parę osób zauważyło blizny na jej ciele. Znamienne jest jednak to, że kaleczy się zawsze, kiedy ojciec bije jej mamę i wrzeszczy...
"Mam 14 lat i dorastam w dziwnej rodzinie. Ojciec na zewnątrz wydaje się całkiem normalny, wszyscy znajomi w pracy go lubią, ale on dopiero w domu przemienia się w okrutnego potwora" - zwierza się Małgosia. On stosuje przemoc fizyczną i słowną wobec mamy Małgosi, ale córki nigdy nie bije, najwyżej wyraża swoją agresję wrzeszcząc. Są dni, gdy ojciec jest aniołem, by za jakiś czas zamienić się w damskiego boksera. "Kocham ojca wtedy, gdy jest dobry i nienawidzę za to, że krzywdzi mamę. W sumie nie mogę wiele zdziałać, bo przecież mnie nie bije...". Mama Małgosi jest do tego stopnia skołowana, że na pytanie, skąd ma siniaki odpowiada, że sama je sobie zrobiła... upadając.
Zeznaję przeciwko ojcu!
"Niedawno jednak moja zmaltretowana mama wniosła pozew o rozwód, poprzedziła go także skargą na stosowanie przemocy fizycznej. Musiałam zeznawać jako świadek. To jest straszne, opowiadać obcym ludziom o tak pilnie strzeżonych do tej pory naszych tajemnicach domowych" - Małgosia płacze. "Jak tylko wróciłam z sądu, no to zaraz się pocięłam. I całe napięcie zeszło. To straszne, wiem, ale już tylko to mi pomaga". Małgosia zadaje sobie fizyczny ból dlatego, gdyż nie radzi sobie z emocjonalnym, psychicznym konfliktem, wielkim napięciem, z którym non stop styka się we własnym domu...
Z jednej strony chciała pomóc swej matce opowiadając prawdę o przemocy ojca, ale z drugiej powstrzymywała ją przecież
miłość do ojca oraz poczucie,
że występuje przeciwko niemu, wspólnie z obcymi ludźmi... Czy jesteście, dziewczyny, sobie
w stanie wyobrazić ten olbrzymi stres, wstyd i przerażenie, które nieustannie przeżywa Małgosia? Trzeba by być z żelaza albo mieć nerwy chyba ze stali, aby wytrzymać taką sytuację bez potrzeby odreagowania tego...
Nie ma znaczenia, że ojciec nie znęca się fizycznie nad córką, bo wystarczy tylko patrzenie, jak bije mamę, ten straszliwy terror psychiczny i ciągły brak poczucia bezpieczeństwa... Smutne.
Czy rodzice rozwodzą się przeze mnie?
"Dopiero gdy poczuję ból oraz zobaczę krew na mojej ręce, to wtedy wiem, że naprawdę żyję!" - twierdzi 15-letnia Kaśka. "Gdy nie mogę wytrzymać tej pustki w sobie i wszechogarniającego mnie bezsensu, chwytam za nożyczki, żyletkę - cokolwiek ostrego i tnę się. A pozwala mi to poczuć radość, momentalny spokój i luz". Samookaleczanie zaczęło się u Kaśki po tym, gdy dowiedziała się przypadkiem, że jej rodzice zamierzają rozwieść się. A dziewczyna natychmiast uznała, że to jej wina... "Byłam przekonana, że przysparzam im tylu problemów, że przeze mnie nie umieją się już porozumieć... A może już mnie nie kochają, skoro chcą się rozstać? Miałam tysiące myśli na sekundę... I nie wiedziałam, komu mogę o tym opowiedzieć, kogo zapytać, jak jest naprawdę". Najpierw Kasia zaczęła się mocno bić skórzanym paskiem po nogach, po plecach, udach, tak mocno, że miała wielkie sińce na skórze. Biła się też w głowę twardymi przedmiotami. Wymyślała coraz nowsze tortury, żeby dotkliwiej siebie zranić. Bo coraz bardziej czuła się winna. "Pomogła mi pani psycholog w przychodni międzyszkolnej. Wytłumaczyła mi, że nie mam wpływu na stosunki łączące rodziców. Terazrozumiem, że już najwyższy czas z tego wyjść...".
Mam problem i nie wiem, do kogo z nim się zwrócić!
Ewa potrafi bez przerwy się kaleczyć, np. przez 20-40 minut, tyle bowiem trwa stan, w którym robi sobie całe mnóstwo maleńkich nacięć. A czasami jest ich blisko 600! Przydarza jej się to bardzo często, raz w miesiącu albo i nawet w tygodniu. I tak już od ok. czterech lat! Dlaczego ona to robi? Bo nie może znieść psychicznej presji, gdy ma jakieś kłopoty: z rodzicami, z chłopakiem, gdy pokłóci się z paczką... Bo zawsze potem czuje się tak, jak ktoś, kto się wypłakał, jest wyciszona oraz uspokojona. "Nie wiem, skąd to się we mnie bierze" - mówi Ewa. "W domu czuję się bardzo samotna. Mój ojciec jest człowiekiem zamkniętym w sobie, a moja mama od czterech lat jest poważnie chora i myśli tylko i wyłącznie o swoim nieszczęściu. Kiedy dopadają mnie problemy, nie mam się do kogo zwrócić. Nie umiem płakać - w tym chyba jesteśmy z ojcem do siebie podobni". Ojciec tylko raz zapytał ją o blizny na ramieniu, ale czymś go zbyła i już nie było sprawy. "Wydaje mi się, że moi rodzice to nie mają pojęcia, jaka jestem i co robię" - mówi Ewa. Nie zasłania swoich blizn, nie kryje się z tym, co robi ze swoim ciałem. Okalecza się tak, jakby wszystkich ludzi dokoła poddawała próbie - zauważą w ogóle, że ona istnieje, że ma problemy? Blizny są jak wołanie o pomoc, prośba o jakiekolwiek zainteresowanie! Ale na przekór jej wołaniu - niewiele osób przyznało się, że blizny zauważyło...
Czy jestem nienormalna?
Większość znajomych wstydliwie milczy lub zupełnie otwarcie uważa Ewę za "psychiczną".
A Ewa? Cóż, ma poczucie, że wpadła zupełnie w pułapkę bez wyjścia! Do tego wszystkiego
nie ma żadnego wsparcia oraz pomocy. Przyjaciółka odsunęła się, po tym jak ludzie zaczęli plotkować, że jest nienormalna. Nauczyciele także nie reagują. Powstaje błędne koło: cierpienie - samookaleczanie się - brak pomocy - znowu cierpienie.

Komentarze

«Poprzedni   1 2 3 ... 25 26 27

Re: "Muszę zadawać sobie ból"...- Samookaleczanie

Anna | 28/09/2012, 16:14

Mam naimę Ania i tez sie samookaleczam jest to wspaniałe uczucie choc inni tego nierozumie

Niezrozumiana

Maja | 30/08/2012, 18:27

Hej, mam 18 lat okaleczam sie od 7 lat najczesciej w przyplywie ngeatywnych emocji ( smutku). Kilka razy w zlosci, daje mi to wielka ulge, po skonczeniu odchodzi ode mnie wszystko zle . Pare razy myslalam ze juz przestalam jednak byly to tylko przerwy , jedna roczna druga 1,5 roku i gdy juz wszystko na mojej rece jest zagojone i mysle ze wszystko ze mna jest okay dzieje sie cos ze znowu siegam po zyletke. Nie wstydze sie blizn nie chowam ich tzn czesto sa sytuacje kiedy sie ich swtydze i pragne je schowac ale ciezko przy upale +30 nosic dlugie rekawy, sa tez momenty gdy bywam z nich dumna tudziez pragne by je ktos zobaczyl by widzial jak jest mi zle gdyz na codzien nie okazuje smutku ani slabosci jestem bardzo wesola dziewczyna tylko w zaciszu swego pokoju zdejmuje maske. Obecnie mieszkam z mama i gdy tylko widzi nowe rany pyta dlaczego czy to jej wina i placze, nie mowie jej dlaczego to zrobilam mowie tylko ze to nie jej wina i na tym sie konczy. Ojciec natomiast powiedzial ze jak sie ze mna spotka i bedzie cos na rece to powaznie porozmawiamy. Nie wiem co mam robic jak sobie z tym radzic w sumie czuje jakbym nie chciala sie z tym rozstawac, bylam kiedys ponad miesiac w psychiatryku poczym kilkakrotnie odwiedzalam psychologow oraz psychiatrow, bralam nawet tabletki ( i nie na depresje i nie na nerwy) cos takiego pomiedzy tak okresne na co mialy byc te tabletki ale po nich przytylam (20kg) teraz na calym ciele mam rozstepy i jeszcze bardziej brzydze sie swojego ciala ; (

...

Paulina | 23/08/2012, 21:28

Ja też tak robie... Szukam kogoś z kim mogła bym o tym pogadać mój e-mail pczarnopolska@op.pl . Jeżeli chcesz ze mną o tym pogadać napisz. Proszę,potrzebuje tego... ;(

ja też...

Marta | 20/08/2012, 09:41

Mam na imię Marta. Mam lat 16 i samookaleczam się od półtora roku ;( Nie potrafię z tym przestać. Udaje mi się odstawić żyletkę na góra dwa miesiące, ale za każdym razem jak mam jakiś problem muszę do tegobwrócić ;( Wstydzę się blizn, ale nie potrafię przestać. Właściwie, to w głębi serca nie chcę z tym kończyć. Boję się, że bez tego sb nie poradzę ;(

...

sandra | 08/06/2012, 14:50

ja mam koleżanke która ma 14 lat i chodzi ze mna do klasy...zaczeło sie tak że mi wysłała sms-a że sie przepisuje do innej szkoły(ja ja bardzo lubie wiec nie chciałam zeby to zrobiła) czesto ją przekonywałam zeby tego nie robiła ale nic na nią nie działało i pewnego dnia zagroziłam jej tym że jesli sie przepisze to sobie coś zrobie(miałam na myśli samookaleszanie sie) ona na początku sie o mnie bała i martiła i pewnego dnia zaczełam sie ciąc ale to nie było nic takiego to była jak na razie nie wielka ryska i jej o tym powiedziałam nie odzywała sie do mnie i na drugi dzien mi napisała że zrobiła sobie krzywde i oczywiscie zapszecza ze to jest przezemnie i od tego czasu sie ciągle kłócimy i ja juz nie wiem co robic bo ona całymi dniami siedzi w domu zamknieta w pokoju i placze...nie wiem jak jej pomóc...pomóżcie mi prosze :(

Re: "Muszę zadawać sobie ból"...- Samookaleczanie

Paulina | 08/05/2012, 21:49

mam 14 lat gdy się tnę czuję tą satysfakcję.. cieszę się gdy w końcu wypływa krew a ja ją piję ... nie mogę sie powstrzymać .. czuję jakby ten głód - tak oglądam pamiętniki wampirów, ale piłam już krew zanim zaczęli to kręcić

samookaleczenie

iza | 10/04/2012, 22:13

a ja mam 34 lata i po ponad rocznej przerwie nadal sie samookaleczam....Nie warto!!!!Potworne blizny.

Re: "Muszę zadawać sobie ból"...- Samookaleczanie

Mania | 03/11/2011, 15:39

Cześć, mam na imię Marlena, mam 15 lat i wiem coś o tym . Od pół roku się okaleczam i nie tylko . Jestem po 4 próbach samobójczych . To wszystko nie jest wywołane tylko kłótniami w domu ale też poza domem . Z początku było tak, że raz na jakiś czas się cięłam a teraz dzień w dzień to robię . Myśli samobójcze powoli stawały się rzeczywistością aż pewnego dnia zrobiłam to . Myślałam, że nigdy już tego nie zrobią jednak potrafiłam podciąć sobie żyły 2 razy w tygodniu . Moi lekarze do, których chodzę przepisali mi jakieś leki . Pomagają, ale gdy ich nie mogę to jest bardzo zle .Udaję, że jest wszystko ok ale tak nie jest . Zmieniłam się bardzo . Mogła bym cały dzień siedzieć ciąć się i imprezować . Nie tak planowałam sobie moje życie . Planuję iść na studia psychologiczne tylko nie wiem czy to ma jakiś sens . Jeśli chcecię się dowiedzieć czegoś więcej to zapraszam to moje gg 38912221 . Pozdrawiam Marlena .

Samookaleczenie

Sandra;* | 31/10/2011, 15:56

Ja mam na imię Sandra mam niecałe 16ście lat. Często się samo okaleczam ponieważ mam problemy. Owszem jest to jak narkotyk, lecz nie łatwo z tego wyjść! Zazwyczaj jeśli ktoś mnie zrani to postępuje właśnie w ten sposób! Osoby które nie tną się zadawaja pytanie po co to robisz?! Moja odpowiedź jest taka że jesli ktoś mnie zrani i ma to w dup..... za przeproszeniem w tedy sie tne bo chce by zauważono jak bardzo mnie zraniono. Skoro osoby widzą pocięte ręce pewnie sb myślom ;ale musiało to boleć; więc jesli ranią mnie osoby w sercu a nie widzą tego to niech mnie juz wszystko boli i niech mnie całą zrani ta osoba! ja mam takie zdanie nie bebe tu pisała kąkretnych przyczyn mego cięcia bo nie chce,lecz myśle ze cos z tego zrozumieliście.Pozdrawiam:) osoby które nie cięły sie bardzo prosze by tego nie robili!

Ja tez mam z tym problem.....

Martyna | 25/06/2011, 23:23

Niestety ja też to robie juz praiwe od roku niepotrafie przesac psycholog i psychiatraniepomogli.A ja robie to całyczas i niepotrafie bez tego zyc!!!!

Naprzeciw autoagresji

Kaśka | 25/11/2010, 11:07

Autoagresja niewątpliwie uzależnia silnie, dlatego nie warto szukać w niej rozwiązania problemów, bo ona je tylko pogłębi. Znam osoby, które sobie z nią poradziły, ale droga do wolności nie była krótka i łatwa, a poza tym przeszłość może wrócić w każdej chwili i muszą o tym pamiętać, by nie pozwolić powrócić jej w przyszłości. Podaję swojego meila, gdyby ktoś chciał porozmawiać. Odpiszę zawsze - arche1@vp.pl Nie chcę rozpisywać się tutaj, ale pamiętajcie, by szukać prawdziwych rozwiązań, a nie mnożyć przez siebie problemy. Po co tracić czas na wychodzenie z bagna, skoro można je ominąć i poradzić sobie w inny sposób, skuteczny, bo takie sposoby istnieją.

samookaleczanie....

Baśka 15 lat... | 17/11/2010, 14:52

ja mam to co mam...ale wiem jedno..wiem jak to jest gdy wraca się do domu ze szkoły a mama leży we krwi i płacze... wiem jak to jest gdy ojciec znęca się nad dzieckiem..(bije,przeklina,wydziera się,gwałci)... wiem jak to jest gdy trzeba ukrywać blizny,żeby tylko nikt się nie dowiedział bo ojciec mnie zabije... wiem jak to jest kiedy budzisz sie w nocy z płaczem i zastanawiasz się czy to był koszmar czy prawda,a potem nie zasypiasz do rana... i wiem jak to jest byc uzalerznionym od cięcia.... i wiem też że czasami przychodzą myśli żeby wreście ze sb. skończyć ale gdy próbujesz to nie działa... i jeszcze wiem jak to jest gdy obwiniarz się za wszystko...masz wrerzenie że to twoja wina,wstydzisz się sama siebie....

Autoagrecja

Sylwia | 09/11/2010, 21:19

Mam nadzieje ze ktos to przeczyta kto ma zamiar sie okaleczac nie ma co zaczynac z zyletka to jak narkotyk uzaleznia od pierwszego razu caly czas myslisz by to zrobic. Kiedys tez przeczytałam ze uzaleznia ale pomysłałam co ona pisze jak od takiego czegos mozna sie uzaleznic miała racje tak jest musiałam przekonac sie sama . Zanim zaczniesz zastanów sie bo nie warto zaczynac. Moj blog http://autoagrecja--moj-sposob-na-problemy.blog.onet.pl

Anna

Anna | 06/09/2010, 19:05

Ja mam podobnie jak wy, ale jeszcze nie zaczęłam się ciąć. Jestem 15-latką. Mam problemy w domu. Od pół roku mam myśli o samookaleczeniu się. Niegdyś to było raz na miesiąc, teraz mam to codziennie. Jak patrzę na nożyczki to chcę sobie ulżyć, ale nie mogę tego zrobić, bo kocham rodziców i nie chcę przysporzyć im jeszcze więcej kłopotów. Ostatnio jak pokłóciłam się z siostrą, to ona mnie kopnęła. I powiem wam szczerze, że mi ulżyło. Dzisiaj znowu moja siostra była wkurzona, więc poszłam do niej, żeby to skomentować - chciałam ją wkurzyć, żeby mi zrobiła krzywdę, bo ja nie mogę sobie tego sama zrobić. Cóż na razie daję sobie radę, ale niedawno było tak ,że prawie wzięłam nożyczki do ręki, na szczęście się opanowałam. Mam silną wolę, lecz nie daję sobie już z tym problemem rady... Żeby sobie ulżyć - piszę wiersze, ale te myśli w ogóle nie odchodzą.... Nie wiem co robić, nie chcę się ciąć, ale ten moment chyba się zbliża... Pomóżcie proszę... Ania

Samookaleczanie

Bezsenna | 15/03/2010, 14:32

Też z tym mam problem... rodzice zaprowadzili mnie do psychologa, myśląc, że mi to pomoże... Pamiętam, że za pierwszym razem chciałam tylko spróbować jak to jest, jakie to uczucie. Było normalnie. Za drugim razem miałam doła. Wraz z widokiem krwi na mojej ręce poczułam utratę smutku. Wpadłam w tak zwne błędne koło. Już pół roku się nie tne mimo, iż przeżyłam rozstanie ze swoim byłym, do którego nadal coś czuję. Cięcie się można zastąpić strzelaniem po ręce z gumek recepturek. Nie ukrywam, że na widok np. noża albo żyletki nie mam ochoty choć odrobinę się okaleczyć. Ważna jest silna wola. Pozdrawiam.

Samookaleczanie

EWA | 23/09/2009, 16:29

Cześć, mam na imię Ewa. od prawie sześciu lat mam kłopot z okaleczaniem się, ale można z tym walczyć np. idąć na spacer, grająć na instrumencie jeśli umiesz, chodzić na siłownię, malować, itd. szukać też pomocy ale nie u zwykłego psychologa tylko dobrego psychoterapety. Pozdrawiam. Ewa.

.....

natasha | 17/09/2009, 17:53

heh... wiem cos o tym... mam tez czesto tak ze nie wiem co ze soba zrobic i wtedy sie tne... ale musze to ukrywac bo przyjaciolka i znajomym obiecalam ze nie bede... nie umiem z tym skonczyc.. to jest trudniejsze niz niekturym sie zdaje.. probowalam duzo razy to skonczyc.. nie udalo sie...zaczelam wbijac sobie igly do zastrzykow w rece(zawsze nowa zeby nie dostac zadnej choroby) ale to mi nie pomagalo..wolalam sie ciac..to bylo dla mnie prostsze szybsze i bardziej skuteczne..zaczelam brac tabletki..tez mi to nie pomoglo...tylko krecilo sie w glowie bo pralam po 6-10 naraz...przez to sie uzaleznilam i jestem lekomanka..chodzilam z mama do psychologa w sprawie ciecia..mowilam mu ze juz wszystko dobrze byle by juz tam nie chodzic a tak naprawde nic nie jest nie bylo i nie bedzie dobrze..chce z tym skonczyc ale nie umiem...tne sie wszystkim co znajde..szklo..zyletki...cyrkiel...polamane wsowki do wlosow..;((
Dodaj komentarz
 authimage
«Poprzedni   1 2 3 ... 25 26 27

Kim jestem?

aniolekdiabelek

Jeżeli ktoś chce popisać ze mną osobiście to niech pisze na moje GG: 35491784.Chętnie pomogę i poznam nowych ludzi:> Bardzo proszę o komentowanie.

kalendarz

  • « Lipiec 2009 »
    Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
        1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31    

szukaj


ostatnio...

archiwum

Kategorie

Syndicate

    RSS 0.90 RSS 1.0 RSS 2.0 Atom 0.3

Tagi



RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.